piątek, 27 lutego 2009

Watruszki z serem



Watruszki to takie rosyjskie bułeczki drożdżowe. Najbardziej przypominają znane mi już od dawna kołaczyki z serem. Są mięciutkie i mają dużo serowego nadzienia - takie mini-serniczki na drożdżówce. Pyszne !

Przepis podała Rzymianka na stronie Wielkiego Żarcia.



Ciasto:
- 400 g mąki
- 200 ml mleka
- 3 żółtka
- 5 łyżek stopionego masła (70 g)
- 60 g cukru
- 20 g świeżych drożdży ( dałam 7 g suszonych)
- sól
- 1 jajko do smarowania

Mąkę przesiać. Drożdże rozpuścić w letnim mleku , wymieszać z 1 łyżeczką cukru i 1/3 mąki , odstawić w ciepłe miejsce na 2 godziny.
Żółtka utrzeć z resztą cukru na jasną , puszystą masę. Połączyć z wyrośniętym zaczynem , dodać resztę mąki , sól i dokładnie wyrobić. Dodać rozpuszczone (ostudzone) masło , wyrabiać dalej , aż ciasto będzie gładkie i lśniące. Przykryć i odstawić ponownie do wyrośnięcia na kolejne 2 godziny (u mnie po 1 godzinie ciasto było wystarczająco wyrośnięte , więc nie czekałam dłużej).

Masa serowa:
- 300 g świeżego twarogu
- 3 jajka (dałam 2 i uważam , że tyle w zupełności wystarczy)
- 30 g cukru (dosypałam 1 łyżkę więcej)
- 2 łyżki masła
- 1/4 drobno posiekanej laski wanilii lub cukier waniliowy

Twaróg zemleć. Żółtka utrzeć z cukrem , masłem i wanilią na puszystą masę , dodać ser. Z białek ubić sztywną pianę i wymieszać z masą serową.

Wyrośnięte ciasto podzielić na równe porcje o wadze ok. 50 g (wyszło mi 15 sztuk). Z każdej z nich uformować kulkę , lekko spłaszczyć , w środku zrobić spore wgłębienie i napełniać je masą serową. Układać na blasze wyłożonej pergaminem lub wysmarowanej tłuszczem , w dość dużych odstępach. Wierzch posmarować roztrzepanym jajkiem (ja smarowałam bułeczkę przed nałożeniem farszu - masa serowa jest dosyć luźna i ciężko by było smarować nie rozmazując sera).
Piec ok. 15 minut w temperaturze 220 st.C.

Uwagi:
W przepisie nie było mowy o tym , żeby gotowe bułeczki zostawić przed pieczeniem do wyrośnięcia , więc połowę upiekłam od razu , a druga część poczekała tyle czasu , ile piekły się bułeczki , czyli ok. 15 minut. Po upieczeniu nie zauważyłam różnicy pomiędzy tymi pieczonymi bez wyrastania , a tymi , które troszkę podrosły przed pieczeniem , a zatem rzeczywiście można je upiec bezpośrednio po uformowaniu ;-)


środa, 25 lutego 2009

Trufle czekoladowo-śliwkowe


Dopiero co skończył się Czekoladowy weekend , a ja już wypróbowałam jeden z przepisów , na trufle czekoladowo - śliwkowe. Zamiast gorzkiej czekolady dałam półsłodką (gorzkiej po prostu nie lubię) i zrezygnowałam z alkoholu. Trufelki wyszły pyszne , a ich przygotowanie zajęło niewiele czasu (nie licząc tych kilku godzin , które masa spędziła w lodówce).
Przepis podała Bea na swoim blogu.

Składniki na ok. 30 sztuk:
- 200 g gorzkiej czekolady
- 150 g słodkiej śmietanki
- 30 g masła
- 50 g zmielonych migdałów
- 15 suszonych śliwek namoczonych w alkoholu (np. armagnac,brandy, rum etc.)

+ kakao i migdały do obtoczenia trufli

Śliwki namoczyć w podgrzanym alkoholu przez min. 2 godziny, lecz im dłużej się macerują, tym lepiej (możemy też alkohol lekko ‘rozcieńczyć’ odrobiną wrzątku , jeśli ‘obawiamy się’ zbyt mocnego smaku). Po namoczeniu odsączyć je i pokroić w małą kostkę. Zachować łyżkę alkoholu z maceracji.
Śmietanę zagotować na średnim ogniu, zdjąć z ognia, dodać posiekaną czekoladę i rozpuścić ją stale mieszając, następnie dodać masło w kawałkach i dobrze wymieszać do uzyskania jednolitej masy. Następnie dodać pokrojone śliwki, migdały oraz jedną łyżkę alkoholu z maceracji i ponownie wszystko dobrze wymieszać. Masę ostudzić i wstawić do lodówki na kilka godzin , aż lekko stężeje. Następnie formować z niej kuleczki i obtaczać je w kakao lub w mielonych migdałach. Najlepiej przechowywać w hermetycznym pudełku w lodówce.

sobota, 21 lutego 2009

Nutty Chocolate Clusters



Właśnie trwa Czekoladowy weekend. Nie mogłam przepuścić takiej okazji , zwłaszcza , że to ostatnie dni karnawału i przygotowałam takie oto czekoladki. Łatwe do zrobienia , w miarę szybkie i co najważniejsze bardzo smaczne. Należy jednak pamiętać o tym , żeby wyjąć je z lodówki odpowiednio wcześnie , bo na początku czekolada jest twarda jak kamień ;-) Przepis zaczerpnęłam z książki "Chocolate Box".


Składniki na ok. 30 sztuk:
- 175 g białej czekolady
- 100 g ciastek grahamków (mogą być 'digestive' lub zwykłe herbatniki)
- 2/3 szkl. posiekanych orzechów brazylijskich lub 'macadamia' (dałam trochę brazylijskich , a resztę zastąpiłam włoskimi)
- ew. 25 g posiekanego kandyzowanego imbiru (pominęłam)
- 175 g półsłodkiej czekolady

Białą czekoladę połamać na kawałki i rozpuścić w kąpieli wodnej.
Ciastka pokruszyć na małe kawałki , dodać orzechy , ew. imbir i wymieszać z czekoladą. Nabierać czubatą łyżeczkę masy i układać na tacy wyścielonej pergaminem. Schłodzić.
Półsłodką czekoladę również połamać na kawałki i rozpuścić. Lekko przestudzić , zanurzać w niej zastygnięte czekoladki , wyjmować i chwilę trzymać np. na widelcu , aż nadmiar czekolady skapie do miseczki. Następnie układać z powrotem na pergaminie i znowu schłodzić.

piątek, 20 lutego 2009

Pączki ziemniaczane


Przyznam , że dość długo krążyłam wokół tego przepisu , zanim zdecydowałam się go wypróbować. Wierzyć mi się nie chciało , że z tak dużą ilością dodanych ziemniaków mogą wyjść smaczne pączki. A jednak! Wyszły wspaniałe pączusie i wcale nie czuło się w nich ziemniaków. Owszem , były trochę cięższe i bardziej wilgotne od typowych pączków drożdżowych , ale nie musi to być ich wadą. Mnie osobiście bardzo smakowały i jeszcze na drugi dzień nie straciły aż tak wiele ze swojej świeżości , a to właśnie dzięki ziemniakom. Dodatkową zaletą tego przepisu jest to , że nie trzeba czekać , aż ciasto urośnie. Polecam wypróbować :-)

Składniki (na dużą porcję , z połowy wychodzi ok. 18 sztuk):
- 1 kg ziemniaków
- 1 kg mąki
- 10 dag drożdży
- 3/4 szklanki cukru
- 3 jajka (na połowę porcji dałam 1 całe jajko i 2 żółtka)
- 3 żółtka
- 25 dag masła (może być roślinne)
- cukier waniliowy
- szczypta soli
- 2 łyżki spirytusu lub octu
- marmolada lub gęsty dżem
- cukier puder do posypania

Ziemniaki obrać, ugotować, gorące zemleć w maszynce lub przecisnąć przez praskę. Do wciąż gorących ziemniaków dodać masło i od czasu do czasu zamieszać , aż całkiem się rozpuści. Przestudzić , rozkruszyć drożdże i wymieszać z masą ziemniaczaną. Jajka ubić z żółtkami i cukrem, dodać do ziemniaków. Wsypać mąkę, sól i wyrobić. Na koniec dodać spirytus i wszystko dokładnie wyrobić (ciasto powinno być miękkie i lepkie, ale nie takie jak drożdżowe). Nabierać łyżką ciasto, rozpłaszczać na dłoni placuszek, kłaść na środek marmoladę i zlepiać. Układać na stolnicy posypanej mąką. Po zrobieniu wszystkich pączków rozgrzać tłuszcz do temperatury około 180 st.C. Smażyć z obu stron , jak typowe pączki, tylko trochę dłużej (sprawdzać patyczkiem). Po usmażeniu posypać cukrem pudrem.

Uwaga: ciasto nie musi wyrastać , jak typowe ciasto drożdżowe. Tak samo uformowane pączki - wystarczy , że poleżą kilka minut , zanim rozgrzeje się tłuszcz , a potem urosną jeszcze podczas smażenia.

wtorek, 17 lutego 2009

Chałka na zakwasie


Pierwszy raz upiekłam chałkę z dodatkiem zakwasu i baaardzo mi smakowała. Trzy kromki zjadłam od razu na ciepło , bez niczego , a potem jeszcze z masłem i dżemem - pycha ! :-) Zakwas sprawia , że chałka jest bardziej aromatyczna i dłużej zachowuje świeżość , a kwaskowy smak dodaje jej charakteru. Przepis podała Mirabbelka na forum CinCin.


Składniki:
- 80 g zakwasu
- 1/2 szklanki wody
- 450 g mąki wysokoglutenowej
- 1 i 1/2 łyżeczki drożdży instant
- 1 i 1/2 łyżeczki soli
- 2 duże jajka
- 60 g miodu
- ¼ szklanki oleju kukurydzianego
- 60 g masła

Na glazurę:
- 1/2 jajka
- ew.1 łyżeczka maku

Mąkę wymieszać z suchymi drożdżami, dodać sól. Oddzielnie rozmieszać jajka z miodem, olejem oraz rozpuszczonym masłem. Zakwas rozpuścić w wodzie. Wymieszać mikserem wszystkie składniki. Wyrabiać około 5 minut , aż ciasto będzie gładkie i lśniące. Jeśli potrzeba , skorygować ilość mąki i płynów.
Ciasto powinno odstawać od miski, nie może być klejące, ale dać się uformować w kulę.
Włożyć do lekko naoliwionej miski, przykryć folią i odstawić do wyrośnięcia na 1, 5 godziny, żeby podwoiło swoją objętość. Wyrośnięte ciasto uderzyć w celu odgazowania, rozłożyć płasko na blacie i poskładać dwukrotnie jak kartkę papieru listowego.
Odstawić jeszcze raz do wyrośnięcia na około 45 minut. W tym momencie można też wstawić ciasto do lodówki na noc ( będzie bardziej aromatyczne). W takim przypadku po wyjęciu z lodówki podzielić od razu na 4 części i pozwolić odpocząć około 20 minut, zanim zacznie się formować wstęgi warkocza.
Ciasto wyłożyć na blat (nie posypywać mąką), podzielić na 4 równe części. Uformować z nich wałki, które za pomocą obydwu dłoni rozciągać na długość ok. 40cm. Wałki powinny być przy końcach nieco cieńsze niż w środku. Jeśli ciasto nie daje się wyciągnąć na pożądaną długość, przykryć, dać mu chwilę odpocząć, a w międzyczasie rolować następny.
Wałki połączyć ściśle z jednego końca i zaplatać poczwórny warkocz. Po zapleceniu całości końce mocno złączyć i podwinąć.
Odstawić do wyrośnięcia na blasze wyłożonej papierem. Blachę najlepiej przykryć folią albo zapakować całą do torby foliowej i odstawić do wyrośnięcia na około 1 godzinę.
Po wyjęciu posmarować glazurą z jajka, ew. posypać makiem.
Piec w nagrzanym piekarniku (można na kamieniu) ok. 20 minut, jeszcze raz posmarować jajkiem miejsca, które wyrosły, piec jeszcze 10-15 minut. Jeśli rumieni się zbyt mocno, przykryć folią aluminiową.


sobota, 14 lutego 2009

Red Velvet Cupcakes


Moje babeczki niezupełnie wyszły 'red' , ale to dlatego , że dałam tylko połowę czerwonego barwnika (następnym razem spróbuję całkiem zastąpić go jakimś naturalnym składnikiem - może sokiem wiśniowym?). W smaku kakaowe , nie za suche , ani mocno wilgotne. Z tej porcji powinny wyjść co najmniej 24 sztuki , ale ja tego nie doczytałam i koniecznie chciałam wszystko zmieścić do 12 foremek. Co prawda udało mi się to , ale nie radzę mnie naśladować , do zamiast babeczek wyjdą grzybki ;-)
Po upieczeniu nadałam im walentynkowego akcentu posypując cukrem pudrem.
Przepis pochodzi z tej strony.

Składniki:
- 1 i 1/2 szkl. cukru
- 1/2 kostki masła
- 2 jajka
- 2 i 1/3 szkl. mąki
- 2 łyżki kakao
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka sody
- 1/2 łyżeczki soli
- 1 szkl. maślanki*
- 1 i 1/2 łyżki czerwonego brawnika spożywczego (w płynie)
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
- 1 łyżeczka octu

*Maślankę można zrobić szybkim domowym sposobem dodając do mleka 1 łyżkę octu i zostawiając na około 10 minut (osobiście skorzystałam z tej metody).

Miękkie masło utrzeć z cukrem , dodając po jednym jajku (o temp. pokojowej) , za każdym razem dokładnie ubijając.
Przesiać razem wszystkie suche składniki (mąkę , proszek do pieczenia , sodę , kakao i sól) do jednej miski , a w drugiej wymieszać maślankę z jajkami , octem , wanilią i barwnikiem. Dodawać po trochu do masy maślanej na przemian suche i mokre składniki. Gotowe ciasto nakładać do foremek (1/2 - 3/4 wysokości) i piec 18-22 minut w temperaturze 180 st.C.
Z tej porcji powinny wyjść co najmniej 24 babeczki. Można je ozdobić tak jak ja cukrem pudrem albo , jak podaje przepis , masą serową.

Masa:
- 1/2 kostki masła
- 22 dag serka kremowego
- 2-3 szkl. cukru pudru (osobiście uważam , że wystarczy 1)
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

Wszystkie składniki (ogrzane do temp. pokojowej) ubić na gładką masę.

środa, 11 lutego 2009

Bułeczki wiedeńskie


Na początek należałoby uprzedzić , że za przygotowanie tych bułeczek trzeba się zabrać dzień wcześniej. Za to następnego dnia zostaje nam mniej do zrobienia. Owszem , ogólnie jest z nimi trochę pracy , podobne jak w przypadku croissantów , ale jednak trochę mniej. Poza tym bułeczki wiedeńskie zawierają znacznie mniej tłuszczu , no i są to bułeczki , więc nie aż tak delikatne jak croissanty. Dosyć jednak tych porównań , bo same w sobie są przepyszne. Tuż po upieczeniu mają cudownie chrupiącą skórkę i mięciutki środek. Idealne na śniadanie. No , dobrze... późne śniadanie , chyba , że ktoś nie ma problemu z bardzo wczesnym wstawaniem ;-) Przepis pochodzi z tej strony .


Składniki:
- 228 ml ciepłej wody
- 228 ml pełnego mleka
- 770 g mąki chlebowej
- 15.6 g świeżych drożdży lub 7 g suszonych (1 opakowanie)
- 1 i 3/4 łyżeczki drobnej soli morskiej
- 50 g masła

Dodatkowo:
- 1 żółtko + 1 łyżka wody (do posmarowania)

Mleko zagotować z solą , ostudzić (żeby było ciepłe). Drożdże rozpuścić w wodzie i odstawić na ok. 5 minut , aż zacznie bąbelkować. Wyrośnięte drożdże wymieszać z mąką , dodać mleko. Wyrabiać , aż ciasto będzie gładkie i miękkie. Jeśli wydaje się być zbyt klejące , można dodać mąki , lub wody , jeśli jest zbyt suche. Przykryć i zostawić na 15 minut w temperaturze pokojowej. Następnie ciasto włożyć do natłuszczonej miski , przykryć i wstawić na całą noc do lodówki.

Następnego dnia wyrośnięte ciasto spłaszczyć , rozwałkować na kształt prostokąta o grubości ok. 1/2 cm , na lekko posypanej mąką stolnicy.
Na całej powierzchni ciasta porozkładać wiórki zimnego masła.


Całość złożyć tak jak papier listowy (1/3 ciasta założyć od dołu do góry , a potem 1/3 od góry do dołu - wzdłuż dłuższego boku).


Przekręcić o 90 stopni , ponownie rozwałkować i złożyć.


Wałkowanie i składanie powtórzyć jeszcze 2 razy , w międzyczasie dając ciastu odpocząć kilka minut po każdym składaniu (tak , jak to się robi z ciastem na croissanty).

Gotowe ciasto podzielić na porcje (nożycami lub ostrym nożem). Źródło podaje wagę jednej porcji 45 g - ja dzieliłam na większe. Z każdej części formować dowolne kształty: paluchy , rogale lub zwykłe bułeczki (w oryginale są jeszcze inne , bardziej wymyślne kształty , ale zrezygnowałam z nich). Moim zdaniem najlepsze są rogale lub paluchy. Okrągłe bułeczki są mniej atrakcyjne , bo nie widać w nich "zwojów".

Formowanie palucha...


...lub rogala , czyli w sumie tak samo , tylko końce zawijamy do środka


Gotowe bułeczki układać na blachach i smarować żółtkiem wymieszanym z wodą. Zostawić w cieple do wyrośnięcia (na co najmniej 45 minut). W międzyczasie nagrzać piekarnik do 200 st.C. Piec na złoty kolor (u mnie zajęło to tylko 15 minut). Studzić na kratce kuchennej.

poniedziałek, 9 lutego 2009

Raisin Buttermilk Coffee Cake


Ostatnio dominują u mnie wypieki drożdżowe , ale na odmianę upiekłam takie oto ucierane ciasto z rodzynkami i maślanką. Wbrew pozorom nie ma w nim kawy , ale za to jest cynamon (w oryginale nawet całkiem sporo) i orzechy. Wiem , że niektórzy nie przepadają za rodzynkami , więc śmiało mogą z nich zrezygnować - i bez tego ciasto będzie dobre.
Przepis pochodzi z tej strony.

Kruszonka:
- 1 szkl. brązowego cukru
- 1 szkl. posiekanych orzechów (u mnie włoskie)
- 7 dag masła lub margaryny
- 2 łyżki mąki
- 4 łyżeczki cynamonu (dałam 1 łyżeczkę , resztę uzupełniłam mąką)

Tłuszcz rozpuścić , wymieszać z resztą składników.

Ciasto:
- 1/2 kostki masła lub margaryny
- 1 i 1/2 szkl. cukru
- 2 jajka
- 3 szkl. mąki
- 4 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1/2 łyżeczki soli
- 2 szkl. maślanki
- 1 szkl. rodzynków

Miękki tłuszcz utrzeć z cukrem , dodawać po jednym jajku , dokładnie ubijając. Wymieszać wszystkie suche składniki (oprócz rodzynków) i dodawać po trochu do masy , na przemian z maślanką. Na koniec dodać rodzynki. Połowę masy wyłożyć do natłuszczonej blachy (23 x 33 cm - ja użyłam trochę mniejszej) , posypać połową kruszonki , wylać resztę ciasta , delikatnie rozprowadzić , wierzch posypać pozostałą kruszonką. Piec w temp. 180 st.C. przez 35-40 minut (do suchego patyczka).

piątek, 6 lutego 2009

Chleb pszenno-żytni


Dość długo zwlekałam zanim zabrałam się do tego chleba , ale to tylko dlatego , że potrzeba do niego sporo mąki żytniej , z którą zawsze mam problem (moja mąka jest bardziej razowa niż biała). Tak było i tym razem , ale uparłam się , że go upiekę , no i upiekłam ;-) Zastąpiłam tylko część mąki żytniej pszenną. Co prawda chlebek i tak wyszedł dość ciemny , ale bardzo smaczny.
Za przepis dziękuję Lisce.


Zaczyn:
- 360 g mąki żytniej chlebowej (typ 720)
- 300 g wody
- 20 g zakwasu żytniego

Ciasto właściwe:
- 230 g mąki żytniej
- 300 g mąki pszennej
- 400 g wody
- 1 płaska łyżka soli morskiej (jeśli używamy soli zwykłej, należy dać jej mniej)
- 3 g drożdży suszonych instant (1 łyżeczka)

Wieczorem, przed pójściem spać:
Składniki zaczynu krótko wymieszać w misce. Przykryć ściereczką i zostawić na 12-16 godzin.

Następnego dnia:

Do zaczynu dodać wszystkie pozostałe składniki. Dokładnie wymieszać (może być mikserem) , ale nie za długo, tak ok. 5 minut. Zostawić pod przykryciem na ok. 30-60 minut.
Ciasto przełożyć do natłuszczonej formy (dodatkowo można wysypać otrębami). Zostawić do wyrośniecia na 50-60 minut (wierzch można spryskać olejem). Jeśli jest ciepło, zdarza się, że już po 30 minutach ciasto jest wyrośnięte.
Piekarnik nagrzać do 230 st.C. Wyrośnięte ciasto posypać, czym kto lubi (ja posypałam mąką). Wstawić do piekarnika. Po 15 minutach zmniejszyć temperaturę do 220 st.C. Jeśli chleb zbyt szybko się rumieni, przykryć folią aluminiową. Dopiekać 30-40 minut. Po upieczeniu wyjąć koniecznie z blaszki i całkowicie ostudzić.


A tak wyglądał chlebek w wersji jaśniejszej (z białą mąką żytnią , którą w końcu udało mi się kupić)

czwartek, 5 lutego 2009

Bułeczki francuskie


Mięciutkie i puszyste bułeczki śniadaniowe. Może nie są one typowo francuskie , ale bardzo zbliżone do oryginału i przede wszystkim smaczne. Przepis znalazłam na tej stronie. Wprowadziłam tylko drobną zmianę i zamiast dwóch łyżek cukru dałam jedną (tak też podałam w przepisie).


Składniki:
- 4 szkl. mąki chlebowej
- 2 łyżki oleju
- 1 łyżka cukru
- 1 i 1/2 szkl. ciepłej wody
- 1 łyżka drożdży suszonych
- 1 łyżeczka soli

W dużej misce wymieszać wodę z drożdżami i cukrem , zostawić na 10 minut. Gdy drożdże zaczną bąbelkować , dodać olej , sól , 2 szkl. mąki i wymieszać. Następnie dodawać stopniowo pozostałą mąkę (po 1/2 szklanki) , dobrze wymieszać , wyłożyć na posypaną mąką stolnicę i wyrabiać około 8 minut , aż ciasto będzie gładkie i elastyczne. Przełożyć do naoliwionej miski , podrzucić kilka razy , żeby ciasto z każdej strony pokryło się warstewką oleju , przykryć folią i zostawić w cieple do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę (aż podwoi swoją objętość).
Wyrośnięte ciasto odgazować , wyłożyć z powrotem na stolnicę , podzielić na 16 równych części i uformować z nich kulki. Układać na lekko natłuszczonej blasze , przykryć wilgotną ściereczką (lub lekko naoliwioną folią) i zostawić do wyrośnięcia na około 40 minut. W międzyczasie nagrzać piekarnik do 200 st.C. Piec 18-20 minut , na złoty brąz.

środa, 4 lutego 2009

Sernik bez sera


Czy to w ogóle możliwe , żeby sernik był bez sera ?... To co to za sernik ?! Okazuje się , że jest to możliwe , a co ciekawsze wcale nie odczuwa się braku tego sera. Jego rolę spełnia jogurt - najlepszy podobno bałkański , greckie też są dobre , chociaż nieco kwaśniejsze , a ja użyłam zwykłych jogurtów naturalnych Dannon. Sernik jest niezwykle delikatny (nawet bardziej od sernika japońskiego , którego do tej pory uważałam za najdelikatniejszego) , jak pianka , wprost rozpływa się w ustach.
Przepis znalazłam u Szkrabeki z bloga "Nice & Smooth" , która zaczerpnęła go z forum CinCin , a tam z kolei przywędrował z forum Smaczny. Wcześniejszych losów przepisu nie znam , ale bardzo dziękuję autorce (autorowi) za wspaniałą recepturę - w kraju , gdzie prawdziwy biały ser jest nieosiągalny , to przepis na wagę złota ;-) Gorąco polecam !

Składniki:
- 5 jajek
- 1 i 1/2 szkl. cukru pudru
- 1 budyń śmietankowy (40 g)
- 1 cukier waniliowy (16 g)
- 1/2 szkl. oleju
- 2 duże jogurty bałkańskie* (w sumie ok. 800 g)
- biszkopty lub herbatniki na spód formy

Tortownicę (u mnie o średnicy 26 cm) wyłożyć herbatnikami lub biszkoptami.
Żółtka utrzeć z 1/2 szkl. cukru pudru. Dodać jogurty , budyń , olej i krótko zmiksować. Białka ubić na sztywno , pod koniec ubijania dodać 1 szkl. cukru pudru i cukier waniliowy. Delikatnie wymieszać z masą jogurtową i przelać do tortownicy. Piekarnik nagrzać do temp. 160-170 st.C. , na dole ustawić dużą blachę i napełnić ją gorącą wodą. Tortownicę wstawić na kratkę ponad blachą. Piec ok. 1 godz. i 20 minut (mojemu sernikowi nie zaszkodziłoby nawet trochę dłużej). Wyłączyć piekarnik i zostawić ciasto w środku do całkowitego wystygnięcia.

*Zamiast jogurtów bałkańskich można użyć greckich , a nawet zwykłych naturalnych (ja użyłam właśnie takich). Następnym razem dodałabym jednak jeszcze jeden budyń lub trochę mąki ziemniaczanej - zwykłe jogurty nie są tak gęste jak greckie , czy bałkańskie.