piątek, 29 lutego 2008

Paluszki Grissini


Cienkie jak ołówek , chrupiące paluszki. Doskonale nadają się na przekąskę np. podczas oglądania filmu ;-)


Składniki:
- 225 g mąki chlebowej
- 1,5 łyżeczki soli
- 15 g świeżych drożdży (zastąpiłam suszonymi - 7 g)
- 135 ml ciepłej wody (trochę mniej niż 2/3 szkl.)
- 2 łyżki oliwy z oliwek + dodatkowo do smarowania
- sezam do obsypania

Mąkę przesiać z solą do dużej miski , w środku zrobić wgłębienie , do którego należy wlać drożdże rozpuszczone w wodzie oraz oliwę , wymieszać. Ciasto wyłożyć na lekko posypaną mąką stolnicę i wyrabiać przez 8-10 minut , aż stanie się gładkie i elastyczne. Rozwałkować na prostokąt o wymiarach ok. 15 x 20 cm , posmarować oliwą , przykryć folią i pozostawić do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę lub do momentu , gdy podwoi swoją objętość.
Piekarnik nagrzać do 200 st.C. Ciasto przekroić na dwa mniejsze prostokąty (7,5 x 10 cm) , a każdy z nich na 10 pasków (o dł. 7,5 cm). Każdy pasek delikatnie rozciągnąć na długość ok. 30 cm. , a następnie rolować i obtoczyć w sezamie. Układać na lekko naoliwionej blasze , delikatnie posmarować oliwą i zostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na 10 minut. Piec przez 15 - 20 minut (w połowie pieczenia paluszki poprzewracać na drugą stronę).

czwartek, 28 lutego 2008

French Dimpled Rolls


Te bułeczki z charakterystycznym "przedziałkiem" są specjalnością francuską i belgijską. Mają chrupiącą skórkę , natomiast w środku pozostają miękkie i lekkie. Przepis mam od niedawna , a skorzystałam z niego już dwukrotnie ;-)

Składniki:
- 400 g mąki chlebowej
- 1,5 łyżeczki soli
- 1 łyżeczka drobnego cukru
- 15 g świeżych drożdży (dałam 7 g suszonych)
- 120 ml ciepłego mleka (odrobinę mniej niż 1/2 szkl.)
- 175 ml ciepłej wody (odrobinę mniej niż 3/4 szkl.)

Mąkę przesiać z solą do dużej miski , dodać cukier , po środku zrobić wgłębienie. Drożdże rozpuścić w mleku , wlać do dołka , lekko posypać po wierzchu mąką i zostawić w temperaturze pokojowej na 15-20 minut (do momentu , kiedy drożdże zaczną "bąbelkować"). Następnie wlać wodę i wymieszać , formując wilgotne , miękkie ciasto. Wyrabiać na stolnicy lekko posypanej mąką przez 8-10 minut , aż stanie się gładkie i elastyczne. Włożyć do wysmarowanej olejem miski , przykryć folią (także posmarowaną olejem) i zostawić w temp. pokojowej na ok. 1 i 1/2 godziny (aż podwoi swoją objętość).
Ciasto wyłożyć na oprószoną mąką stolnicę , lekko ugnieść i pozostawić na 5 minut żeby "odpoczęło". Podzielić na 10 części , z każdej z nich uformować w dłoniach kulkę , a następnie lekko rolować , żeby nadać bułeczce owalny kształt. Wierzch delikatnie posypać mąką , układać na posmarowanej tłuszczem blasze w dużych odstępach. Przykryć naoliwioną folią i odstawić do wyrośnięcia w temp. pokojowej na ok. 30 minut (bułeczki powinny prawie podwoić swoją objętość). Naoliwionym kantem dłoni zrobić po środku każdej bułeczki głęboki "przedziałek". Ponownie zostawić do wyrośnięcia na 15 minut. W tym czasie nagrzać piekarnik do 230 st.C. , na dole umieścić pojemnik na wodę. Do pojemnika wlać 1 szkl. wody i od razu wstawić wyrośnięte bułeczki. Piec ok. 15 minut na złoty kolor.

środa, 27 lutego 2008

Chałka szwajcarska (Swiss Braid)

Od typowych chałek różni się tym , że jest bez cukru , a zamiast mleka dodaje się do niej śmietanę. Co prawda lubię kiedy chałka jest choć trochę słodka , jednak ta bardzo mi smakowała. Zresztą , dla osłody zawsze można przecież posmarować ją dżemem ;-)


Składniki:
- 350 g mąki chlebowej
- 1 łyżeczka soli
- 20 g świeżych drożdży lub 7 g suszonych
- 2 łyżki ciepłej wody
- 150 ml kwaśnej śmietany (troszkę mniej niż 2/3 szkl.)
- 1 jajko
- 50 g miękkiego masła

Do posmarowania:
- 1 żółtko
- 1 łyżka wody

Mąkę przesiać z solą do dużej miski. Drożdże rozpuścić w wodzie. Śmietanę podgrzać do temp. ok.36 st.C. , wymieszać z drożdżami. W mące zrobić dołek , wlać śmietanę z drożdżami , dodać lekko ubite jajko i wszystko razem wyrobić , na końcu dodając miękkie masło. Ciasto wyłożyć na lekko posypany mąką blat i wyrabiać przez 5 minut , aż stanie się gładkie i elastyczne. Włożyć do posmarowanej olejem miski , przykryć naoliwioną folią i odstawić w ciepłe miejsce na ok. 1 i 1/2 godziny lub do momentu , aż podwoi swoją objętość.
Przełożyć na lekko posypaną mąką stolnicę i z lekka ugnieść. Ciasto przekroić na dwie części , z każdej z nich uformować wałek o długości ok. 35 cm. Wałki ułożyć jeden na drugim , w formie krzyża (dolny pasek położyć pionowo , górny poziomo). Następnie górny koniec dolnego wałka zawinąć do dołu (kierując w prawą stronę) i uformować odwróconą literę "V" (oplatającą wałek poziomy). I teraz : koniec z prawej strony wałka poziomego oplatamy o wałek sąsiedni górą , a koniec po lewej stronie oplatamy dołem. Końce spotykające się w środku przeplatamy na przemian. Trochę ciężko to wyjaśnić , ale jakkolwiek uda się zapleść , to i tak będzie dobrze ;-)

Uformowaną chałkę przełożyć do formy , przykryć naoliwioną folią i zostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na ok. 40 minut. W międzyczasie nagrzać piekarnik do 190 st.C. Żółtko wymieszać z wodą i posmarować wyrośniętą chałkę. Piec 30 - 35 minut.

wtorek, 26 lutego 2008

Babka gotowana


Na początek kilka słów wyjaśnienia. Miałam nie piec żadnych słodkości aż do Wielkanocy , no i... nie piekę. To ciasto było wykonane już dość dawno temu i właściwie nie miałam zamiaru wstawiać tego przepisu. Nie posiadam formy do gotowania i nawet nie wiem jak smakuje prawdziwa gotowana babka (słyszałam , że jest bardzo dobra). Wymyśliłam więc sobie , że spróbuję "ugotować" ją w naczyniu żaroodpornym - niestety nie był to dobry pomysł i musiałam ratować sytuację wkładając formę zwyczajnie do piekarnika. Ciasto i owszem wyszło całkiem niezłe , ale jego zrobienie zajęło mi prawie dwa razy więcej czasu niż powinno ;-)) Myślę , że gdybym od razu je upiekła , to wynik byłby lepszy , a gdybym miała tę specjalną formę , to wynik byłby zdecydowanie lepszy ;-)
W sumie ten przepis powinnam ulokować w nowym dziale pt."Eksperymenty" albo w ogóle go tu nie zamieszczać , bo tak właściwie , to nie został on wypróbowany. Wiem jednak , że pochodzi z pewnego źródła , więc może szczęśliwi posiadacze formy do gotowania babki skuszą się :-)

Składniki:
- 25 dag masła lub margaryny
- 5 jajek
- 1 szkl. cukru
- 1 szkl. mąki pszennej
- 1 szkl. mąki ziemniaczanej
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- olejek migdałowy lub cukier waniliowy

Jajka utrzeć z cukrem i cukrem waniliowym. Mąkę ziemniaczaną i pszenną wymieszać z proszkiem do pieczenia i przesiewając przez sitko wymieszać z ubitymi jajkami , dodając stopniowo rozpuszczony , przestudzony tłuszcz. Ciasto wyłożyć do formy do gotowania babek wysmarowanej tłuszczem i wysypanej tartą bułką. Zamknąć formę, wstawić do garnka z gorącą wodą sięgającą do połowy formy i gotować ok. 1 godziny 15 minut. Przestudzić i wyjąc babkę z formy. Można polać czekoladą lub polukrować.
środa, 20 lutego 2008

Pain Polka

Jest to chlebek o miękkim i puszystym wnętrzu , z charakterystyczną głęboko naciętą w kratkę skórką (dodam , że wspaniale chrupiącą).
Do jego wykonania , jako zaczątka , używa się kawałka ciasta pozostawionego z bagietek. Nie jest to jednak konieczne , bo taki zaczątek można wykonać oddzielnie , niezależnie od tego , czy wcześniej piekliśmy bagietki , czy też nie :-)



Zaczątek (starter):
- 225 g 6-15 -godzinnego ciasta na bagietki francuskie

ALBO:

- 7 g świeżych drożdży

- 120 ml ciepłej wody

- 115 g mąki


Ciasto (dough):
- 7 g świeżych drożdży (dałam 1 łyżeczkę suszonych)

- 280 ml ciepłej wody
- 450 g mąki pszennej chlebowej , plus dodatkowo na podsypywanie

- 1 łyżka soli (dałam niepełną)


Przygotowanie zaczątka (jeśli mamy już gotowy - pominąć):

Drożdże wymieszać z wodą , stopniowo dodawać mąkę (na początku należy mieszać dość energicznie). Zagnieść miękkie ciasto i wyrabiać przez 5 minut. Włożyć do miski , przykryć posmarowaną olejem folią i zostawić w temperaturze pokojowej na 4-5 godzin lub do momentu , kiedy dobrze wyrośnięte zacznie opadać.


Wykonanie ciasta chlebowego:
W dużej misce wymieszać drożdże z połową wody , następnie dolać resztę. Dodać zaczątek i zagniatać , aż się rozpuści (a przynajmniej rozrzedzi). Stopniowo dodawać mąkę i sól. Wyłożyć na lekko posypany mąką blat i wyrabiać przez 8-10 minut do momentu , kiedy ciasto stanie się gładkie i elastyczne. Przełożyć do naoliwionej miski , przykryć folią (także posmarowaną olejem) i pozostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na ok. 1 i 1/2 godziny (aż podwoi swoją objętość).
Wyłożyć na lekko posypany mąką blat , lekko ugnieść i uformować kulę. Troszkę spłaszczyć i ułożyć na posypanej mąką blasze. Przykryć ponownie naoliwioną folią i pozostawić do wyrośnięcia na 1 godzinę lub do momentu , kiedy prawie podwoi swoją objętość. Następnie posypać mąką wierzch bochenka i , używając ostrego noża , naciąć dość głęboką kratkę. Pozostawić na 10 minut. W międzyczasie nagrzać piekarnik do 230 st.C. Piec 25-30 minut lub do zrumienienia. Wnętrze piekarnika spryskać wodą od razu po wstawieniu chleba do środka , a potem jeszcze 3 razy w ciągu pierwszych 10 minut pieczenia.

Uwagi:
Zaczątek można przechowywać w zamkniętym pojemniku w lodówce do 2 dni albo w zamrażalniku do 1 miesiąca (przed użyciem wystarczy go rozmrozić i pozostawić do wyrośnięcia na 1 godzinę).

wtorek, 19 lutego 2008

Bagietki francuskie


Co prawda nie wypiekam ostatnio żadnych słodkości , ale za to testuję nowe przepisy na pieczywo (z niedawno zakupionej książki). Dzisiaj proponuję bagietki francuskie. Sposób wykonania może nie należy do najprostszych (ciasto trzeba kilkakrotnie składać) , ale nie jest też specjalnie trudny. Ja jednak popełniłam jeden błąd , który dostrzegłam dopiero wpisując przepis. Otóż składniki podane były zarówno w gramach jak i kubkach - skupiłam się na kubkach nie podejrzewając , że mogą być one mniejsze niż typowa szklanka (250 ml). Na szczęście bagietki i tak wyszły pyszne - chrupiące na zewnątrz i mięciutkie w środku :-) Podejrzewam , że zrobione ściśle według przepisu byłyby jeszcze bardziej puszyste i delikatne , ale o tym przekonam się dopiero następnym razem.

P.S. W przepisie podaję tylko w gramach , żeby nie "mieszać" tymi kubkami ;-)


Składniki:
- 500 g mąki pszennej chlebowej
- 115 g delikatnej mąki francuskiej
- 2 łyżeczki soli
- 15 g świeżych drożdży (dałam 1 i 1/2 łyżeczki suszonych)
- 525 ml letniej wody (na początek radzę dać mniej , a potem ew. dolać resztę)

Mąki i sól przesiać razem. Drożdże rozpuścić w wodzie (w dużej misce) , stopniowo dodawać połowę mieszanki mąk i soli , aż składniki dobrze się połączą. Miskę przykryć folią i pozostawić w temperaturze pokojowej na ok. 3 godziny albo do momentu , aż ciasto urośnie prawie 3 - krotnie i powoli zacznie opadać. Następnie dodawać stopniowo resztę mąki , przełożyć na blat lekko posypany mąką i wyrabiać przez 8 - 10 minut (ciasto powinno być miękkie i wilgotne). Włożyć do lekko wysmarowanej olejem miski i przykryć folią (także posmarowaną olejem) i zostawić do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę. Kiedy ciasto urośnie prawie dwukrotnie - uderzyć z góry , żeby opadło , wyłożyć na lekko posypany mąką blat i podzielić na 3 równe części. Z każdej z nich uformować kulę , a następnie prostokąt o wymiarach ok. 15 x 7,5 cm. Dłuższy bok prostokąta złożyć od dołu do góry (1/3 całości) , a następnie tyle samo z góry na dół (tak jak się składa papier listowy) , dociskając lekko do dołu. Końce zlepić. Składanie powtórzyć 2 lub 3 razy. Jeśli trzeba , po każdym składaniu zostawić ciasto na kilka minut , żeby odpoczęło , a dzięki temu unikniemy rozrywania ciasta przy formowaniu prostokątów. Następnie każdą z trzech przygotowanych bagietek rozciągnąć na długość 33 - 35 cm. Na dużej blasze rozłożyć ściereczkę kuchenną , posypać mąką i ułożyć na niej bagietki (w dość dużych odstępach). Następnie bagietki przysunąć do siebie w ten sposób , aby pomiędzy nimi powstały fałdy ze ściereczki , oddzielające je i tworzące jednocześnie "formę" do wyrastania (najlepsze do tego celu byłyby specjalne podłużne koszyczki). Przykryć lekko naoliwioną folią i pozostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na 45 - 60 minut. W międzyczasie nagrzać piekarnik do temp. 230 st.C. Bagietki "stoczyć" ze ściereczki na blachę (mnie się ta sztuczka za bardzo nie udała , więc musiałam jeszcze trochę poczekać , aż bagietki się "wyprostują") , w dużych odstępach. Używając ostrego noża naciąć bagietki kilka razy ukośnie. Blachę umieścić w górnej części piekarnika , wnętrze piekarnika spryskać wodą , piec 20 - 25 minut na złoty kolor. Piekarnik spryskać jeszcze dwukrotnie podczas pierwszych 5 minut pieczenia.

poniedziałek, 11 lutego 2008

Tort urodzinowy

Kilka dni temu moja córcia skończyła 3 lata i z tej to właśnie okazji zrobiłam tort. Biszkopt upiekłam taki jak zawsze , tylko zmniejszyłam proporcje , ze względu na wielkość formy (użyłam mniejszej , o średnicy 20 cm). Krem czekoladowy zrobiłam natomiast z nowego przepisu (teraz już wypróbowanego - polecam). Oprócz tego , dwie warstwy tortu posmarowałam dla kontrastu bitą śmietaną oraz dżemem wiśniowym. Boki obsypałam pokruszonym karmelem z migdałami (przygotowałam go wcześniej , bo jednak to rozdrabnianie zajmuje trochę czasu , ale warto - dodaje wybornego smaku). Za to wierzch ozdobiłam skromnie , ale jubilatce i tak podobał się torcik , a co najważniejsze baaardzo smakował :-)


Biszkopt
o średnicy ok. 20 cm (będą potrzebne dwa takie biszkopty , więc , jeśli mamy możliwość upieczenia ich jednocześnie , to można od razu robić z podwójnej porcji):
- 3 jajka
- 1/2 szkl. cukru
- 3/4 szkl. mąki


Jaja ubić z cukrem na puszystą , kremową masę , wymieszać delikatnie łyżką z przesianą mąką i wyłożyć do wyścielonej pergaminem tortownicy. Piec w temp. 180 st.C. przez 25-30 minut.


Krem czekoladowy:
- 1/2 tabliczki czekolady gorzkiej (dałam półsłodką)

- 1/2 szkl. słodkiej śmietanki

- 1/3 szkl. cukru

- 1 kostka masła (może być połowa margaryny)


Czekoladę , śmietankę i cukier rozpuścić na parze lub malutkim ogniu i dokładnie wymieszać , ostudzić. Ogrzane do temperatury pokojowej masło utrzeć i stopniowo dodawać masę czekoladową.


Bita śmietana:

- 2 szkl. słodkiej śmietanki (30%)

- 2 opakowania zagęstnika (śmietan-fix)

- 4-5 łyżek cukru pudru


Zimną śmietankę ubijać z zagęstnikiem i cukrem pudrem do momentu , aż powstanie gęsta , puszysta masa.


Dodatkowo:

- kwaśny dżem (najlepiej z czerwonej porzeczki lub wiśniowy)


Poncz:

- ok. 1/2 l letniej , przegotowanej wody

- sok cytrynowy (lub kwasek)

- odrobinę aromatu rumowego lub cytrynowego


Wszystko razem wymieszać.


Posypka:

- 10 dag posiekanych migdałów
- 10 dag cukru
- 1/2 łyżki masła


Masło podgrzać na patelni lub w garnuszku z grubym dnem , wsypać cukier i smażyć , aż cukier się rozpuści i lekko zbrązowieje. Następnie dodać migdały , wymieszać , chwilę jeszcze podsmażyć , wyłożyć na twardą powierzchnię (płyta porcelanowa , stalowa lub posmarowana tłuszczem gruba folia aluminiowa) i wystudzić. Następnie odważnikiem lub jakimś innym ciężkim i twardym przedmiotem rozdrobnić masę karmelową (wokół niej mozna ustawić obręcz tortownicy , żeby odpryski nie "strzelały" na boki).

Upieczone dzień wcześniej biszkopty poprzekrajać na dwa krążki (w sumie wyjdą cztery). Jeden krążek nasączyć , posmarować bitą śmietaną (ok.1/3 całej porcji) , przykryć drugim krążkiem posmarowanym od dołu dżemem , ponownie nasączyć , posmarować kremem czekoladowym i przykryć trzecim krążkiem. Znowu nasączyć , posmarować 1/3 bitej śmietany i przykryć ostatnim krążkiem posmarowanym od dołu dżemem. Wierzch nasączyć , posmarować resztą kremu czekoladowego (łącznie z bokami) i wyrównać. Boki tortu obsypać migdałowym karmelem , a wierzch udekorować resztą bitej śmietany oraz ozdobić według uznania (można wykorzystać dodatki typu: kandyzowane owoce , wiórki czekolady , kwiatuszki cukrowe , bakalie).



sobota, 9 lutego 2008

Trufelki o smaku chałwy

Nie miałam w domu pasty tahini , więc trochę "oszukałam" przepis ;-) Ziarna sezamu lekko uprażyłam na suchej patelni (trzeba uważać , żeby się nie przypaliły) , ostudziłam i zmieliłam w blenderze. Wiedziałam , że muszę dodać czegoś jeszcze , żeby masa dała się formować (przy użyciu gotowej pasty nie ma tego problemu) , no i dolałam śmietanki o smaku orzechowym. Dzięki niej trufelki dobrze się lepiły i wyszły jeszcze bardziej aromatyczne :-)
Poniżej podaję przepis w oryginale , znaleziony tutaj.


Składniki:
- 4 łyżki pasty sezamowej tahini
- 1 szkl. mleka w proszku
- 2 łyżki cukru pudru
- 1 łyżka masła
- 15 orzechów laskowych
- ok. 1 szkl. posiekanych orzechów laskowych do obtaczania (u mnie drobno pokruszone herbatniki - mniej niż 1/2 szkl.)

Mleko w proszku, cukier puder, masło i tahini utrzeć w misce na gładką masę. Nabierać łyżeczką i formować w dłoniach kulkę , wciskając do środka orzech. Trufelki obtaczać w posiekanych orzechach i wstawić do lodówki.

Z tej ilości składników wychodzi około 15 trufelków wielkości orzecha włoskiego.


wtorek, 5 lutego 2008

Muffiny bananowo-orzechowe


Kiedy trafiłam na ten przepis od razu wiedziałam , że to jest to , co lubię. A to dlatego , że jednym ze składników tychże muffinów jest jogurt , a jak już kiedyś pisałam (i moja teoria ciągle się potwierdza) - wszystko co z jogurtem , musi być dobre :-) Dopracowałam tylko jeden drobny szczegół , a mianowicie zmniejszyłam ilość proszku do pieczenia i teraz jest już idealnie - przynajmniej dla mnie ;-)

Składniki na 12 sztuk:
- 1 i 3/4 szkl. mąki
- 3/4 szkl. cukru (ja dałam połowę brązowego)
- 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
- 1/2 łyżeczki sody
- szczypta soli
- 1 jajko
- 1/2 szkl. oleju
- 1/2 szkl. jogurtu naturalnego (dałam waniliowy)
- 1 szkl. rozgniecionych widelcem bananów
- ekstrakt waniliowy
- ok. 3/4 szkl. siekanych orzechów włoskich

W jednej misce wymieszać wszystkie "suche" składniki (mąka , cukier , proszek , soda , sól) , a w drugiej "mokre" (jajko , olej , jogurt , ekstrakt waniliowy). Następnie połączyć zawartość obydwu misek i lekko wymieszać. Na koniec dodać banany i orzechy. Ciasto nakładać łyżką do foremek muffinkowych i piec w temperaturze 180 st.C. około 25 minut.
poniedziałek, 4 lutego 2008

Amerykańskie La Pasionate


Pod taką właśnie nazwą znalazłam przepis na stronie Czarnej Oliwki i pomimo sprzecznych opinii na jego temat , postanowiłam go wypróbować. I co mi z tego wyszło ? - lekko gliniaste , odrobinę piernikowe , trochę kokosowe ciasto. Mnie osobiście nie zachwyciło smakiem , ale sądząc po komentarzach , są też i jego wielbiciele ;-)

Składniki:
- 2 szkl. mąki
- 1/2 torebki proszku do pieczenia (dałam 1,5 łyżeczki , ale chyba lepiej dać ciut więcej)
- 1 budyń waniliowy
- 1 szkl. cukru
- 1,5 szkl. mleka
- 2 łyżki kakao
- 3 jaja
- 3 łyżki śmietany
- 1 łyżeczka dżemu
- olej do smażenia (ok.1 łyżka)
- wiórki kokosowe (podobno im więcej , tym lepiej - ja dałam ok. 15 dag)

W garnku z grubym dnem podsmażyć cukier (na oleju) , aż lekko się zrumieni , wsypać kakao i mieszać ok. dwie minuty , dodając mleko i wiórki kokosowe. Poczekać , aż masa się zagotuje i odstawić do ostygnięcia. Następnie dodawać kolejno , żółtka , śmietanę , dżem , mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i budyniem (też w proszku), dokładnie wymieszać. Na koniec dodać ubitą pianę z białek. Ciasto wyłożyć do wysmarowanej formy (u mnie keksowa) i piec w temp. 200 st.C. przez ok.45 minut.
sobota, 2 lutego 2008

Pączki berlińskie

Co prawda "tłusty czwartek" już za nami , ale pozostało jeszcze kilka dni karnawału. Tym razem proponuję przepis zwłaszcza dla tych , którzy mają odwieczny problem "do czego zużyć białka" , bo zazwyczaj po zrobieniu pączków zostaje ich całkiem sporo. Otóż do wykonania tych pączków używa się całych jajek , więc ten kłopot mamy z głowy.
Poza tym , jak podaje źródło , z tego samego ciasta można też zrobić bułeczki albo zapleść w warkocz (tak jak chałkę) i upiec. Niektórzy nie przepadają za ciastkami smażonymi albo po prostu nie mogą jeść takich rzeczy , więc myślę , że to dla nich dobra alternatywa :-)

P.S. Wiem , że kolory "flagi" nie wyszły po kolei , ale tak mi lepiej pasowało (miała to być tylko kompozycja barw) , ewentualnie zmienię nazwę na "pączki belgijskie"- nawet podobnie brzmi ;-))


Składniki:
- 65 dag mąki

- 3 dag świeżych drożdży (dałam jedną paczuszkę suszonych , czyli 7 g + ok.1/4 łyżeczki)

- 2/3 szkl. mleka
- 1 cytryna (konkretnie chodzi o skórkę - ja zamiast niej dałam trochę soku cytrynowego i aromat)

- 10 dag cukru

- 4 jaja
- 10 dag masła lub margaryny

- marmolada lub konfitury


Wszystkie "lodówkowe" składniki wyjąć odpowiednio wcześnie , aby ogrzały się do temperatury pokojowej.

Około 10 dag mąki przesiać , zrobić w niej wgłębienie. Drożdże rozpuścić w 1/3 szkl. letniego mleka , wlać do "dołka" i zagnieść. Zaczyn powinien być na tyle gęsty , żeby dało się z niego uformować kulę , którą należy naciąć na krzyż , przykryć i zostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu (można też umieścić ją w naczyniu z letnią wodą , ale ja wybrałam tradycyjną metodę). Gdy zaczyn podwoi swoją objętość , na stolnicę przesiać resztę mąki , dodać drobniutko startą skórkę z dokładnie wymytej cytryny , cukier , tłuszcz pokrojony na małe kawałki , jajka i pozostałe mleko , zagnieść (mąkę należy dodawać stopniowo w trakcie zagniatania). Jeśli ciasto jest zbyt gęste - dodać jeszcze troszkę mleka. Na samym końcu wrobić zaczyn i wszystko razem wyrabiać tak długo , aż ciasto nie będzie się przyklejało do palców ani do stolnicy (ja wyrabiałam w dużej misce , dopiero w końcowej fazie przeniosłam się na stolnicę). Natępnie z ciasta uformować kulę , włożyć do miski posypanej mąką , u góry ponownie naciąć na krzyż , przykryć ściereczką i zostawić do wyrośnięcia (aż podwoi swoją objętość). Trwa to w zależności od temperatury pomieszczenia , od 30 do 90 minut. Wyrośnięte ciasto wyłożyć , lekko wyrobić i dalej można robić na dwa sposoby.
Pierwszy sposób: uformować wałek o średnicy 5 cm i odkrajać z niego kawałki grubości 3 cm. Z każdego z nich formować rękami zanurzanymi w mące kulkę i lekko spłaszczać. Układać na posypanej mąką ściereczce i zostawić do wyrośnięcia , aż podwoją swoją objętość (nadziewać marmoladą po usmażeniu).
Sposób drugi: odrywać nieduże kawałki ciasta , rozpłaszczać na dłoni , nakładać łyżeczką marmoladę i formować pączki. Układać na posypanej mąką ściereczce do wyrośnięcia. Wkładać do rozgrzanego (180 st.C.) tłuszczu odwracając dolną częścią do góry i smażyć z obu stron na rumiano (w pierwszej fazie smażenia pod przykryciem , żeby pączki dodatkowo wyrosły , dzięki temu będą miały też jasną obwódkę). Usmażone pączki wyjąć , odsączyć na papierowym ręczniku , przestudzić i , jeśli były robione pierwszą metodą , nadziewać marmoladą , a jeśli drugą , to już tylko posypać cukrem pudrem lub polukrować.