środa, 30 stycznia 2008

Szarlotka z budyniem


Jeśli lubicie budyń i jesteście wielbicielami szarlotki , to ten przepis jest właśnie dla Was. Z połączenia delikatnego , kruchego ciasta , budyniu i jabłek wychodzi naprawdę smaczna kompozycja :-)

Składniki:
- 1/2 kg mąki
- 1 kostka margaryny (lub masła)
- 1 szkl. cukru + ok. 4 łyżki do budyniu
- 2 jajka
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- szczypta soli
- 2 budynie śmietankowe
- 3 szkl. mleka
- 1 i 1/2 kg jabłek (ja dałam tylko 4 duże jabłka , czyli w sumie ok.75 dag i tyle też wystarczyło)

Jajka utrzeć z cukrem i solą. Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia , posiekać z margaryną i dodać utarte jajka , wszystko razem zagnieść. Ciasto podzielić na połowę - jedną rozwałkować i wyłożyć do blaszki (u mnie 20 x 30 cm) , a drugą włożyć do zamrażalnika. Na rozwałkowanym cieście ułożyć obrane i pokrojone w kawałki jabłka , a na nich rozprowadzić budyń (może być nawet gorący , bo jak wystygnie , to za bardzo zgęstnieje) ugotowany w 3 szkl. mleka z dodatkiem kilku łyżek cukru. Wierzch posypać startą drugą połową ciasta (ja swoją "skubałam" palcami) lub też można ją tylko rozwałkować (nie schłodzoną) i w całości ułożyć na wierzchu. Piec ok. 45 minut w temp. 200 st.C. Upieczone i wystudzone ciasto posypać cukrem pudrem.

niedziela, 27 stycznia 2008

Francuskie ciasteczka z serem


Wykorzystałam zamrożone ciasto francuskie , które zrobiłam kiedyś według tego przepisu , na nadzienie zużyłam resztki białego sera , a całość posypałam cukrem waniliowym domowej roboty. Tak oto w bardzo szybki i prosty sposób powstały smaczne ciasteczka , w dodatku bez specjalnej receptury :-)

Sposób wykonania:

Zamrożone ciasto francuskie wyjąć z lodówki ok. 1 godzinę wcześniej. Rozwałkować dość cienko na kształt prostokąta i pokroić radełkiem w kwadraty o boku ok. 10 cm. Na środek każdego kwadratu nakładać łyżką masę serową , lekko rozsmarowując w formę paska. Składać na połowę i dociskać lekko brzegi (można też naciąć w kilku miejscach , tak jak ja to zrobiłam). Wierzch ciasteczek smarować roztrzepanym jajkiem lub samym białkiem i posypywać cukrem wymieszanym z cukrem waniliowym. Piec w temp. ok. 220 st.C. do lekkiego zrumienienia (20 - 25 minut).

Masa serowa (na 300 g ciasta francuskiego):
- ok. 20 dag zmielonego sera białego
- 1 żółtko
- cukier do smaku - ok. 1/3 szkl. (w zależności od kwaśności sera i własnych upodobań)
- odrobina aromatu waniliowego lub śmietankowego

Wszystkie składniki dokładnie wymieszać. Jeśli masa jest zbyt "sucha" - dodać odrobinę śmietany.

piątek, 25 stycznia 2008

Piankowe ptasie mleczko


Nazbierało mi się trochę białek , a w poszukiwaniu przepisu na ich zużycie trafiłam tutaj. Wprowadziłam kilka zmian , bo uparłam się , żeby zmieścić wszystko w tortownicy (była trochę za mała , więc musiałam kombinować). Biszkopt upiekłam tylko z 2 jajek (według własnego przepisu) , do pianki dodałam nieco więcej cukru , a na środku ciasta zrobiłam "górkę" , żeby masa nie wylała się poza formę. Poza tym wyszła mi dodatkowa warstewka galaretki , ale to akurat nie było zamierzone ;-) W każdym razie Piankowe ptasie mleczko było bardzo smaczne - miałam tylko zastrzeżenia co do polewy , ale nikt , oprócz mnie samej , nie zwrócił na nią większej uwagi :-)

Biszkopt:
- 3 jajka
- 6 łyżek cukru (płaskich)
- 6 łyżek mąki (troszkę czubatych)
- odrobina proszku do pieczenia (niekoniecznie)

Jajka ubić z cukrem na puszystą masę , dodać przesianą mąkę (ew. z proszkiem do pieczenia) i delikatnie wymieszać łyżką. Wyłożyć do formy większej niż typowa tortownica i piec w temp. 180 st.C. około 25 minut. Jeśli na wierzchu ostudzonego biszkoptu utworzy się "skórka" , która łatwo odstaje - należy ją usunąć.

Pianka:
- 9 białek
- 3 łyżki cukru pudru
- 3 galaretki o różnych smakach

Dodatkowo:
- kilka łyżek dżemu malinowego
- polewa czekoladowa

Każdą galaretkę rozpuścić w 1 szklance gorącej wody (może być nawet trochę mniej) i ostudzić. Ubić 3 białka z 1 łyżką cukru pudru na sztywno , dodać 1 tężejącą galaretkę i dokładnie wymieszać. Wylać to na posmarowany dżemem biszkopt i schłodzić. Podobnie postąpić z kolejnymi trzema białkami , 1 łyżką cukru pudru i 1 galaretką. Na to wyłożyć ostatnią warstwę pianki przygotowanej w ten sam sposób. Schłodzone ciasto oblać polewą czekoladową (najlepiej sprawdzoną). Ja zrobiłam według przepisu autorki ciasta , niestety polewa nie wyszła najlepiej ( "mazała się" przy krojeniu). Być może zrobiłam coś nie tak , więc jeśli ktoś chce sam wypróbować , podaję sposób wykonania (na całą porcję - ja robiłam z połowy).

Polewa:
- 1/2 kostki masła
- 4 łyżki gęstej śmietany kremówki
- 1/2 szkl. cukru
- 4 łyżeczki kakao

Masło rozpuścić razem z cukrem i śmietaną. Podgrzewać mieszając , na małym ogniu , aż do zagotowania. Następnie zdjąć z ognia i energicznie mieszając , wsypać kakao. Ucierać , aż masa ostygnie i zgęstnieje , polać ciasto.
Na wierzchu można dodatkowo zrobić wzorki z odrobiny rozpuszczonej białej czekolady.

wtorek, 22 stycznia 2008

Keks


Jest to ciasto , które zazwyczaj robię na święta , jednak tym razem zmieniłam plany , bo doszłam do wniosku , że smak keksu zostanie przyćmiony przez inne ciasta , a szkoda by było. Dlatego właśnie odczekałam trochę i upiekłam go dopiero teraz , by można było w pełni delektować się jego smakiem :-)
Dla mnie idealny keks ma być zwarty jak "cegiełka" , wilgotny i z mnóstwem bakalii. Według tego przepisu taki właśnie powinien wyjść - 'powinien' , bo przyznam , że czasem wychodzi mi zbyt puszysty. Jednak tym razem udał się całkiem dobrze ;-)

Składniki:
- 1 kostka margaryny
- 1/4 kostki masła
- 1 czubata szkl. cukru pudru
- 5 jaj
- 30 dag mąki
- 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
- aromat rumowy lub waniliowy
- bakalie , owoce kandyzowane (razem ok. 30 dag)

Wszystkie składniki ogrzać do temperatury pokojowej. Margarynę i masło utrzeć z cukrem pudrem na pulchną masę. Dodawać po jednym jajku ciągle ubijając (masa ma być jednolita , a jeśli zacznie się rozdzielać - dosypać trochę mąki i dalej ubijać , aż składniki ładnie się połączą). Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia i połączyć z ciastem (ma być ono dosyć gęste - jeśli nie "trzyma się" łyżki , to należy jeszcze dosypać nieco mąki). Na koniec dodać aromat i lekko posiekane bakalie (jeśli są drobne to mogą być w całości) oprószone mąką. Ciasto wyłożyć do natłuszczonej formy keksowej , wstawić do piekarnika nagrzanego do ok.180 st.C. i piec przez 1 godzinę (zajęło mi to trochę dłużej , dlatego zawsze trzeba się upewnić wtykając "patyczek").
poniedziałek, 21 stycznia 2008

Róże karnawałowe

Jak karnawał to karnawał... ;-) Sądząc po nazwie to właśnie te róże powinny być najpopularniejsze o tej porze roku. Muszę jednak przyznać , że zrobiłam je pierwszy raz w życiu , przy okazji smażenia faworków (robi się je z tego samego ciasta). Może nie wyszły zbyt okazale , ale , jak to się mówi - "pierwsze koty za płoty" ;-)



Składniki:
- 2 szkl. maki
- 3 żółtka
- 4 łyżki śmietany
- 1 łyżka wody
- sok z 1/2 cytryny
- 1 łyżka cukru pudru
- szczypta soli

Wszystkie składniki wymieszać i dokładnie wyrobić. Ciasto dobrze zbić wałkiem i odstawić na 20 minut. Następnie cienko rozwałkować , wycinać kółka w 3 lub 4 rozmiarach , na brzegach robić po 5 nacięć. Środek każdego kółka (oprócz tych najmniejszych) posmarować białkiem , nakładać jedno na drugie (od największego do najmniejszego) i zlepiać przyciskając na środku. Smażyć w gorącym tłuszczu (najpierw "płatkami" do dołu) na rumiano. Wykładać na papierowy ręcznik do osączenia , na środek każdej "róży" nakładać odrobinę powideł lub konfitury , posypywać cukrem pudrem.
niedziela, 20 stycznia 2008

Faworki (chrust)


Ciąg dalszy karnawałowych specjałów , czyli faworki , czy też jak ktoś woli - chrust. W sumie do tego przepisu bardziej pasuje ta druga nazwa , bo to , co z niego wychodzi , jest bardzo lekkie i chrupiące. Faworki natomiast kojarzą mi się bardziej z grubszymi i raczej miękkimi ciasteczkami , takimi , którymi można się najeść (moja mama zawsze takie robiła , więc zapewne stąd mi się to wzięło) ;-)

Składniki:
- 2 szkl. maki

- 3 żółtka

- 4 łyżki śmietany

- 1 łyżka wody

- sok z 1/2 cytryny
- 1 łyżka cukru pudru

- szczypta soli


Wszystkie składniki wymieszać i dokładnie wyrobić. Ciasto dobrze zbić wałkiem i odstawić na 20 minut. Następnie bardzo cienko rozwałkować , pokroić w paski (nożem lub radełkiem) i poprzecinać na mniejsze kawałki. W środku każdego z nich zrobić nacięcie i przewlekać końce raz lub dwa. Smażyć w gorącym oleju na rumiano , wykładać na papierowy ręcznik do odsączenia i posypywać cukrem pudrem.
poniedziałek, 14 stycznia 2008

Pączki

Mamy obecnie karnawał , więc nie może zabraknąć w tym czasie pączków. A , że tegoroczny post zaczyna się bardzo wcześnie , zatem czas najwyższy na smażenie , zwłaszcza , jeśli chcemy sobie wypróbować przepis przed "tłustym czwartkiem" ;-)
Kiedyś krążyła taka opinia (być może teraz też niektórzy z nią się zgodzą) , że najlepsze pączki wychodzą z użyciem dużej ilości żółtek (pamiętam , że mamie zawsze zostawało mnóstwo białek). Były rzeczywiście puszyste i mięciutkie , jednak czegoś mi w nich brakowało... Kiedy sama zaczęłam kucharzyć , poszukiwałam przepisu idealnego , według mojego gustu oczywiście ;-) No i w końcu znalazłam - jak do tej pory dla mnie najlepszy przepis na pączki , a co ciekawsze , z małą ilością jajek :-)


Składniki:
- 1 kg mąki
- 3 żółtka + 2 całe jajka
- 3/4 szkl. cukru
- 3/4 szkl. oleju lub stopionego masła (z olejem pączki będą bardziej "wilgotne")
- 5 dag drożdży świeżych lub 14 g suszonych (ja robiłam z suszonymi)
- 2 łyżki spirytusu lub octu
- cukier waniliowy
- 2 szkl. ciepłego mleka
- szczypta soli
- słoiczek dżemu lub konfitury
- olej lub smalec do smażenia

Z drożdży , kilku łyżek mleka , odrobiny cukru i mąki zrobić rozczyn , postawić do wyrośnięcia. Jajka i żółtka ubić z cukrem , solą oraz cukrem waniliowym. Wymieszać z mąką , resztą mleka i wyrośniętymi drożdżami. Na koniec dodać olej i spirytus , dobrze wyrobić (jeśli ciasto będzie zbyt luźne i klejące - dodać mąki). Odstawić do wyrośnięcia , aż podwoi swoją objętość (ok. 1 godziny). Następnie odrywać małe kawałki ciasta , rozpłaszczać na dłoni , nakładać łyżeczką konfiturę i formować pączki. Układać na posypanej mąką ściereczce łączeniem do dołu , poczekać , aż urosną i wkładać do rozgrzanego tłuszczu (nie za gęsto - tak , żeby swobodnie pływały) odwracając dolną stroną do góry. Na początku smażyć pod przykryciem - dzięki temu pączki dodatkowo wyrosną , zaokrąglą się i będą miały jasną "obrączkę". Podczas smażenia trzeba uważać , żeby tłuszcz nie był zbyt gorący , bo pączki za mocno się zrumienią , a w środku będą surowe (sprawdzać patyczkiem). Każdą porcję smażyć po kilka minut i wykładać na bibułę do odsączenia tłuszczu.

Na lukier:
- ok. 2 szkl. cukru pudru
- kilka łyżek mleka
- odrobina olejku rumowego

Albo:
- ok. 2 szkl. cukru pudru
- kilka łyżek soku cytrynowego i wody

Dokładnie wymieszać i polać ciepłe pączki.

Uwagi:
Temperatura tłuszczu do smażenia powinna wynosić ok. 180 st.C. Nie używam termometru , więc sama kiedyś miałam z tym problem i moje pączki wychodziły zbyt przyrumienione , dopiero pod koniec smażenia udawało mi się ustawić odpowiednią temperaturę , ale teraz już mam na to swoją metodę :-) Na rozgrzany tłuszcz wrzucam malutką kulkę ciasta i jeśli opada ona na dno i dość długo nie wypływa - temperatura jest zbyt niska , a jeśli wypływa od razu i szybko się rumieni - za wysoka. Najlepiej kiedy kulka wypływa w ciągu 3 sekund i dopiero po chwili zaczyna powoli się rumienić. A jeżeli trwa to zbyt długo , to wystarczy zwiększyć delikatnie płomień - to łatwiejsze , niż obniżanie temperatury , gdyby tłuszcz był za gorący ;-)

wtorek, 8 stycznia 2008

Bolillos - meksykańskie bułeczki


Z tym przepisem spotkałam się już nieraz i w końcu postanowiłam sama go wypróbować. Bułeczki wyszły bardzo dobre , choć , jak zresztą większość pieczywa , najlepiej smakują świeżutkie , tego samego dnia , bo później tracą swój "urok" ;-) Oryginalny przepis znajduje się tutaj (ja zmniejszyłam tylko odrobinę ilość soli).

Składniki:
- 1 opakowanie suszonych drożdży
- 1 i 1/3 szkl. ciepłej wody
- 1 łyżka miodu
- 1 łyżka smalcu lub tłuszczu roślinnego
- 1 i 1/4 łyżeczki soli
- 3 i 1/4 - 4 szkl. mąki (ja dałam chlebową)

Dodatkowo:
- 1/4 szkl. wody
- 1 płaska łyżeczka mąki ziemniaczanej lub kukurydzianej (cornstarch)

Drożdże wsypać do ciepłej wody i zostawić na 5 minut. Dodać miód , rozpuszczony i ostudzony tłuszcz , sól oraz 2 i 1/2 szkl. mąki. Dokładnie wymieszać , a następnie dodawać stopniowo pozostałą mąkę - wyrabiać na blacie posypanym mąką 10 - 20 minut , aż ciasto stanie się gładkie i elastyczne. Następnie włożyć do wysmarowanej olejem miski , kilka razy podrzucić miską , żeby ciasto odwróciło się i natłuściło z każdej strony. Przykryć i dostawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę (aż podwoi swoją objętość). Ciasto ponownie wyłożyć na blat , odgazować lekko ugniatając , podzielić na 10 - 12 kulek , a następnie z każdej z nich formować owalne bułeczki i układać na wysmarowanej tłuszczem blasze. Przykryć i odstawić do wyrośnięcia na co najmniej 25 minut (bułeczki powinny PRAWIE podwoić swoją objętość). W międzyczasie nagrzać piekarnik do 200 st.C. Mąkę ziemniaczaną wymieszać z zimną wodą i podgrzewać do momentu , aż zrobi się "kisiel" (jeśli wyjdzie za gęsty - dolać wody). Powstałą miksturą posmarować wyrośnięte bułeczki , naciąć po środku ostrym nożem i piec 30 - 35 minut.


czwartek, 3 stycznia 2008

Fale Renu


Nie jest to nic innego , jak popularne Fale Dunaju w wersji z wiśniami - jak dla mnie lepsze niż z jabłkami i bardziej aromatyczne. Zwykle piekę to ciasto na dużej blasze (wtedy jest ono cieńsze) , jednak tym razem celowo zrobiłam "grubą bułę" i dałam tylko połowę kremu , bo chciałam uzyskać efekt bardziej "babkowaty" niż kremowy ;-)

Ciasto:
- 25 dag masła
- 25 dag cukru
- 6 jajek
- 1 cukier waniliowy (lub aromat - ja dałam rumowy)
- 35 dag mąki
- 3 łyżeczki proszku do pieczenia
- 2 łyżki rumu (nie dodawałam)
- 2 łyżki kakao
- 2 słoiki wiśni (po ok. 720 ml każdy)

Wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową.
Masło ucierać z cukrem i cukrem waniliowym , dodając stopniowo po jednym jajku. Następnie wsypać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia. Połowę ciasta wylać na blachę wyłożoną pergaminem , pozostałą część wymieszać z kakao i wylać na ciasto białe. Na wierzchu rozłożyć odcedzone wiśnie , lekko je wciskając. Piec na dużej blasze w temp. 200 st.C. 30 - 40 minut.

Krem:
- 25 dag masła
- 2 opakowania budyniu waniliowego lub śmietankowego
- 3/4 l mleka
- kilka łyżek cukru pudru (do smaku)

Na mleku gotować budyń , ostudzić , od czasu do czasu mieszając , żeby nie zrobiła się na wierzchu "skórka". Masło (wyjęte wcześniej z lodówki) utrzeć z cukrem pudrem (na początek wystarczą 4 łyżki , a potem można sobie dosypać więcej , według upodobań) , następnie dodawać po 1 łyżce budyniu. Gotowy krem rozsmarować na ostudzonym cieście.

Polewa:
- 20 dag półsłodkiej czekolady
- 5 dag margaryny

Czekoladę z margaryną rozpuścić w kąpieli wodnej , dobrze wymieszać , lekko ostudzić i polać wierzch ciasta.