wtorek, 29 czerwca 2010

Tort z bitą śmietaną i nutellą


Pierwsze urodziny to szczególne święto. Nie , żebym umniejszała ważności tych kolejnych , ale zawsze te pierwsze są wyjątkowe. Nie mogło się zatem obejść bez tortu. Problem polegał na tym , że kompletnie nie miałam weny do jego zrobienia , co zresztą widać po dekoracji ;-) Biszkopty upiekłam takie jak zazwyczaj , a krem najprostszy z możliwych , czyli z bitej śmietany. Jeszcze tylko dodatek "Nutelli" (prościej też już się nie da , bo np. czekoladę trzeba by było wcześniej rozpuścić) , dżem porzeczkowy dla ożywienia smaku i oczywiście poncz do nasączenia - u mnie obowiązkowo. Poskładałam to wszystko do kupy , boki obsypałam czekoladowymi "robaczkami" , a na środku zrobiłam coś , co miało przypominać róże (tak , wiem mogłam się postarać i wykombinować coś bardziej "męskiego"). No cóż , może wyglądu ten tort nie miał zbyt ciekawego , ale za to wynagrodził smakiem - zajadali się nim wszyscy bez wyjątku , począwszy od wybrednej córki , a skończywszy na małym jubilacie :-)


 Składniki na 1 biszkopt (będą potrzebne 2):
- 4 jaja

- 3/4 szkl. cukru 
- 1 szkl. mąki 
Jaja ubić z cukrem na puszystą, kremową masę. Dodać przesianą mąkę i delikatnie wymieszać łyżką. Wyłożyć do tortownicy (26 cm) wyścielonej pergaminem i piec ok. 35 minut w temperaturze 180 st.C. 

W międzyczasie przygotować ciasto na drugi biszkopt. Nie należy jednak dodawać mąki, dopóki nie zwolni się tortownica po upieczeniu i kilkuminutowym ostudzeniu pierwszego biszkoptu. Jeśli ktoś ma dwie takie same tortownice i pojemny piekarnik, to może od razu przygotować podwójną porcję i upiec 2 biszkopty jednocześnie.

Krem jasny:
- 2 szkl. słodkiej śmietanki (30%)
- 1-2 opakowania zagęstnika (śmietan-fix)
- 4 łyżki cukru pudru (można mniej lub więcej - do smaku)

Zimną śmietankę ubijać z zagęstnikiem i cukrem pudrem do momentu , aż powstanie gęsta , puszysta masa.

Krem ciemny:
- 1 szkl. słodkiej śmietanki (30%)
- 1-2 opakowania zagęstnika (śmietan-fix)
- 4 łyżki "Nutelli"
- 2 łyżki cukru pudru

Śmietankę ubić z cukrem pudrem i zagęstnikiem , dodać "Nutellę" i dokładnie wymieszać.

Poncz:
- ok.1/2 l zimnej , przegotowanej wody
- sok cytrynowy (lub kwasek)
- odrobina aromatu rumowego lub cytrynowego

Wszystko razem wymieszać (ma być zdecydowanie kwaśne , ale bez przesady ;-)

Dodatkowo:
- dżem z czerwonej porzeczki
- czekoladowa posypka

Biszkopty poprzekrajać na połowę (w sumie będziemy mieli 4 cienkie placki).Pierwszy placek nasączyć przygotowanym ponczem (im biszkopt jest bardziej puszysty , tym mniej potrzebuje nasączania), posmarować niezbyt grubą warstwą jasnego kremu. Drugi placek posmarować dżemem (od przypieczonej strony) i ułożyć na placku z kremem, odwracając dżemem do kremu. Nasączyć ponczem i posmarować kremem ciemnym (zużywając mniejszą część).Na to położyć trzeci placek i znowu nasączyć. Posmarować jasnym kremem (część pozostawiając do dekoracji), przykryć ostatnim plackiem posmarowanym od dołu dżemem, nasączyć. Całość posmarować pozostałym kremem ciemnym, łącznie z bokami.
A oto jeszcze raz w skrócie kolejne warstwy tortu, zaczynając od dołu: biszkopt-krem jasny-dżem-biszkopt-krem ciemny-biszkopt-krem jasny-dżem-biszkopt-krem ciemny (każdy placek biszkoptowy oczywiście nasączony ponczem).
Udekorować według własnych upodobań.

Uwagi:
Biszkopty dobrze jest upiec dzień wcześniej - łatwiej będą się przekrajały , a na drugi dzień zostanie mniej do zrobienia.


niedziela, 27 czerwca 2010

Podwójnie czekoladowe ciasteczka owsiane


Chciałam upiec coś szybkiego , prostego i zarazem smacznego , ale tym razem nie muffiny (choć tak było by najłatwiej). Nie miałam ani pomysłu , ani czasu , żeby szukać czegoś na necie lub wertować książki. A rozwiązanie samo do mnie przyszło - znalazłam je w skrzynce na listy :-) Pośród reklam , gazetek sklepowych i rachunków wygrzebałam mini-książeczkę z kilkunastoma przepisami , m.in. także z tym. Bez chwili namysłu wzięłam się do roboty i już po niedługim czasie zajadaliśmy się pysznymi ciasteczkami bardzo czekoladowymi (ze zdrowym akcentem w postaci płatków owsianych :-)


Składniki na ok. 36 ciastek:
- 2 szkl. półsłodkich groszków czekoladowych
- 1/2 kostki masła
- 1/2 szkl. cukru
- 1 jajko
- 1/4 łyżeczki ekstraktu waniliowego
- 3/4 szkl. mąki
- 3/4 szkl. płatków owsianych
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1/4 łyżeczki sody
- szczypta soli

Jedną szklankę groszków czekoladowych rozpuścić w kąpieli wodnej , odstawić na bok.
Miękkie masło ubić z cukrem na puszystą masę. Dodać rozpuszczoną czekoladę , jajko i wanilię. Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia , sodą , solą i płatkami owsianymi , dodać do masy i dobrze wymieszać. Na koniec wsypać pozostałe groszki czekoladowe (1 szkl.).
Ciasto nakładać łyżką , w dość dużych odstępach , na nie natłuszczoną blachę i piec w temp. 200 st.C przez 8-10 minut (należy uważać , żeby nie przypiec za bardzo - środek ciastek powinien wyglądać na miękki). Po wyjęciu z piekarnika studzić przez 1 minutę na blasze , a następnie przenieść na kratkę kuchenną do całkowitego ostygnięcia. Ciasteczka przechowywać w szczelnie zamkniętym pojemniku.

czwartek, 24 czerwca 2010

Ciasto migdałowo-orzechowe z masą czekoladową (Almond & Hazelnut Gâteau)


Osobiście uważam , że orzechy z czekoladą to jedno z najlepszych połączeń smakowych. A to ciasto zdecydowanie zbyt długo czekało , żebym je zrobiła , tym bardziej , że jest całkiem proste w wykonaniu. Polecam :-)


Ciasto:
- 4 jajka
- 1/2 szkl. drobnego cukru
- 1/2 szkl. zmielonych migdałów
- 1/2 szkl. zmielonych orzechów laskowych
- 1/3 szkl. mąki
- 1/2 szkl. płatków migdałowych

Jajka ubijać z cukrem na puszystą , kremową masę (przez ok. 10 minut). Wsypać orzechy i migdały , delikatnie wymieszać łyżką. Do tego przesiać mąkę i ponownie wymieszać. Masę rozdzielić do dwóch jednakowych , okrągłych form (18 cm średnicy) , wyścielonych pergaminem. Wierzch jednego z ciast posypać płatkami migdałowymi. Obydwa ciasta wstawić do piekarnika (jak się nie zmieszczą to można upiec pojedynczo) i piec 15-20 minut. Lekko ostudzić , następnie wyjąć z form i wystudzić całkowicie na kratce kuchennej.

Masa:
- 100 g czekolady półsłodkiej
- 1 łyżka masła
- 1 i 1/4 szkl. słodkiej śmietanki (30%)

Czekoladę połamać na kawałki i wrzucić do małego garnuszka. Wstawić to do większego garnka , wypełnionego wrzącą wodą i podgrzewać , aż czekolada całkowicie się rozpuści. Następnie garnuszek wyjąć z wody , odstawić na bok , dodać masło , dobrze wymieszać i lekko przestudzić.

Śmietanę ubić na sztywno i wymieszać z czekoladą.

Jeden placek (ten bez płatków migdałowych) posmarować masą i przykryć drugim plackiem. Wstawić do lodówki na co najmniej 1 godzinę. Przed podaniem wierzch można posypać cukrem pudrem.

wtorek, 22 czerwca 2010

Babka gościnna


Tego wpisu właściwie miało nie być. Otóż jakiś czas temu pewna osoba podzieliła się przepisem na babkę w mojej "gościnnej księdze" (stąd wzięła się nazwa) , z tym , że podała same składniki , bez sposobu wykonania. Upiekłam już w życiu tyle ciast , że nie wydało mi się to problemem i postanowiłam sprawdzić co mi z tego wyjdzie. Od razu podejrzewałam , że ciasto raczej nie będzie z tych wilgotnych , ze względu na dodatek mąki ziemniaczanej. I tak też było - bez popicia nie dało się go jeść ;-) Jak się jednak okazało , przeoczyłam jeden ważny szczegół. Autorka użyła zwrotu "ugotowałam babkę..." i dopiero wtedy mnie olśniło , że chodziło o babkę gotowaną ! To zupełnie zmienia postać rzeczy , bo ciasto przygotowane w ten sposób ma na pewno lepszy smak. No cóż... formy do babki gotowanej i tak nie mam , ale może znajdą się wielbiciele babek piaskowych. W przeciwnym razie radzę "ugotować" tę babkę albo pominąć poniższy przepis milczeniem ;-))

Składniki:
- 1 cukier wanilinowy
- 5 jajek
- 1 kostka margaryny (dałam masło)
- 1 szkl. cukru pudru
- 100 g wódki (zastąpiłam sokiem cytrynowym , ale w mniejszej ilości)
- 1 szklanka mąki ziemniaczanej
- 1 szklanka mąki pszennej
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia

Miękki tłuszcz utrzeć z cukrem pudrem na puszystą masę. Dodawać po 1 jajku , za każdym razem dokładnie ubijając (gdyby masa zaczęła się warzyć - dodać trochę mąki) , a następnie wódkę (sok cytrynowy) i obydwie mąki wymieszane z proszkiem do pieczenia. Ciasto wlać do formy dokładnie wysmarowanej tłuszczem , wstawić do piekarnika nagrzanego do ok. 180 st.C i piec 45-60 minut.

Uwagi:
Okazało się , że ten przepis jest na babkę GOTOWANĄ (autorka nie podała sposobu wykonania), dlatego też, jeśli macie odpowiednią formę , to lepiej tę babę ugotować niż piec - na pewno będzie smaczniejsza.

Zamiast dodawać od razu całe jajka , można najpierw utrzeć same żółtka , a dopiero na koniec wymieszać ciasto z ubitą na sztywno pianą z białek. Albo inny sposób: najpierw ubić całe jajka z cukrem , dodać pozostałe składniki , a na koniec dodać rozpuszczoną i ostudzoną margarynę.
poniedziałek, 21 czerwca 2010

Chleb jogurtowy na zakwasie


Ten chlebek już od jakiegoś czasu piekę przynajmniej raz w tygodniu. Najlepszy jest oczywiście w dniu wypieku , ale i później dosyć długo zachowuje świeżość. Ma delikatny , wilgotny i sprężysty miąższ o raczej neutralnym smaku , a skórka choć tuż po upieczeniu wydaje się twarda , to po krótkim czasie robi się miękka. Za przepis dziękuję Joannie , która wyszukała go na stronie chlebowej mistrzyni - Zorry.


Składniki:
- 150 g aktywnego zakwasu*
- 7 g świeżych drożdży (użyłam suszonych - troszkę więcej niż 1/2 łyżeczki)
- 490 g mąki pszennej
- 10 g glutenu (jeśli nie używacie , to można po prostu dosypać 10 g mąki)
- 205 g wody
- 120 g jogurtu greckiego
- 11 g soli

Drożdże rozpuścić w 50 g wody , resztę wymieszać z zakwasem. Połączyć wszystkie składniki (oprócz soli) i mieszać mikserem na wolnych obrotach przez 4 minuty , dodać sól i wyrabiać jeszcze przez 10 minut na średnich obrotach , aż ciasto będzie gładkie. Przykryć i zostawić do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę , składając ciasto w połowie wyrastania , czyli po 30 minutach.
Uformować owalny bochenek i włożyć do koszyka do wyrastania na 1 godzinę lub do podwojenia objętości (ja wkładam tradycyjnie łączeniem do góry , a potem nacinam bochenek , Zorra natomiast wkłada łączeniem do dołu i wtedy w czasie pieczenia , na wierzchu robi się takie duże , nieregularne pęknięcie , bez dodatkowego nacinania nożem).
Wyrośnięty bochenek wyjąć z formy na łopatę i wsunąć na rozgrzany kamień lub blachę do piekarnika nagrzanego do 240 st.C (jeśli łączenie jest na dole , to u góry robimy kilka nacięć nożem , a jeżeli na górze , to zostawiamy tak , jak jest). Piec 10 minut , następnie otworzyć drzwiczki piekarnika , żeby wypuścić parę , zmniejszyć temperaturę do 210 st.C i piec jeszcze 15-20 minut.

*Wieczorem , dzień przed pieczeniem chleba biorę 2 łyżki zakwasu żytniego razowego , dodaję wstępnie 2 łyżki mąki pszennej i dolewam tyle wody , żeby powstała mieszanina o gęstości zakwasu i wadze ok. 150 g (w razie potrzeby dosypuję jeszcze odrobinę mąki). Mieszam i zostawiam na noc w temp. pokojowej.

poniedziałek, 14 czerwca 2010

Drożdżowe ślimaczki z serem (i budyniem)


Bułeczki drożdżowe , czy to zawijane , czy przeplatane , czy z kółeczkiem po środku , to wszystkie smakują podobnie i jak dla mnie , jeśli tylko są z serem , to biorę je w ciemno. W ogóle lubię serowe wypieki , ale i z budyniem też bardzo mi smakują , a zatem połączenie tych dwóch smaków to podwójna rozkosz dla podniebienia. Dlatego też nie mogłam pominąć w nazwie tak ważnego szczegółu jakim jest dodatek budyniu. W oryginale nazwa w ogóle jest mało wyszukana , bo to po prostu bułki z serem. Jednak bułka bułce nie równa , a te szczególnie zasługują na wyróżnienie :-) Przepis pochodzi z gazetki "Ciasta domowe".


Ciasto:
- 450 g mąki
- 30 g świeżych drożdży lub 3 łyżeczki suszonych
- 180 ml mleka
- 1/3 łyżeczki soli
- 80 g masła
- 1 duże jajko
- 70 g cukru

Mąkę przesiać do miski , w środku zrobić wgłębienie , wlać do niego rozpuszczone w niewielkiej ilości ciepłego mleka drożdże i odrobinę cukru. Zostawić na 10-15 minut , aż drożdże zaczną bąbelkować. Następnie dodać utarte z resztą cukru jajko , pozostałe mleko i sól , wymieszać. Na koniec dodać rozpuszczone i ostudzone masło. Dobrze wyrobić. Jeżeli ciasto będzie zbyt luźne , dosypać mąki. Przykryć i odstawić do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę (do podwojenia objetości).

Nadzienie:
- 1 szkl. mleka
- 1 torebka budyniu waniliowego (lub śmietankowego)
- 250 g zmielonego białego sera
- 70 g cukru
- 20 g masła
- 80 g ciemnych rodzynek

Z mleka i proszku budyniowego ugotować bardzo gęsty budyń. Zdjąć z palnika , dodać masło , cukier i ser , dobrze wymieszać , wsypać rodzynki. W czasie stygnięcia budyń od czasu do czasu przemieszać , żeby nie tworzyła się "skórka".


Wyrośnięte ciasto rozwałkować na prostokąt o grubości ok. 6 mm. Posmarować ostudzonym budyniem , zwinąć od dłuższej strony i pokroić ostrym nożem w plastry o grubości 1 i 1/2 cm. Ułożyć na wyłożonej pergaminem blasze , lekko spłaszczyć i zostawić do wyrośnięcia na ok. 20 minut. Piec w temp. 200 st.C przez ok. 15 minut , na złotobrązowy kolor (u mnie zajęło to więcej czasu).
Jeszcze ciepłe bułeczki posmarować lukrem.

Lukier:
- 200 g cukru pudru
- 3 łyżki soku cytrynowego (można pół na pół z wodą)

Składniki wymieszać , ew. dolać soku lub dosypać cukru pudru dla uzyskania odpowiedniej gęstości.

piątek, 11 czerwca 2010

Maślankowy placek z truskawkami i kruszonką


U mnie nic nowego. To ciasto jest ostatnio tak popularne , że nawet nie trzeba go specjalnie reklamować. No , ale kilka słów od siebie wypada napisać , a zatem: placek jest po prostu pyszny! Lekko wilgotny w środku , aromatyczny i soczysty od owoców , do tego kruszonka - połączenie idealne. Na dodatek szybko się go robi i nawet nie wymaga pomocy miksera. Jeszcze tylko dodam , że na pierwszy rzut oka przypomina delikatne ciasto drożdżowe. Przepis podała Tobatka na forum CinCin.


Ciasto:
- 1 szkl maślanki
- 1 szkl cukru
- 2 i 1/2 szkl mąki
- 3 jajka
- 1 mały proszek do pieczenia (lub 3 łyżeczki)
- 1/2 szkl oleju
- 1 cukier waniliowy

- truskawki (lub inne owoce sezonowe) - ok. 500 g

Wszystkie składniki (oprócz truskawek) razem wymieszać (można łyżką) i wyłożyć do wyścielonej pergaminem blachy (u mnie 23 x 33 cm). Na wierzchu ułożyć truskawki (jeśli są duże , to poprzekrajać) i posypać kruszonką. Piec w temp. 180 st.C przez ok. 35 minut (ja piekłam prawie godzinę).

Kruszonka:
- 15 dag mąki
- 10 dag masła
- 5 dag cukru pudru
- kilka kropli olejku śmietankowego

Masło pokroić na kawałki i rozetrzeć palcami z mąką , cukrem i olejkiem.

poniedziałek, 7 czerwca 2010

Owsiane bułeczki na zakwasie


Pozostając w temacie płatków owsianych proponuję takie oto "odrywane" bułeczki. Mięciutkie i wilgotne w środku , dosyć długo zachowujące świeżość (to oczywiście dzięki zakwasowi , no i może odrobinę ze wględu na dodatek sody). Nie wiem tylko dlaczego w oryginale one są jasne. U mnie po dodaniu melasy ciasto zabarwiło się na beżowo. W sumie taka powinna być kolej rzeczy , skoro melasa jest ciemna jak smoła , więc jak to się dzieje , że nie u wszystkich farbuje ? Może ktoś zna odpowiedź , a jak nie , to mniejsza z tym , ważne , że bułeczki są smaczne :-)
Przepis pochodzi z
tej strony.

Składniki:
- 1 szkl. zakwasu*
- 1/2 szkl. ciepłej wody
- 3 łyżki miodu
- 1 łyżka melasy
- 1 jajko , lekko roztrzepane
- 1/2 szkl. roztopionej margaryny (dałam 1/4 szkl. masła)
- 1/2 szkl. płatków owsianych (1-minutowych)
- 3 szkl. mąki
- 1 łyżeczka soli
- 1/2 łyżeczki sody
- 2 łyżeczki drożdży suszonych (dałam 1 niepełną łyżeczkę)

Drożdże rozpuścić w wodzie , wymieszać z resztą składników i dobrze wyrobić. Przykryć i zostawić do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę. Następnie ciasto wyłożyć na lekko posypany mąką blat i podzielić na 24 części (wtedy wyjdą małe bułeczki) lub , tak jak u mnie , na 12. Uformować z nich kulki i poukładać w natłuszczonej blasze (u mnie 23 x 33 cm). Pozostawić do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę.
Piec w temp. 200 st.C przez 10-12 minut (lub dłużej , jeśli potrzeba) na jasnobrązowy kolor.

*Miałam tylko zakwas żytni razowy , dlatego dzień wcześniej wzięłam 2 łyżki tegoż zakwasu , wymieszałam z mąką pszenną i wodą tak , żeby otrzymać 1 szklankę mikstury o gęstości zakwasu , a potem zostawiłam to na noc do przefermentowania.

Cukrowa wróżka i Ania zaprosiły mnie do zabawy w 10-te zdjęcie. Liczyłam od końca , czyli od tych najnowszych i wyszło mi to (nawet pasuje do przepisu) :


A , że były dwa zaproszenia , to dorzucę jeszcze ciekawostkę przyrodniczą ;-)

sobota, 5 czerwca 2010

Flapjack


W końcu i ja musiałam tego spróbować. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam tę nazwę , to skojarzyła mi się ona z jakimś drinkiem. A okazało się , że chodzi o krajankę z płatków owsianych. Niektórzy za nią przepadają , inni nie za bardzo. Ja miałam mieszane odczucia , bo z jednej strony krajanka jest strasznie słodka - jednym kawałkiem można zaspokoić swój apetyt na słodycze na cały dzień , a po dwóch zaczyna już mdlić , a do tego jest jak dla mnie za tłusta (następnym razem zmniejszyłabym ilość masła) , to z drugiej strony , nie można się powstrzymać , żeby nie sięgnąć po ten drugi kawałek. To na pewno przez te płatki owsiane , które jak wiadomo są bardzo zdrowe ;-)
Przepis znaleziony u cuda.wianki , wielbicielki tejże krajanki :-)

Składniki:
- 500 g płatków owsianych
- 300 g masła
- 4 łyżeczki 'golden syrup' (u mnie syrop kukurydziany)
- 1/2 puszki słodzonego mleka skondensowanego
- 245 g jasnego brązowego cukru (najlepiej muscavado)

W rondelku na małym gazie podgrzewać masło, dodając cukier i 'golden syrup' (cały czas mieszać łyżką , aż do rozpuszczenia się składników). Jeśli masa zacznie się gotować , zdjąć z ognia i dalej mieszać. Po uzyskaniu jednolitej masy dodać mleko skondensowane. Następnie wsypywać stopniowo płatki owsiane i dobrze wymieszać.
Gotową masę przełożyć do wyścielonej papierem do pieczenia formy (ok. 21 x 21 cm). Rozsmarować szerokim nożem , starając się nie ugniatać. Piec 20-25 minut w 160 st.C. Wyjąć z piekarnika , studzić przez jakieś 10 minut, a następnie pokroić w kwadraty. Ostudzić całkowicie na kratce kuchennej.