środa, 29 kwietnia 2009

Placek kokosowy


Tym razem przepis na taki prosty , zwyczajny placek. Raczej nie podałabym go gościom , ale sama nie mogłam się oprzeć , żeby nie sięgnąć po kolejny kawałek - ta słodka , kokosowa skórka kusiła mnie bardzo skutecznie ;-)
P.S. Z wykorzystaniem tego samego ciasta można zrobić też wersję z jabłkami i kruszonką (bez wcześniejszego podpiekania spodu).

Ciasto:
- 2 szkl. mąki
- 1 szkl. gęstej śmietany
- 2 jajka
- 3/4 szkl. cukru
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- odrobina aromatu waniliowego lub śmietankowego

Śmietanę i jajka wyjąć wcześniej z lodówki , żeby się ogrzały.
Jajka utrzeć z cukrem , dodać śmietanę, a następnie mąkę z proszkiem do pieczenia i aromat. Ciasto wyłożyć na blaszkę (niezbyt dużą - u mnie 20x30 cm) , równomiernie rozsmarować i podpiec 10-15 minut w temp. 200 st.C.

Na wierzch:
- 1/2 kostki masła (można trochę mniej)
- 4 duże łyżki wiórków kokosowych
- 1/2 szkl. cukru

Masło z cukrem rozpuścić i zagotować , wsypać wiórki , wymieszać i jeszcze chwilę podgrzewać mieszając , aż masa stanie się jednolita. Rozsmarować na podpieczonym cieście i piec jeszcze 15-20 minut na złotobrązowo.
niedziela, 26 kwietnia 2009

Rabarbarowy wieniec


Tak się szczęśliwie złożyło , że natknęłam się w sklepie na rabarbar (w tych stronach jest on rzadko spotykany , podobnie zresztą jak np. korzeń pietruszki). Nie namyślając się zatem długo , postanowiłam przyłączyć się do Weekendu rabarbarowego tym oto "wieńcem". Dosyć drobno pokroiłam rabarbar , więc może nie za bardzo widać go w cieście , ale w smaku jest jak najbardziej wyczuwalny. Słodkie ciasto migdałowe z soczystymi łatkami owocowymi - doskonałe połączenie :-) Przepis pochodzi z gazetki "Ciasta domowe" nr 49.



Składniki:
- 375 g rabarbaru
- 250 g margaryny
- 250 g cukru
- 2 opakowania cukru waniliowego
- szczypta soli
- 5 jajek
- 100 g zmielonych migdałów
- 250 g mąki
- 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

Rabarbar obrać , umyć i pokroić na małe kawałki.
Tłuszcz ubić z cukrem , cukrem waniliowym , solą i żółtkami na pienistą masę.
Rabarbar wymieszany razem z migdałami dodać do ciasta i domieszać mąkę z proszkiem do pieczenia. Następnie ubić pianę z białek i delikatnie połączyć z ciastem.
Formę w kształcie wieńca , o średnicy ok. 26 cm , nasmarować tłuszczem , wysypać tartą bułką i napełnić ciastem. Piec około 1 godziny w temp. 175-180 st.C. Przed podaniem posypać cukrem pudrem.

piątek, 24 kwietnia 2009

Muffiny bananowo-morelowe


Jak nie wiadomo co upiec i żeby było szybko , to najlepiej pogrzebać w przepisach muffinkowych. Mój wybór padł na bananowe muffinki z dodatkiem suszonych moreli. Czy muszę pisać , że były smaczne ? - chyba nie ;-)

Składniki:
- 2 szkl. mąki
- 1 łyżka proszku do pieczenia
- 1/8 łyżeczki soli
- 3/4 szkl. cukru
- 1/3 szkl. drobno pokrojonych , suszonych moreli
- 2 banany (ok. 1 szkl. po rozgnieceniu)
- 2/3 szkl. mleka
- 2 duże jajka
- 6 łyżek oleju lub rozpuszczonego , schłodzonego masła
- odrobina aromatu waniliowego (dodałam od siebie)

Przesiać razem mąkę z proszkiem do pieczenia i solą do dużej miski. Dodać cukier i morele , wymieszać.
W drugiej misce lekko roztrzepać jajka , wymieszać z rozgniecionymi bananami , mlekiem i olejem. Wlać to do suchych składników i lekko , niezbyt dokładnie wymieszać. Nakładać do foremek muffinkowych i piec ok. 20 minut (sprawdzić patyczkiem) w temp. 200 st.C.

środa, 22 kwietnia 2009

Baguetins


To takie mini-bagietki , równie smaczne , co te w pełnym rozmiarze (a może nawet smaczniejsze) i mniej skomplikowane w przygotowaniu. Musiałam dokonać tylko drobnych zmian na własne potrzeby , ale to naprawdę niewielkie zmiany. Przepis znalazłam na blogu Tatter.

Składniki:
- 625 g mąki białej pszennej chlebowej (potrzebowałam trochę więcej)
- 15 g swieżych drożdży (dałam 1 i 1/2 łyżeczki suszonych)
- 1 łyżka soli
- 1 łyżeczka cukru
- 400 g letniej wody

Drożdże drobniutko pokruszyć i dodać do mąki z cukrem i solą , wlać wodę i łyżką wszystko razem wymieszać (ja najpierw wsypałam do miski mąkę z cukrem , w środku zrobiłam dołek , wlałam wodę , wsypałam drożdże i chwilę poczekałam , aż zaczną bąbelkować). Ciasto wyjąć na blat posypany mąką (musiałam podsypywać całkiem sporo , bo mocno kleiło się do rąk) i wyrabiać ok. 8 minut , aż będzie gładkie i elastyczne. Włożyć z powrotem do miski , przykryć folią i zostawić do wyrośnięcia na 1 i 1/2 godziny, odgazowując dwukrotnie co 45 minut. Po tym czasie ciasto podzielić na 10 równych części (ja podzieliłam na 8 , bo tak mi lepiej pasowało do wymiarów blachy) , uformować kulki i zostawić pod przykryciem na 15 minut. Następnie każdą kulkę rozpłaszczyć dłonią na mały placek i zrolować , dociskając w trakcie zwijania. Układać na blasze posypanej semoliną (lub wyłożonej pergaminem) i zostawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia na 45 minut. W tym czasie piekarnik nagrzać do 220 st.C. Tuż przed włożeniem do piekarnika , bułeczki naciąć wzdłuż i spryskać wodą. Piec około 25 minut.


sobota, 18 kwietnia 2009

Niemiecki chleb wiejski


W końcu udało mi się dołączyć do "weekendowych piekarzy" :-) Jest to już 27. edycja wspólnego pieczenia , której gospodyni , Liska , tym razem zaproponowała przepis na niemiecki chleb wiejski. Prosty w przygotowaniu , z chrupiącą skórką i mięciutkim wnętrzem. Nie dodawałam przypraw , bo żadnej z nich po prostu nie miałam , ale i tak chlebek bardzo mi smakował.
Poniżej cytuję przepis podany przez Liskę.

Niemiecki wiejski chleb żytnio-pszenny
Czas przygotowania:
12-24 godziny wcześniej: odświeżenie zakwasu
8-14 minut: zagniatanie
10 minut: odpoczywanie chleba
2-2,5 godziny pierwsze wyrastanie
1-1,5 godziny: drugie wyrastanie
40 minut: pieczenie

100 g (1/2 szklanki) aktywnego żytniego zakwasu (dokarmionego 12-24 godziny wcześniej)
350 g (1,5 szklanki) wody
5 g (1 łyżeczka) suszonych drożdży instant (ja użyłam świeżych)
350 g (2 i 1/4 szklanki) mąki żytniej jasnej, chlebowej (użylam typ 720)
130 g (3/4 szklanki) mąki pszennej (użyłam mąki chlebowej)
20 g (1 łyżka) otrębów żytnich lub pszennych
1/4 łyżeczki zmielonych nasion kolendry
1/4 łyżeczki zmielonych nasion kminu indyjskiego
1/4 łyżeczki zmielonych nasion kopru włoskiego
1/4 łyżeczki zmielonego anyżu
10 g (1,5 łyżeczki) soli morskiej

Do posypania: otręby żytnie

12-24 godzin wcześniej należy odświeżyć zakwas. Można to zrobić używając 2 łyżek zakwasu i równych części mąki żytniej chlebowej i wody. Tak, by całość wyniosła 100 g. Można też po prostu dokarmić zakwas dowolnym sposobem.

Następnego dnia:

Wlać wodę do dużej miski, dodać drożdże, mąkę żytnią, pszenną, otręby, przyprawy i sól. Następnie wlać zakwas i dokładnie wyrobić ciasto. Można to zrobić używając miksera: miksować 8 minut, następnie dać odpocząć ciastu i miksować pnownie przez 3-5 minut.
Przykryć miskę folią spożywczą i odstawić do wyrastania na ok. 2 - 2,5 godziny. Ciasto mniej więcej podwoi swoją objętość.
Keksówkę o długości 28 cm wysmarować olejem i wysypać otrębami żytnimi.
Przelać ciasto, posypać jego wierzch otrębami i odstawić do wyrastania - ciasto wypełni całą formę. Zajmie mu to ok. 1-1,5 godziny.

Piekarnik nagrzać do 230 st C.
Na dno piekarnika wsypać 1/2 - 1 szklanki kostek lodu.
Wstawić wyrośnięty chleb. Piec 10 minut. Zmniejszyć temperaturę do 210 st C i dopiekać kolejne 30 minut. Chleb jest upieczony, jeśli wyjęty z formy i popukany d spodu wydaje głuchy odgłos. Gdyby tak nie było, należy wyjąć go z formy i dopiekać jeszcze chwilę, 5-10 minut.
Po upieczeniu chleb spryskać wodą i wstawić do piekarnika na 3 minuty. Dzięki temu będzie miał błyszczącą skórkę.

Upieczony chleb położyć na kratce kuchennej i zostawić do całkowitego wystudzenia.
Zachowuje świeżość przez kilka dni.


czwartek, 16 kwietnia 2009

Sernik z brzoskwiniami


To chyba jeden z najpopularniejszych serników. Swego czasu piekłam go prawie na każde święta , tylko ostatnio trochę o nim zapomniałam wypróbowując nowe przepisy. Jednak z okazji Wielkanocy przygotowałam ciasta jedynie ze starych , dobrych , wielokrotnie sprawdzonych przepisów , pośród których znalazł się także ten oto serniczek. A , że nigdy wcześniej nie podawałam tego przepisu , więc myślę , że czas najwyższy to nadrobić , bo zdecydowanie jest tego wart :-)



Ciasto:
- 3 szkl. mąki
- 1 kostka margaryny
- 3 łyżki cukru
- 5 żółtek
- 2-3 łyżeczki proszku do pieczenia
- cukier waniliowy

Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia , posiekać z margaryną , dodać resztę składników i zagnieść. Większą część ciasta wyłożyć do blaszki (u mnie 20 x 30 cm) najlepiej wyścielonej pergaminem , a resztę owinąć w folię i włożyć do zamrażalnika.

Masa serowa:
- 1/2 kg sera białego
- 1 jajko
- 1 budyń śmietankowy
- 1/2 kostki masła
- 1/2 szkl. cukru

Ponadto:
- 1 duża puszka brzoskwiń
- 5 białek
- 1 szkl. cukru pudru

Brzoskwinie odcedzić i poprzekrajać na mniejsze części.
Miękkie masło utrzeć z cukrem , dodać zmielony ser , jajko i proszek budyniowy. Dokładnie utrzeć.
Białka ubić na sztywno , wsypać cukier puder i jeszcze przez jakiś czas ubijać.

Masę serową wyłożyć na ciasto do blaszki , poukładać brzoskwinie , przykryć pianą , a wierzch posypać startą resztą ciasta. Piec przez około 1 godzinę w temp. 180-190 st.C.


środa, 8 kwietnia 2009

Muffiny z otrębami i rodzynkami (Raisin Bran Muffins)


Dawno nie było u mnie muffinów... ;-) Tym razem w nieco zdrowszej wersji , bo z otrębami i "chudym" mlekiem. Cukru też w nich nie ma zbyt wiele , ale ja od siebie dodałam trochę więcej , bo już raz się "nacięłam" i zamiast pysznych , słodziutkich , czekoladowych muffinów , wyszły czekoladowe chlebki. Autorka książki , z której pochodzi przepis , Susanna Tee , chyba po prostu lubi takie małosłodkie wypieki - jak dla mnie za mało. I teraz już wiem , że w każdym przepisie będę automatycznie zwiększać ilość cukru. Tutaj akurat mogłam zostawić te pół szklanki , w końcu miały to być zdrowe muffiny , ale przezornie wsypałam więcej. A tak właściwie to co to za miarka "pół szklanki z czubkiem" ? Nie można napisać po prostu 2/3 szklanki - lepiej by wyglądało i smak też byłby lepszy ;-)

W związku z tym , że jest to ostatni przedświąteczny wpis , życzę Wam wspaniałych , zdrowych , ciepłych i radosnych Świąt Wielkanocnych spędzonych w gronie najbliższych , przy suto zastawionym stole pełnym pyszności , a w poniedziałek mokrego Śmigusa-dyngusa :-)



Składniki na 12 sztuk:
- 1 szkl. mąki
- 1 łyżka proszku do pieczenia
- 2 i 1/4 szkl. otrębów pszennych
- 1/2 szkl. z czubkiem drobnego cukru (dałam 3/4 szkl.)
- 1 szkl. rodzynków
- 2 duże jajka
- 1 szkl. mleka (1% tłuszczu)
- 6 łyżek oleju słonecznikowego
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

Mąkę z proszkiem do pieczenia przesiać do dużej miski. Dodać otręby , cukier i rodzynki , wymieszać.
W drugiej misce lekko ubić jajka , dodać mleko , olej i wanilię. Wlać do miski z suchymi składnikami i lekko wymieszać (niezbyt dokładnie). Nakładać łyżką do foremek muffinkowych. Piec w temp. 200 st.C przez około 20 minut (sprawdzić patyczkiem). Po upieczeniu zostawić w formie na 5 minut , a następnie wyjąć na kratkę kuchenną do całkowitego ostygnięcia.

wtorek, 7 kwietnia 2009

Chrupiące bułeczki


Kolejny przepis , któremu trzeba poświęcić dwa dni. Jeżeli wszystko dobrze się rozplanuje , to nie będzie to wcale uciążliwe , a wręcz pomocne , bo już z samego rana możemy mieć gotowe , chrupiące bułeczki. I mam tu na myśli naprawdę baaardzo chrupiące bułeczki. Za pierwszym razem (piekłam już trzykrotnie) trochę za długo przetrzymałam je w lodówce i wyszły wręcz za twarde. Dlatego też , aby uniknąć "przesuszenia", proponuję skorzystać z moich uwag , które wpisałam pod przepisem. Właściwie , to bułeczki nie muszą leżakować w lodówce przez całą noc , ale , jeśli chcemy je mieć świeżo upieczone na śniadanie i to bez zarywania nocy , to chyba nie ma innego wyjścia. Oczywiście ostatecznie można je upiec od razu po wyrośnięciu (bez wkładania do lodówki) , ale wtedy nie będą już takie chrupiące , a w tym cały ich urok ;-)

Starter:
- 1/2 szkl. wody
- 1 szkl. mąki
- 1/8 łyżeczki drożdży instant

Wymieszać wszystko razem , przykryć i zostawić w temperaturze pokojowej na całą noc.

Ciasto właściwe:
- wyrośnięty 'starter'
- 3 i 1/2 szkl. mąki
- 1 szkl. wody
- 1 i 1/2 łyżeczki soli
- 1/4 łyżeczki drożdży instant (dałam odrobinę więcej zwykłych drożdży suszonych , rozpuszczonych wcześniej w wodzie)

Wszystkie składniki razem wymieszać (ręcznie , mikserem lub w maszynie do chleba) i wyrabiać , aż ciasto będzie miękkie i jednolite , ale wciąż odrobinę klejące. Przykryć i zostawić do wyrośnięcia na 3 godziny , delikatnie odgazowując i odwracając ciasto po 1 i po 2 godzinach wyrastania.
Ciasto wyłożyć na lekko natłuszczoną lub posypaną mąką powierzchnię , podzielić na 12 części i uformować z nich kulki. Poukładać na wyłożonej pergaminem blasze , przykryć i zostawić do wyrośnięcia na 1,5 - 2 godz. , do podwojenia objętości. Następnie blachę wstawić do lodówki na kilka godzin lub na całą noc.
Nagrzać piekarnik do 220 st.C. Bułki wyjąć z lodówki , posmarować białkiem wymieszanym z 1/2 szkl. wody (można to pominąć , bo różnica jest prawie niezauważalna) , po środku każdej bułeczki zrobić nacięcie ostrym nożem , wstawić do piekarnika i piec 20-25 minut (na rumiano).

Uwagi:
Wstawiając blachę z bułeczkami do lodówki należy upewnić się , że jest w miarę szczelnie przykryta folią , w przeciwnym razie bułeczki po leżakowaniu w chłodzie mogą się zrobić wysuszone z wierzchu , a po upieczeniu wręcz twarde , zwłaszcza , jeśli planujemy upiec je dopiero na drugi dzień - wtedy bułki musiałyby pozostać w lodówce całą noc i jeszcze pół dnia.
Lepiej jest zacząć wszystko z rana. Przygotować 'starter' , zostawić go na 8-10 godzin , a po południu i wieczorem zrobić resztę. Zanim położymy się spać , bułeczki powinny już odpowiednio urosnąć i wtedy można je wstawić do lodówki.
Chyba , że chcemy mieć świeże bułeczki na kolację , wtedy robimy dokładnie według przepisu , a blachę przed pieczeniem wstawiamy do lodówki tylko na kilka godzin.

poniedziałek, 6 kwietnia 2009

Prosty chleb na (niby)zakwasie


To przepis głównie dla tych , którzy jeszcze nie odważyli się na wyhodowanie prawdziwego zakwasu. Do tego chleba używa się takiego "szybkiego" zakwasu drożdżowego , który tak właściwie nawet nie zasługuje na to miano ;-) W każdym bądź razie chleb według tego przepisu nie jest taki "bułkowaty" jak typowe chleby drożdżowe , ma lepszą strukturę i smak. Niestety na jego przygotowanie potrzebujemy dwóch dni , ale to właśnie dzięki tak długiemu czasowi wyrastania chlebek nabiera cech zakwasowca. Oczywiście nie dorównuje takiemu prawdziwemu chlebowi na zakwasie , ale myślę , że to dobry początek :-)
Przepis pochodzi z tej strony.

Starter:
- 1 szkl. ciepłej wody
- 1/4 łyżeczki drożdży
- 1 szkl. mąki pszennej (najlepiej o dużej zawartości białka)

Składniki wymieszać w małej misce , przykryć folią i zostawić na 4-6 godzin w temp. pokojowej , aż podwoi swoją objętość.

Sponge:
- wyrośnięty 'starter'
- 3/4 szkl. ciepłej wody
- 2 szkl. mąki

Wszystko razem wymieszać , przykryć folią i ponownie odstawić do wyrośnięcia w temp. pokojowej na 4-8 godzin , aż urośnie trzykrotnie. Równie dobrze można wynieść ciasto do chłodnego pomieszczenia (ok. 10 st.C) i zostawić na całą noc. Można też wstawić do lodówki , ale po wyjęciu trzeba poczekać , aż ciasto urośnie (trwa to kilka godzin).

Ciasto właściwe:
- 'sponge'
- 1 i 1/2 szkl. mąki
- 2 łyżeczki soli

Mąkę wymieszać z solą i dodawać stopniowo do 'sponge' , wyrabiać do momentu , aż ciasto będzie gładkie i elastyczne , choć wciąż odrobinę klejące się do rąk (jeśli keli się za bardzo , dodać jeszcze mąki). Włożyć do naoliwionej miski , przykryć i zostawić do wyrośnięcia na około 1 godzinę (do podwojenia objętości). Następnie ciasto lekko odgazować i uformować bochenek. Włożyć do koszyka lub miski wyłożonej ściereczką i posypanej mąką , łączeniem do góry. Przykryć folią i ponownie zostawić do wyrośnięcia (prawdopodobnie zajmie to mniej niż godzinę).
Piekarnik nagrzać do 220 st.C. Wyrośnięty bochenek ostrożnie wyłożyć na lekko posmarowaną tłuszczem i posypaną mąką blachę. Na wierzchu zrobić kilka nacięć ostrym nożem i wstawić do piekarnika. Piec 15 minut , następnie zmniejszyć temperaturę do 200 st.C i piec jeszcze 35-40 minut (ja na koniec musiałam jeszcze odwrócić bochenek i kilka minut podpiec spód).

Uwagi:
Jeżeli chcemy , żeby chleb miał dodatkowo chrupiącą skórkę , należy na najniższej półce piekarnika postawić pustą blachę (najlepiej jakąś starą , nie używaną) , nagrzać piekarnik , a tuż przed włożeniem chleba wlać na blachę 3-4 szklanki gorącej wody (ostrożnie , żeby się nie oparzyć !). Dodatkowo spryskać wodą ścianki piekarnika , zamknąć na chwilę drzwiczki , a następnie wstawić blachę z przygotowanym bochenkiem.

sobota, 4 kwietnia 2009

Makaroniki kokosowe


Miało nie być w najbliższym czasie nic kokosowego , ale zostały mi akurat 3 białka , więc pomyślałam , że spożytkuję je robiąc makaroniki. Najpierw miały to być najprostsze kokosanki bezowe , ale znalazłam przepis , dzięki któremu mogłam przy okazji zużyć zalegający w szafce syrop kukurydziany. I co mi z tego wyszło ? Dokładnie to , czego się obawiałam - nie mogłam przestać ich jeść ;-)) Kokosowe , bardzo słodkie i lekko ciągnące w środku.
Jedna uwaga , jeśli mamy zamiar zachować makaroniki jeszcze na drugi dzień , to najlepiej włożyć je do szczelnie zamkniętego pojemnika. W przeciwnym razie zaczną się kleić.
Przepis pochodzi z tej strony.

Składniki:
- 3 białka
- 1/2 szkl. cukru
- 1/2 szkl. syropu kukurydzianego (golden corn syrup)
- szczypta soli
- 1/2 szkl. mąki
- 1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
- 2 i 1/2 szkl. słodzonych wiórków kokosowych

Białka ubić z cukrem i solą na parze (miskę postawić na garnku z wrzącą wodą). Kiedy masa będzie ciepła , zdjąć miskę z garnka , dodać syrop , wanilię , mąkę i wiórki kokosowe. Wymieszać , przykryć i wstawić do lodówki na około 1 godzinę , aż masa zgęstnieje.
Nakładać łyżką małe porcje na blachę wyłożoną pergaminem , w dość dużych odstępach. Piec w temp. 160 st.C. 15-20 minut lub do momentu , aż makaroniki będą złoto-brązowe. Wyjąć z piekarnika i studzić na blasze około 10 minut , następnie przełożyć na kratkę kuchenną i ostudzić całkowicie.
Przechowywać w szczelnie zamkniętym pojemniku.