czwartek, 17 lipca 2008

Kremówka


Przepis na tę kremówkę jest bardzo podobny do przepisu na klasyczną napoleonkę i właściwie jeden zawiera się w drugim - wystarczy ze składników zabrać drożdże , dodać na to miejsce nieco więcej śmietany , a masę zrobić bez masła. W smaku też są podobne , tyle tylko , że napoleonka ma masę budyniową , a kremówka , jak sama nazwa wskazuje , bardziej kremową.
Przepis zaczerpnięty ze strony Ciasta na stół , ale odrobinę przeze mnie zmieniony.


Ciasto:
- 2 szkl. mąki
- 1 kostka margaryny
- 4 dag drożdży (dałam 2 łyżeczki suszonych)
- 4 łyżki śmietany 18%

Mąkę przesiać na stolnicę i posiekać z margaryną. Dodać drożdże rozpuszczone w śmietanie i dobrze zagnieść. Ciasto podzielić na dwie części , każdą z nich rozwałkować (o ile da się - ja pomagałam sobie umączonymi palcami) na wielkość formy (u mnie 23 x 33 cm). Piec osobno w temp. 200 st.C. przez ok. 20 minut (na złoty kolor).
Należy uważać przy wyjmowaniu z formy , gdyż placki są dość kruche.


Krem:
- 2 szkl. mleka (w oryginale był podany 1 l , ale uznałam , że to za dużo)
- 1 szkl. cukru
- cukier waniliowy
- 3 żółtka
- 3 łyżki mąki pszennej
- 3 łyżki mąki ziemniaczanej
- 3/4 kostki masła (dałam nieco mniej)

Obydwie mąki , żółtka i 1/2 szkl. mleka zmiksować. Resztę mleka zagotować z cukrem i cukrem waniliowym , wlać zmiksowaną masę , chwilę gotować ciągle mieszając (aż masa zgęstnieje) i odstawić do wystygnięcia.
Miękkie masło utrzeć na puch dodając stopniowo letni bydyń. Gotowym kremem przełożyć placki i posypać cukrem pudrem.

25 komentarzy:

  1. uwiebiam napoleonke i to ciasto tez pewnie by mi bardzo smakowalo:)
    nie bylo Ciebie tutaj dlugo, ale widze ze teraz szalejesz w kuchni;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne zdjęcia evenko! Ciasto jak malowane.:)
    Widzę, że po urlopie z nowymi siłami domowa produkcja pełną parą idzie. :)) Nie potrzebujecie pomocy przy konsumpcji? Chętnie bym pomogła. ;-))

    OdpowiedzUsuń
  3. Za kazdym razem jak wchodze na Twoja strone zastaje takie pysznosci mmm :), a w dodatku jestem glodna... bo przed obiadem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Arabesko, jak się cieszę, że nie zamknęłaś dla zwykłych oglądaczy ;) bloga. Zaglądam często, ale nie zostawiam komentarza, a ostatnio jak wchodziłam ciągle pojawiało mi się, że autor zabronił dostępu do bloga. Ale ciągle próbowałam i dziś się udało! Ale się ucieszyłam ;) Pozdrawiam, mala mi

    OdpowiedzUsuń
  5. "To ciastko, znane w Krakowskiem jako ""kremówka"", ma długą tradycję ostatnio wzmocnioną historią związaną z Janem Pawłem II. Tworzą go dwa kwadraty z ciasta francuskiego, między którymi umieszczono warstwę delikatnego kremu śmietankowego. Z wierzchu szczodrze posypane cukrem pudrem. Doskonały deser, również do południowej kawy lub herbaty. Przechowywać w lodówce." ze strony cukierni A. Blikle - tak mi tez mowiono cale zycie napoleonka w Ksiestwie, A kremowka w Galicji

    OdpowiedzUsuń
  6. Iis , ja też tak myślę :-) A co do moich "szaleństw"... to tylko takie wrażenie , bo przepisy trochę się skumulowały (dodałam też jedno ciasto , którego ostatnio nie piekłam).

    Małgoś , dzięki :-) Żeby tylko nie zapeszyć , bo znowu jakieś choróbsko się przyplątało i nie wiem kiedy teraz upiekę coś nowego. A ostatnie wypieki szybko się robi , ale i szybko zjada , jednak na kremówkę jeszcze mogłabyś się załapać ;-))

    Notme , w takim razie musisz sama coś upiec , wtedy bez "obaw" będziesz mogła tu zaglądać o każdej porze ;-)

    Mala mi , blog był niedostępny tylko przez 1 dzień. Następnym razem postaram się wcześniej uprzedzić ;-)

    Anonimowy , dziekuję za ten opis. Zawsze zastanawiałam się jak smakuje taka prawdziwa "papieska" kremówka :-) A co do nazwy... Dla mnie napoleonka od dziecka kojarzy się z kremem budyniowym (bez tłuszczu) , a kremówkę robiłam pierwszy raz w życiu , ale skoro tak się nazywa , to , jak dla mnie , musi być z masą naprawdę kremową ;-) Może ktoś jeszcze coś doda na ten temat ?

    OdpowiedzUsuń
  7. Z chęcia bym coś upiekła ale włączenie piekarnika o tej porze roku u mnie jest pomyłką ...
    Ostatnio zapiekałam pomidory i wyszly wysmienicie, ale to nie byl najlepszy pomysl przy tej temperaturze otoczenia :/
    Poczekam az sie ochlodzi, a narazie bede najadac sie oczami na Twojej stronie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie klimatyzacja , to jak w Polsce ogrzewanie - bez tego ani rusz. Inaczej używałabym piekarnka chyba tylko przez 1 miesiąc w roku ;-) Co prawda można przygotować coś "bez pieczenia" , ale wiem , że w czasie upałów nie chce się nawet palcem kiwnąć ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Paluszkami kiwam ale tak z dala od piekarnika ;):).
    To gdzie Ty jestes, jesli mozna zapytac, ze na klimie caly rok siedzisz? 0o

    OdpowiedzUsuń
  10. Że się tak wyrażę -bomba ,bomba -nie chodzi o kaloryczność :D
    Piękna i taka apetyczna ta kremówka i jeszcze na drożdżach nie robiłam

    OdpowiedzUsuń
  11. mi się nie otwierał trochę dłużej... może to była wina z moim połączeniem? nie wiem, w każdym razie się ucieszyłam, jak się udało ;) ja też bym chętnie pomogła zjeść ;) mala mi

    OdpowiedzUsuń
  12. Notme , na Florydzie jest tak gorąco ;-) A gdzie Ty właściwie jesteś , bo nie mogłam znaleźć żadnej wskazówki ?


    Margot , dzięki :-) A co do drożdży , to w sumie w ogóle się nie zauważa ich dodatku. No , może tylko ciasto jest troszkę bardziej kruche , ale myślę , że jakbyś zrobiła bez drożdży (za to dodała nieco więcej śmietany - w sumie 1/2 szkl.) , to nie odczułabyś różnicy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mala mi , chętnie bym się podzieliła , gdyby to było możliwe ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dopóki nie zjadłam mojej pierwszej kremówki, a było to jakieś cztery lata temu, zawsze myślałam że jest to coś bardzo słodkiego. Moją pierwszą i jedyną jak na razie kremówkę zjadłam w Wadowicach, obok domu w którym mieszkał nasz Papież i zdziwiłam się że wcale przesadnie słodka nie jest. Nie miałam jednak chęci do samodzielnego pieczenia, ale jak patrzę na Twoje zdjęcia... ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jestem ciekawa , czy kremówka z tego przepisu choć trochę przypomina tę , którą wtedy jadłaś (tamta zapewne była na cieście francuskim ? )

    OdpowiedzUsuń
  16. Uuuu to goraco i wilgotno masz :), klima wiec niezbedna :). Ja we Wloszech jestem, wiec najgoretsze jest lato, potem bez problemu da sie zyc ;), jeszcze gdyby wyeliminowac te mgly zimowo-jesienne Wlochy byly by moim ulubionym miejscem na ziemi ;).

    OdpowiedzUsuń
  17. Gorąco i to bardzo , ale na szczęście tylko na zewnątrz. W sumie jednak masz chyba lepszą pogodę - przynajmniej nie nawiedzają Cię huragany ;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kremówka, to moje wspomnienie dzieciństwa:-) niedługo będzie musiała być na moim stole. Pięknie wygląda:-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Evenko przecudne zdjecia i swietny przepis, ja juz sobie go wydrukuje i jak tylko sie ogarne po urlopie to bede probowac Twoje przpeisy.:)
    Majana

    OdpowiedzUsuń
  20. Dziękuję :-)
    Majanko , podziwiam Twój zapał :-) Ja jeszcze do tej pory jakoś tak leniwie... wybieram same proste przepisy ;-))

    OdpowiedzUsuń
  21. Evenko, ja na razie tez zapału nie mam, poki co drukuje zaległosci he he;) Jest u nas gorąco, nie chce sie za bardzo piec. Nie wiem,kiedy zaczne, na razie mam caly czas głowe pelna wrazen niesamowitych po wakacjach. Buziaczki serdeczne :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Tę napoleonkę piekłam już jakiś czas temu. Też skorzystałam z "Ciasta na stół" (w formie drukowanej miałam)). Najpierw byłam zawiedziona, bo placki wyszły mi jakieś takie twarde.Na drugi dzień już skruszały. A trzeciego dnia, żałowałam że tak mało zostało. Gdy chciałam powtórzyć przepis, okazało się że ślubny w ramach ciągłych porządków, wywalił mi książeczkę. Teraz znów mogę robić napoleonkę.

    OdpowiedzUsuń
  23. Z m-żonkami tak już bywa , że czasami pozbywają się nie tego , co trzeba. Mój kiedyś wyrzucił do kosza silikonową foremkę do muffinów , bo myślał , że to jednorazówka. Na szczęście w porę zauważyłam ;-)
    Cieszę się , że przepis się przydał :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Zrobiłam Evenko :))) Zapraszam do obejrzenia :)
    Pysznosci !

    OdpowiedzUsuń