piątek, 29 maja 2009

Kremówka kokosowa


To było do przewidzenia , że długo nie wytrzymam bez jakiegoś kokosowego wypieku ;-) Najpierw miały to być ciasteczka , ale akurat wpadł mi w ręce przepis (włożony pomiędzy kartki mojego notatnika) na tę właśnie kremówkę. Ciasto w sumie jest proste w wykonaniu , niezbyt pracochłonne , a jakie smaczne. Półkruchy spód , w środku dużo budyniu śmietankowego , przykrytego z wierzchu przyrumienioną masą kokosową. Pycha !


Ciasto:
- 1/2 kostki margaryny
- 1/2 szkl. cukru
- 2 szkl. mąki
- 2 jajka
- 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- szczypta soli

Jajka wymieszać z cukrem i solą , margarynę posiekać i wszystko razem zagnieść. Ciasto rozłożyć na blaszkę (u mnie 20 x 30 cm).

Masa budyniowa:
- 1 l mleka
- 3 budynie śmietankowe z cukrem (jeśli są bez cukru - posłodzić ok. 6 łyżek)

Ugotować budyń i przestudzić , od czasu do czasu mieszając.

Masa kokosowa:
- 2 jajka
- 1/2 szkl. cukru
- 20 dag wiórków kokosowych
- 1/2 kostki margaryny (lub masła)

Białka ubić , dodać cukier , żółtka , a po chwili rozpuszczoną , ostudzoną margarynę. Na koniec wsypać wiórki kokosowe i wymieszać.

Ciepłą masę budyniową wyłożyć na ciasto , na niej rozsmarować masę kokosową. Piec około 45 minut w temp. 180-200 st.C. (jeśli w połowie pieczenia wierzch zbyt szybko się zrumieni , obniżyć nieco temperaturę).

czwartek, 28 maja 2009

Muffiny jak pączki


Zapewne znacie takie powiedzenie "jak pączek w maśle". Moje dzisiejsze muffiny takie właśnie są , dosłownie. Co prawda nie na drożdżach , tylko na proszku do pieczenia (no , w końcu to muffiny) , ale z dżemem , na górze zatopione w maśle i cukrze. A w związku z tym , że pączki kojarzą się raczej z okresem zimowym , postanowiłam wypróbować też wersję wczesnoletnią przez dodanie do środka świeżych truskawek zamiast dżemu. I wiecie co ? - baaardzo mi smakowała :-) Może wizualnie upieczona truskawka nie wygląda najlepiej , za to świetnie ożywia słodki smak muffino-pączka i dodatkowo nawilża ciasto.
Przepis podstawowy pochodzi z książki "1 mix , 100 muffins" Susanny Tee , z kilkoma moimi zmianami.


Składniki na 12 sztuk:
- 2 szkl. mąki
- 1 łyżka proszku do pieczenia
- 1/8 łyżeczki soli
- 3/4 szkl. cukru
- 2 duże jajka
- 1 szkl. mleka
- 6 łyżek oleju lub roztopionego i schłodzonego masła
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
- kilka łyżek dżemu (lub galaretki ze słoika) truskawkowego albo malinowego , ew. całe świeże truskawki

Dodatkowo:
- 2 łyżki masła (roztopionego)
- 3 łyżki cukru

Do jednej miski przesiać mąkę z proszkiem do pieczenia i solą , wymieszać z cukrem. W drugiej lekko ubić jajka , wlać mleko , olej i wanilię. Połączyć zawartość obydwu misek i krótko , niedbale wymieszać. Nakładać ok. 1 łyżkę ciasta do foremek , na to kłaść po 1 łyżeczce dżemu (lub truskawkę) i zalać resztą ciasta. Piec w temp. 200 st.C. przez około 20 minut. Studzić 5 minut , a następnie górę muffinów maczać w maśle , a potem w cukrze. Przenieść na kratkę kuchenną do całkowitego ostygnięcia.

środa, 27 maja 2009

Bułeczki z płatkami owsianymi


To moje pierwsze , ale na pewno nie ostatnie bułki z dodatkiem płatków owsianych. Chciałam , żeby były typowo śniadaniowe , więc dodałam tylko trochę cukru , ale myślę , że w tym przypadku większa ilość wcale by nie zaszkodziła. Bułeczki w każdym razie były smaczne , mocno puszyste , z rodzaju tych "odrywanych" , no i zapewne zdrowe , tak jak owsianka :-)
Przepis pochodzi z tej strony.


Składniki na 20 bułeczek:
- 2 szkl. płatków owsianych błyskawicznych (takich 1-minutowych)
- 2/3 szkl. brązowego cukru (na połowę porcji dałam 1 łyżkę , ale i więcej nie zaszkodziłoby ;-)
- 1/4 kostki masła (pokrojonego na małe kawałki)
- 1 łyżka soli
- 2 i 1/2 szkl. wrzącej wody
- 2 opakowania suszonych drożdży (po 7 g)
- 1/2 szkl. ciepłej wody
- 5 i 1/2 - 6 szkl. mąki
- ew. trochę stopionego masła do posmarowania (pominęłam)

W dużej misce wymieszać płatki owsiane , cukier , masło i sól. Zalać wrzącą wodą , wymieszać i odstawić do ostygnięcia. Drożdże rozpuścić w ciepłej wodzie i odstawić na około 5 minut. Wymieszać z letnią "owsianką" i 2 szkl. mąki na gładką masę. Następnie dodać tyle pozostałej mąki , żeby powstało miękkie ciasto. Wyłożyć na posypaną mąką stolnicę i wyrabiać , aż będzie gładkie i elastyczne (6-8 minut). Ciasto włożyć do naoliwionej miski , odwrócić , żeby całe pokryło się warstewką tłuszczu , przykryć i odstawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na około 1 godzinę (do podwojenia objętości).
Wyrośnięte ciasto odgazować , wyłożyć na lekko posypaną mąką stolnicę i podzielić na 20 części. Z każdej z nich uformować kulkę i ułożyć na natłuszczonej blasze (23 x 33 cm). Przykryć i ponownie zostawić do wyrośnięcia , na około 45 minut. Piec w temp. 180 st.C. przez 30-35 minut lub do momentu , aż bułeczki będą złoto-brązowe. Po upieczeniu wyjąć na kratkę kuchenną i ewentualnie posmarować rozpuszczonym masłem.

wtorek, 26 maja 2009

Biszkopt z jabłkami i truskawkami


Jeden z najprostszych , a zarazem najstarszych przepisów jakie posiadam w swoich zbiorach. Kiedyś moja mama piekła to ciasto bardzo często , ale zawsze z jabłkami. Ja dorzuciłam jeszcze truskawki , które dodały wspaniałego aromatu i smaku.

Składniki:
- 4 jajka
- 1 szkl. cukru
- 1 i 1/2 szkl. mąki
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 5 łyżek oleju
- aromat waniliowy

- jabłka , truskawki

Jajka ubić z cukrem na puszystą masę , wlać olej , aromat i jeszcze chwilę ubijać. Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia , przesiać na masę i delikatnie wymieszać łyżką. Wyłożyć do natłuszczonej i wysypanej tartą bułką tortownicy. Na wierzchu poukładać pokrojone owoce (jeżeli truskawki są małe , to nie trzeba ich przekrajać). Piec 50-60 minut w temp. 180-200 st.C.

poniedziałek, 25 maja 2009

Zebra


Tym razem , na odmianę , ciasto , którego mój m-żonek nie lubi i nazywa "ciastem trzeciej kategorii" , choć je , jeśli nie ma nic innego do wyboru ;-) Nie piekłam Zebry już chyba z 10 lat (pierwszy raz zrobiłam ją jeszcze w podstawówce) i pomyślałam sobie , że czas przypomnieć sobie jej smak. Kiedyś zazwyczaj dolewałam do ciasta zwykłą , przegotowaną wodę i smakowała mi tak samo dobrze jak z dodatkiem napoju gazowanego (z tym drugim wychodzi trochę bardziej puszysta). Zapewne wiele osób zna to ciasto i piekło aż do znudzenia , ale skoro wcześniej nie podawałam przepisu , to... proszę bardzo , oto on :-)

Składniki:
- 3 szkl. mąki (+ dodatkowo 2 łyżki)
- 1 i 1/2 szkl. cukru
- 5 jaj
- 1 szkl. jasnego napoju gazowanego (równie dobrze może być zwykła , przegotowana woda)
- 3/4 szkl. oleju
- 2 czubate łyżeczki proszku do pieczenia
- dowolny aromat
- 2 łyżki kakao

Jajka ubić z cukrem na puszystą masę , dodać olej , napój gazowany i aromat , a następnie wsypać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia. Wymieszać łyżką lub mikserem (na małych obrotach). Ciasto podzielić na połowę - do jednej dodać kakao , a do drugiej taką samą ilość mąki. Na środek dużej , natłuszczonej tortownicy kłaść na przemian po 2 łyżki ciasta jednego i drugiego. Piec ok. 50 minut (sprawdzić patyczkiem) w temperaturze 180-200 st.C.
niedziela, 24 maja 2009

Kruche ciasto z dżemem


To ciasto powstało pod wpływem chwili , bez konkretnego przepisu (choć najbardziej przypomina "Pleśniaka"). Mój m-żonek uwielbia ciasta z dżemem , marmoladą i innymi smarowidłami , więc zrobiłam je specjalnie z myślą o nim , tym bardziej , że już dawno takiego placka nie piekłam. Najpierw miał być tylko z dżemem , ale przypomniałam sobie , że mam w zapasie 2 białka , więc dorzuciłam jeszcze 2 (te z przepisu) i ubiłam pianę. Po środku dałam warstwę startego ciasta (nie za grubą , żeby się przepiekła pomiędzy pianą i dżemem) , a wierzch posypałam kruszonką.
Ciasto kruche (a właściwie to półkruche) z tego przepisu można także wykorzystać do zrobienia szarlotki.

Składniki:
- 3 szkl. mąki
- 3/4 szkl. cukru pudru
- 2 żółtka + 1 całe jajko
- 20 dag margaryny lub masła
- 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1-2 łyżki śmietany
- aromat waniliowy
- szczypta soli

- dżem

Makę wymieszać z cukrem pudrem , proszkiem do pieczenia i solą. Posiekać z zimnym tłuszczem. Dodać żółtka , jajko , aromat i tyle śmietany , żeby ciasto dało się dobrze zagnieść i było w miarę elastyczne. Około 3/4 ciasta wyłożyć do blaszki (u mnie 20 x 30 cm) , a resztę włożyć do zamrażalnika na kilka minut. W tym czasie ubić pianę i przygotować kruszonkę.

Piana:
- 4 białka
- 1/2 szkl. cukru
- 1 łyżeczka soku z cytryny

Białka ubić na sztywno , dodać cukier , sok i ubijać , aż cukier się rozpuści.

Kruszonka:
- 15 dag mąki
- 7 dag masła
- 5 dag cukru pudru

Masło pokroić na małe kawałki , rozetrzeć z mąką i cukrem pudrem.

Placek wyłożony do blaszki posmarować dżemem , na to zetrzeć na tarce resztę ciasta , przykryć pianą i posypać kruszonką. Piec 50-60 minut w temp. 200 st.C.

Uwagi:
Z wykorzystaniem tego samego ciasta można zrobić szarlotkę - pominąć pianę i ew. kruszonkę , a zamiast dżemu dać jabłka.

piątek, 22 maja 2009

Ciasto rodzynkowo-bananowe


Kolejny przepis wyszperany w starych notatkach , ale nigdy wcześniej z niego nie korzystałam. Aż do tej pory. Proste ciasto ucierane , nakrapiane rodzynkami , z bananowymi "oczkami" po środku. Nie jest go zbyt dużo , więc , jeśli ktoś ma większą rodzinkę , to ciasto pójdzie na raz ;-)

Składniki:
- 100 g masła lub margaryny
- 100 g cukru
- 3 jajka
- 250 g mąki
- 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- szczypta soli
- 2-3 łyżki mleka
- rodzynki
- trochę rumu
- 2 banany
- 2 łyżki soku cytrynowego

Składniki ogrzać do temp. pokojowej.
Masło utrzeć z cukrem na pienistą masę , dodając po jednym jajku. Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia i solą , przesiać na masę , dodać mleko (ciasto powinno dość trudno odrywać się od łyżki). Na koniec wsypać rodzynki namoczone wcześniej w rumie. Banany obrać , przekroić wzdłuż na pół i skropić sokiem z cytryny. Formę skrzynkową (u mnie 23 x 12 cm) nasmarować tłuszczem , nałożyć połowę ciasta , ułożyć banany w dwóch rzędach po środku i zalać resztą ciasta. Piec około 60 minut w temp. 180 st.C.

czwartek, 21 maja 2009

Biedronka


Biedroneczki są w kropeczki... Mam ten przepis już od jakiegoś czasu , ale kiedyś robiłam to ciasto trochę inaczej - były dwie warstwy ciasta kakaowego , dwie kremu , a biszkopt był w środku. Chciałam jednak , żeby bardziej przypominało wyglądem prawdziwą biedronkę , więc dokonałam pewnych zmian i nieskromnie przyznam , że chyba mi się to udało ;-)


Ciasto kakaowe:
- 1/2 kostki margaryny
- 1/2 szkl. cukru
- 1 i 1/2 szkl. mąki

Margarynę rozpuścić z cukrem , przestudzić , dodać mąkę i zagnieść ciasto. Włożyć do zamrażalnika na tak długo , żeby dało się zetrzeć na tarce.

- 1/2 szkl. śmietany 18%
- 2 łyżki dżemu
- 1 łyżeczka sody
- 1 łyżka kakao
- 2 jajka

Wszystko razem dokładnie utrzeć , dodać starte ciasto , delikatnie wymieszać i upiec w wyłożonej pergaminem tortownicy (26 cm średnicy) w temperaturze 180-200 st.C. (ok. 30 minut).

Biszkopt:
- 3 jajka
- 1/2 szkl. cukru
- 3/4 szkl. mąki

Jajka ubić z cukrem na puszystą , kremową masę. Dodać przesianą mąkę i delikatnie wymieszać łyżką. Wyłożyć do wyścielonej pergaminem tortownicy i piec 25-30 minut w temperaturze 180 st.C.
Po całkowitym ostygnięciu na całej powierzchni biszkoptu zrobić dość dużo otworów małym kieliszkiem lub foremką.

Krem:
- 1/2 opakowania budyniu śmietankowego lub waniliowego
- 1/4 szkl. cukru
- 3/4 szkl. mleka
- 1/2 kostki margaryny

Budyń rozprowadzić w mleku i ugotować z cukrem. Ostudzić , a następnie utrzeć z margaryną.

Dodatkowo:
- 1 galaretka truskawkowa
- 1 galaretka w ciemnym kolorze (jeżynowa , jagodowa)

Kakaowe ciasto posmarować kremem , przykryć biszkoptem z otworami lekko wciskając w krem. W otwory wlać tężejącą ciemną galaretkę , schłodzić. Całość zalać tężejącą galaretką truskawkową , ponownie schłodzić.

środa, 20 maja 2009

Pieguski


Nie jest to oryginalna receptura na te popularne ciastka , ale są podobne , więc tak je nazwałam. Proste w wykonaniu , z dużą ilością czekolady i różnych orzechów. Wprost nie można się powstrzymać , żeby nie sięgnąć po kolejne ciasteczko ;-)

Składniki:
- 1 i 3/4 szkl. mąki
- 3/4 łyżeczki sody
- 17 dag masła lub margaryny
- 1/2 szkl. cukru białego
- 1/2 szkl. cukru brązowego
- 1 jajko
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
- szczypta soli
- ok. 1 szkl. groszków czekoladowych lub posiekanej czekolady
- ok. 1 szkl. grubo posiekanych orzechów (różnych rodzajów) + ew. rodzynki , suszone morele lub inne dodatki bakaliowe (według upodobań)

Mąkę wymieszać z sodą i solą. Oddzielnie utrzeć miękkie masło z cukrem , dodać jajko i wanilię , dobrze ubić. Stopniowo dodawać mieszankę mączną. Na koniec wsypać czekoladę i orzechy , wymieszać. Kłaść łyżką na nienatłuszczoną blachę (ja wyłożyłam pergaminem) w dość dużych odstępach. Piec 11-13 minut (na złoto-brązowo) w temperaturze 200 st.C. Po wyjęciu z piekarnika poczekać 1-2 minuty i przenieść ciastka na kratkę kuchenną do całkowitego ostygnięcia.

wtorek, 19 maja 2009

Ananasowo-serowa plecionka


Podobne plecionki podziwiałam już od dawna na blogach i stronach kulinarnych. Kruche , drożdżowe , z różnego rodzaju nadzieniem. Na początek wybrałam wersję drożdżową z ananasami i serem. Plecionka może wydawać się dość skomplikowana w przygotowaniu , ale tak naprawdę wcale taka nie jest - ciasto łatwo daje się formować i samo zaplatanie też jest proste. A smak... cóż , lubię ananasa , ser i drożdżówkę , więc dla mnie pycha ! Jeśli jednak ktoś ma inne upodobania smakowe , to zawsze można zmienić nadzienie na inne , dowolne ;-)
Przepis pochodzi z
tej strony.


Składniki na 2 plecionki:

CIASTO:
- 2 opakowania suszonych drożdży (po 7 g)
- 1 szkl. ciepłej wody
- 1/2 kostki masła
- 5 łyżek cukru
- 2 jajka
- 1/4 łyżeczki soli
- 4 i 1/4 - 4 i 1/2 szkl. mąki

Drożdże rozpuścić w wodzie. Wymieszać z miękkim masłem , cukrem , jajkami , solą i 2 szklankami mąki. Ubijać mikserem na małych obrotach przez około 3 minuty (wymieszałam drewnianą łyżką). Dodać tyle pozostałej mąki , żeby powstało miękkie ciasto. Wyłożyć na posypany mąką blat i wyrabiać przez 6-8 minut , aż będzie gładkie i elastyczne. Włożyć ciasto do lekko naoliwionej miski , przewrócić , żeby całe pokryło się warstewką tłuszczu. Przykryć i zostwić do wyrośnięcia na ok. 45 minut (do podwojenia objętości).

NADZIENIE ANANASOWE:
- 1 puszka ananasów (razem z sokiem) najlepiej od razu drobno pokrojonych
- 1/2 szkl. cukru
- 3 łyżki mąki ziemniaczanej

Wszystkie składniki wymieszać i podgrzewać w garnuszku do zagotowania oraz zgęstnienia masy. Ostudzić.

NADZIENIE SEROWE:
- 2 kostki serka kremowego (po 225 g)
- 1/3 szkl. cukru
- 1 łyżka soku z cytryny
- 1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego

Miękki ser wymieszać z pozostałymi składnikami na gładką masę.

Wyrośnięte ciasto odgazować i podzielić na 2 części. Na posypanym mąką blacie rozwałkować każdą z części na prostokąt o wymiarach 38 x 23 cm. Przenieść na pergamin o podobnych wymiarach. Po środku , wzdłuż każdego prostokąta rozsmarować po połowie masy serowej.

Następnie na masie serowej rozłożyć masę ananasową.

Po obydwu stronach ponacinać ok. 2,5 cm szerokości paski. Paski zakładać na przemian na siebie.

Końce plecionek skleić i lekko podwinąć.

Przenieść na blachę , przykryć i zostawić do wyrośnięcia na około 20 minut. Piec w temperaturze 180 st.C. przez 25-30 minut , na złoto-brązowo. Gotowe plecionki można polukrować (1 szkl. cukru pudru + 2-3 łyżki mleka).

sobota, 16 maja 2009

Bułeczki śniadaniowe


Mięciutkie , przypominające chałkę bułeczki. Nie są jednak słodkie , więc doskonale nadają się zarówno na kanapkę z dżemem , jak też z szynką , czy czymkolwiek innym. W oryginale z ciasta formuje się owalne bułeczki i po części tak też zrobiłam , ale resztę zaplotłam jak w przepisie do nocnych bułeczek. Ciasto jest elastyczne , nie klei się do rąk i aż samo się prosi , żeby wyczarować z niego coś innego niż tradycyjnie okrągłe , czy owalne kształty. Przepis pochodzi z tej strony.


Składniki:
- 80 ml (1/3 szkl.) oleju lub 2 duże łyżki miękkiego masła
- 1 łyżeczka soli
- 500 g mąki pszennej (użyłam chlebowej)
- 2 łyżeczki suszonych drożdży
- 1 łyżeczka cukru
- 250 ml (1 szkl.) maślanki , mleka lub wody
- 1 jajko

Drożdże rozpuścić w ciepłym mleku (maślance lub wodzie) z cukrem i zostawić na kilka minut , aż zaczną bąbelkować. Mąkę wsypać do miski , dodać resztę składników oraz wyrośnięte drożdże i dobrze wyrobić (5-10 minut) , aż ciasto będzie gładkie i elastyczne. Przykryć i zostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na 30 minut lub do podwojenia objętości. Następnie lekko zagnieść i podzielić na 10 części. Uformować owalne bułeczki (ja część z nich zaplotłam) , poukładać na blasze w co najmniej 2,5 cm odstępach i zostawić do ponownego wyrośnięcia. Piec 10-15 minut w temp. 220 st.C.

piątek, 15 maja 2009

Danish Twists


Nigdy wcześniej nie robiłam ciasta duńskiego , ale zawsze wydawało mi się , że jego przygotowanie jest podobne do ciasta francuskiego (wałkowanie , składanie , schładzanie... itd.) . Otóż , ku mojej uciesze , okazało się , że nie jest. Być może trafiłam na jakąś uproszczoną wersję , ale jak najbardziej odpowiada mi ona. Ciasto przygotowuje się dzień wcześniej , wieczorem , zostawia na noc w lodówce (można nawet dłużej) , a potem tylko raz wałkuje , kroi i formuje "ósemki". Potem przez jakiś czas muszą one urosnąć i do piekarnika. Na koniec gotowe bułeczki polewa się lukrem i już można delektować się ich smakiem - pycha! Przepis pochodzi ze strony Betty Crocker.


Składniki:
- 2 opakowania suszonych drożdży (po 7 g)
- 1/2 szkl. ciepłej wody
- 4 szkl. mąki chlebowej
- 1/3 szkl. cukru
- 1 łyżeczka soli (w oryginale 2)
- 1 kostka masła (tak dokładnie to 22 dag)
- 4 żółtka (+ 1 białko do smarowania)
- 1 szkl. mleka
- słoiczek dżemu (u mnie truskawkowy i morelowy)

W dużej misce rozpuścić drożdże w wodzie. Dodać mąkę , cukier i sól oraz zimne masło pokrojone na małe kawałeczki. Wszystko razem wymieszać (można za pomocą dwóch noży) , aż powstanie ciasto jak na kruszonkę. Do tego wlać zimne mleko rozmieszane z żółtkami i krótko wyrobić miękkie ciasto (znacznie rzadsze niż typowe ciasto drożdżowe , z dającymi się wyczuć kawałeczkami masła). Miskę przykryć folią i wstawić do lodówki na co najmniej 8 godzin , ale nie dłużej niż 24 godziny.
Ciasto podzielić na 3 części. Każdą z nich rozwałkować na lekko posypanej mąką stolnicy na prostokąt o wymiarach 23 x 18 cm. Pokroić wzdłuż krótszego boku na 9 pasków.

Każdy pasek zlepić końcami formując kółko.

Lekko rozciągnąć i uformować cyfrę 8.

Układać na lekko natłuszczonej (lub wyłożonej pergaminem) blasze w odstępach co najmniej 5 cm.

Posmarować roztrzepanym białkiem i zostawić do wyrośnięcia na 30 minut lub do momentu , aż luki w ósemkach zapełnią się ciastem (u mnie trwało to prawie godzinę). Następnie w te wypełnione miejsca nakładać łyżeczką dżem (1/2 do 1 łyżeczki).

Piec w temp. 180 st.C. przez około 15 minut lub do momentu , aż się zarumienią. Studzić na kratce kuchennej , jeszcze ciepłe polać lukrem w esy-floresy.


Lukier:
- 1 i 1/2 szkl. cukru pudru
- 3/4 łyżeczki wanilii (dałam kilka kropli aromatu waniliowego)
- 2-3 łyżki wody lub mleka

Wszystko razem wymieszać , aż powstanie gładki , niezbyt rzadki lukier.

Uwagi:
Każdą z 3 części ciasta należy rozwałkowywać osobno - reszta ciasta w tym czasie czeka w lodówce. Im szybciej uda nam się uformować "ósemki" (dopóki ciasto jest zimne) , tym łatwiej i sprawniej nam to pójdzie. Oczywiście nie trzeba przesadnie się spieszyć - u mnie w mieszkaniu było naprawdę ciepło , a dałam radę jeszcze w międzyczasie zrobić zdjęcia ;-)

środa, 13 maja 2009

Chleb grecki na zakwasie (Pan de Horiadaki)


Dosyć długo odkładałam wstawienie tego przepisu , jednak uznałam , że chyba już czas ;-) Dlaczego zwlekałam ? Ano dlatego , że mam problem z chlebami pszennymi na zakwasie , ale nie poddaję się i ciągle kombinuję , bo bardzo je lubię. Podejrzewam , że z moją mąką jest coś nie tak (a nie mam zbyt wielkiego wyboru) , bo jeśli chleb jest choćby z małym dodatkiem mąki żytniej , problem znika.
W przypadku chleba greckiego też miałam "pod górkę" , ale nie zniechęcałam się i próbowałam dalej (do tej pory już 4. raz). Za pierwszym razem chleb słabo wyrósł (pomimo , że wyrastał 2 godziny dłużej niż podaje przepis) i mocno popękał na bokach. Za drugim razem zostawiłam go na noc , ale to chyba z kolei było za długo , bo skórka odstała na całej powierzchni. Za trzecim razem trochę "oszukałam" i dodałam 1/4 łyżeczki drożdży. Ciasto ładnie wyrosło , ale za szybko (i nie chodzi mi o ten skrócony czas , ale o smak) - chleb wyszedł zbyt puszysty i myślę , że wystarczyłaby dosłownie malutka szczypta drożdży.
Przy moim ostatnim , czwartym podejściu nie dodawałam już drożdży , ale użyłam pewnego specyfiku o nazwie "vital wheat gluten" , który podejrzewam działa podobnie jak mąka o dużej zawartości białka. Tym razem efekt był zadowalający :-)
Pomimo trudności bardzo polecam ten chlebek. Zresztą z tego , co czytałam w komentarzach , należę do grona nielicznych osób , którym chleb za pierwszym razem niezupełnie się udał. A nawet dla nich radzę jeszcze raz spróbować - z inną mąką (o ile jest taka możliwość) albo dodając odrobinę drożdży , ale dosłownie szczyptę (tyle wystarczy) , albo też wydłużyć dodatkowo każdy z etapów wyrastania. A tym , którzy jeszcze nie korzystali z tego przepisu , zalecam nie kombinować , tylko najpierw zrobić dokładnie tak , jak podaje Mirabbelka , bo to właśnie z jej strony pochodzi ta receptura ( poniżej pozwoliłam sobie ją zacytować).


Składniki na zaczyn 130 g:

- 20 g zakwasu (użyłam żytniego)

- 70 g mąki pszennej, najlepiej o dużej zawartości białka

- ok. 40 g wody

Składniki na ciasto chlebowe 900 g:

- 130 g zaczynu j.w.

- 440 g mąki pszennej

- 300 g wody

- 10 g soli

- 15 g cukru

- 1 łyżka oliwy

1.
Składniki zaczynu wymieszać i odstawić na 8-12 godzin w temperaturze pokojowej, aż potroi swoją objętość i opadnie.
2.
W dniu wypieku wodę wymieszać z mąką i pozostawić na 20 minut.
3.
Zaczyn rozdrobnić i dodać do ciasta j.w. Wyrabiać ok. 10 minut, aż ciasto będzie gładkie i lśniące, powoli dodawać cukier, sól i oliwę i jeszcze chwile wyrabiać. Ciasto przy wyrabianiu mikserem odrywa się od ścianek miski, ale przykleja się lekko do dna. Jest miękkie, gładkie i elastyczne.
4.
Włożyć do miski wysmarowanej olejem, obrócić. Odstawić do wyrośnięcia na około 3 godziny, w międzyczasie można je 1 lub 2 razy w równych odstępach czasowych odgazować i krotko zagnieść, tzn. rozpłaszczyć i rozciągnąć na lekko wysypanym mąką blacie, a potem założyć brzegi ciasta na siebie. Tak zawiniętą paczuszkę wkładać za każdym razem z powrotem do miski. Ciasto powinno przyrosnąć dwukrotnie.
5.
Po wyrośnięciu formować okrągły bochenek i układać do wysmarowanej olejem formy tortowej (użyłam szklanego naczynia żaroodpornego) gładką stroną do góry. Formę przykryć szczelnie folią (można włożyć do torby plastikowej) i odstawić na ok. 5 godzin, aż zwiększy swoją objętość nawet trzykrotnie.
6.
Piekarnik nagrzać do temp 200° C, wierzch bochenka posmarować olejem i wsunąć do piekarnika na środkową półkę.
7.
Piec ok. 35 do 40 minut bez parowania wnętrza piekarnika.


Tak wyglądał efekt końcowy - już nie tak bardzo "puchaty" , ale smaczniejszy:

wtorek, 12 maja 2009

Ciasto Milka


To ciasto , jedno z kilku zresztą , które wpadło mi w oko na blogu "Palachinka". Można je tam znaleźć jako "Ciasto mleczne" (Milk cake) , ale ja pozwoliłam sobie zmienić trochę tytuł , bo już kiedyś podawałam przepis na ciasto o takiej nazwie , tylko zupełnie inne - proste , ucierane , babkowe , choć też smaczne. "Milka" natomiast jest mocno kremowa i składa się z kilku warstw: dwie z nich stanowi kakaowy biszkopt , dwie masa budyniowo - czekoladowa (z białą czekoladą) i jeszcze podwójna warstwa polewy z mlecznej czekolady. To istna rozkosz dla podniebienia.
I nie przerażajcie się tą grubą warstwą kremu - jest pyszny !

 
Biszkopt (będą potrzebne 2):
- 2 jajka
- 2 łyżki cukru
- 2 łyżki mąki
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia (dałam 1/4)
- 1 i 1/2 łyżki kakao
- 2 łyżki ciepłej wody

Jajka ubić z cukrem na puszystą , kremową masę. Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia i kakao , dodać do masy jajecznej i delikatnie wymieszać. Na koniec wlać wodę i ponownie wymieszać. Ciasto wyłożyć do wyścielonej pergaminem tortownicy o średnicy 20 cm. Piec ok. 15 minut w temp. 180 st.C.
Powtórzyć czynności i upiec drugi , taki sam biszkopt.

Krem:
- 670 ml mleka
- 70 g mąki ziemniaczanej lub kukurydzianej ('corn starch')
- 2 i 1/2 łyżki cukru
- 70 g białej czekolady
- 170 g margaryny (lub masła)
- 100 g cukru pudru

Wymieszać 100 ml mleka z cukrem i mąką ziemniaczaną. Resztę mleka (570 ml) wlać do garnuszka , dodać białą czekoladę i zagotować. Zmniejszyć płomień i wlać miksturę mączną , ciągle mieszając. Podgrzewać do momentu , aż zgęstnieje (jak budyń). Ostudzić.
Miękką (tzn. ogrzaną) margarynę utrzeć z cukrem pudrem , dodawać stopniowo masę budyniową.

Polewa:
- 140 g mlecznej czekolady
- 3 łyżki mleka
- 2 i 1/2 łyżki cukru
- 100 g margaryny

Wszystkie składniki polewy rozpuścić w kąpieli wodnej i dokładnie wymieszać. Ostudzić.

Jeden biszkopt posmarować połową kremu , kilka minut schłodzić w lodówce , polać połową polewy , przykryć drugim biszkoptem , posmarować resztą kremu , lekko schłodzić i polać resztą polewy.



poniedziałek, 11 maja 2009

Jabłecznik


To już któryś z kolei przepis , z moich notatek , ostatnio przeze mnie "odkurzony". Jest tyle nowych przepisów do wypróbowania , że o tych starych , sprawdzonych trochę się zapomina. Ale przychodzi taki moment , kiedy sobie o nich przypominamy. I u mnie właśnie nadszedł. Miałam wielką ochotę na delikatne , aromatyczne ciasto z jabłkami , więc po co wertować strony w książkach , czy wypatrywać w internecie , kiedy ten idealny przepis jest w zasięgu ręki ? :-)

Składniki:
- 1/2 kostki masła
- 1/2 kostki margaryny
- 5 jajek (białka oddzielnie)
- 1 szkl. cukru
- 1 szkl. mąki pszennej
- 1 szkl. mąki ziemniaczanej
- 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- trochę aromatu śmietankowego lub waniliowego
- słoik prażonych jabłek
- bułka tarta

Tłuszcz utrzeć z cukrem na pienistą masę , dodając po 1 żółtku. Ubić pianę z białek. Obydwie mąki wymieszać z proszkiem do pieczenia , część dodać do piany , a resztę do masy żółtkowej. Wszystko razem połączyć , dodać aromat.
Dużą tortownicę lub blaszkę o podobnej powierzchni posmarować tłuszczem i wysypać tartą bułką. Wyłożyć większą część ciasta (2/3-3/4 porcji) , równo rozsmarować , na to wyłożyć prażone jabłka wymieszane z bułką tartą (1-2 łyżki , zależnie od gęstości masy jabłkowej) i przykryć resztą ciasta , delikatnie rozsmarowując na całej powierzchni. Piec około 45 minut w temp. 180-200 st.C.