środa, 11 lutego 2009

Bułeczki wiedeńskie



Na początek należałoby uprzedzić, że za przygotowanie tych bułeczek trzeba się zabrać dzień wcześniej. Za to następnego dnia zostaje nam mniej do zrobienia. Owszem, ogólnie jest z nimi trochę pracy, podobne jak w przypadku croissantów, ale jednak nie aż tak bardzo. Poza tym bułeczki wiedeńskie nie zawierają tyle tłuszczu, no i są to bułeczki, więc nie wychodzą aż tak delikatne jak croissanty. Dosyć jednak tych porównań, bo same w sobie są przepyszne. Tuż po upieczeniu mają cudownie chrupiącą skórkę i mięciutki środek. Idealne na śniadanie. No, dobrze... późne śniadanie, chyba, że ktoś nie ma problemu z bardzo wczesnym wstawaniem ;-)




Składniki:

- 228 ml ciepłej wody

- 228 ml pełnego mleka

- 770 g mąki chlebowej

- 15.6 g świeżych drożdży lub 7 g suszonych (1 opakowanie)

- 1 i 3/4 łyżeczki drobnej soli morskiej

- 50 g masła


Dodatkowo:

- 1 żółtko + 1 łyżka wody (do posmarowania)


Mleko zagotować z solą, ostudzić (żeby było ciepłe). Drożdże rozpuścić w wodzie i odstawić na ok. 5 minut, aż zacznie bąbelkować. Wyrośnięte drożdże wymieszać z mąką, dodać mleko. Wyrabiać, aż ciasto będzie gładkie i miękkie. Jeśli wydaje się być zbyt klejące, można dodać mąki, lub wody, jeśli jest zbyt suche. Przykryć i zostawić na 15 minut w temperaturze pokojowej. Następnie ciasto włożyć do natłuszczonej miski, przykryć i wstawić na całą noc do lodówki.

Następnego dnia wyrośnięte ciasto spłaszczyć, rozwałkować na kształt prostokąta o grubości ok. 1/2 cm, na lekko posypanej mąką stolnicy.

Na całej powierzchni ciasta porozkładać wiórki zimnego masła.


Całość złożyć tak jak papier listowy (1/3 ciasta założyć od dołu do góry, a potem 1/3 od góry do dołu - wzdłuż dłuższego boku).


Przekręcić o 90 stopni, ponownie rozwałkować i złożyć.


Wałkowanie i składanie powtórzyć jeszcze 2 razy, w międzyczasie dając ciastu odpocząć kilka minut po każdym składaniu (tak, jak to się robi z ciastem na croissanty).

Gotowe ciasto podzielić na porcje (nożycami lub ostrym nożem). Źródło podaje wagę jednej porcji 45 g - ja dzieliłam na większe. Z każdej części formować dowolne kształty: paluchy, rogale lub zwykłe bułeczki (w oryginale są jeszcze inne, bardziej wymyślne kształty, ale zrezygnowałam z nich). Moim zdaniem najlepsze są rogale lub paluchy. Okrągłe bułeczki są mniej atrakcyjne, bo nie widać w nich "zwojów".

Formowanie palucha...


...lub rogala, czyli w sumie tak samo, tylko końce zawijamy do środka


Gotowe bułeczki układać na blachach i smarować żółtkiem wymieszanym z wodą. Zostawić w cieple do wyrośnięcia (na co najmniej 45 minut). W międzyczasie nagrzać piekarnik do 200 st.C. Piec na złoty kolor (u mnie zajęło to tylko 15 minut). Studzić na kratce kuchennej.

Przepis pochodzi z tej strony .

17 komentarzy:

  1. Evenko, kolejne wspaniałe bułeczki u Ciebie !:)) Cudownie wyglądają i tak się usmiechają do mnie, wołają by zjeść je na śniadanko :))
    Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Boskie! Takie puchate i jaśniutkie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale bułeczki...mniam aż zgłodniałam...muszę je upiec bo bardzo zachęcająco wygladają...pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. ta chrupiąca skórka
    i miękki środek
    brzmi pyyysznie
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa propozycja. Czasem trzeba sie napracowac by zachwycic. Ale widze, ze warto :)

    OdpowiedzUsuń
  6. powiadasz ,że trochę pracochłonę ,ale warto ? Bo wyglądają na pyszne

    OdpowiedzUsuń
  7. Margot , pewnie , że warto ! :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Evenko cudowne! Skradły moje serce:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Evenka ,to chyba jutro je zacznę robić ,będą na niedzielę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Margot , na pewno się nie zawiedziesz :-)

    Atinko , a może i Ty się skusisz ? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzisiaj Testowałam ten przepis ;) rogaliki są bardzo pyszne ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. upiekłam i chyba zaliczyłam małą porażkę ;( moje rogaliki pięknie wyrosły na blaszce przed upieczeniem a w czasie pieczenie "spłaszczyły" się o jakieś 1/3 wysokości... czy to jest normalne?? proszę o jakąś rade
    ps.
    w smaku są wśmienite :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Niektóre moje bułeczki też czasami trochę się "kurczą" podczas pieczenia.
    Być może Twoje wyrosły aż za bardzo przed pieczeniem. Czas wyrastania podałam według własnych obserwacji , ale , jeśli w pomieszczeniu było naprawdę ciepło , to może potrzebowały mniej czasu (na stronie , z której pochodzi przepis , te bułeczki nie wyglądają na zbyt mocno wyrośnięte).
    Najważniejsze jednak , że smakowały :-)
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziekuję za przepis, zawdzięczamy mu bardzo miłe niedzielne śniadanie! Pierwszy raz piekłam coś z tej strony i na pewno będę tu wracać.

    Zrobiłam w formie paluchów i rogalików, posypane makiem. Co najważniejsze: wcale nie trzeba dużo wcześniej wstawać! Odwrotnie niż w przepisie, do pierwszego wyrastania zostawiłam ciasto zrobiłam w cieple (akurat nie chciałam czekać kilku godzin), za to potem uformowane buły wstawiłam wieczorem na blachach do lodówki (przykryte folią spożywczą), rano wyciągnęłam, nagrzałam piekarnik i piekłam, tak jak w przepisie, 15 minut. Czyli wystarczy zacząć pół godziny przed śniadaniem :)

    W smaku były dość neutralne, ale cały cymes w strukturze - warstwowosć ciasta powoduje, że zewnętrzna warstwa spieka się na cienką chrupiąca skórkę, nieco oddzielającą się od reszty.

    (a dla tych co boją się wielu wałkowań - to była tak przyjemna czynność że nie mogłam przestać i złożyłam ciasto jeszcze o jeden raz więcej niż w przepisie)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziękuję za komentarz i cieszę się, że bułeczki smakowały :-)

    OdpowiedzUsuń