niedziela, 20 stycznia 2008

Faworki (chrust)


Ciąg dalszy karnawałowych specjałów , czyli faworki , czy też jak ktoś woli - chrust. W sumie do tego przepisu bardziej pasuje ta druga nazwa , bo to , co z niego wychodzi , jest bardzo lekkie i chrupiące. Faworki natomiast kojarzą mi się bardziej z grubszymi i raczej miękkimi ciasteczkami , takimi , którymi można się najeść (moja mama zawsze takie robiła , więc zapewne stąd mi się to wzięło) ;-)

Składniki:
- 2 szkl. maki

- 3 żółtka

- 4 łyżki śmietany

- 1 łyżka wody

- sok z 1/2 cytryny
- 1 łyżka cukru pudru

- szczypta soli


Wszystkie składniki wymieszać i dokładnie wyrobić. Ciasto dobrze zbić wałkiem i odstawić na 20 minut. Następnie bardzo cienko rozwałkować , pokroić w paski (nożem lub radełkiem) i poprzecinać na mniejsze kawałki. W środku każdego z nich zrobić nacięcie i przewlekać końce raz lub dwa. Smażyć w gorącym oleju na rumiano , wykładać na papierowy ręcznik do odsączenia i posypywać cukrem pudrem.

19 komentarzy:

  1. Piekne sa, nie wiem czy sie odwaze zrobic sama :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Arabesko, co to znaczy - zbic walkiem ?

    OdpowiedzUsuń
  3. powtarzam za majanką, co to znaczy 'zbic walkiem'? pouderzac walkiem?

    OdpowiedzUsuń
  4. Majanko , to dosyć mała porcja , więc nawet jeśli coś wyjdzie trochę nie tak (choć raczej nie powinno) , to niewielka strata ;-)
    A "zbić wałkiem" to znaczy dosłownie , że trzeba tłuc wałkiem w ciasto (żeby "wtłoczyć w nie troszkę powietrza)- im dłużej , tym lepiej , ale 2-3 minuty wystarczą ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Acha, dziekuje za wyjasnienie :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobra, zrobione! :) Ciasto czeka ! :) Jak wyjdzie, to super, jak nie- trudno :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O , to się nazywa podejmować szybko decyzje - brawo! :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Decyzja byla szybka i sluszna :) Evenko, dziekuje za namowe ! :) I mozna juz popatrzec na nasze faworki na moim blogu, zapraszam :) Majana

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo się cieszę i już lecę zajrzeć :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ania (NaMiotle)27 stycznia 2008 21:03

    Piękne faworki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Evenko, bagietki wyjęłam z piekarnika 1,5 godziny temu i....pozostały tylko wspomnienia. Przepis banalny, pieczywo pyszne. Obiecuję zaglądać ponownie i próbować....następnym razem pewnie pączki.

    Pozdrawiam i zapraszam na mojego, początkującego : www.eksperymentywkuchni.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziewczyny, a czy te ciasto można przygotować rano, a faworki smażyć dopiero wieczorem?

    OdpowiedzUsuń
  13. Co prawda nigdy nie próbowałam robić w ten sposób , ale myślę , że ciasto można przetrzymać do wieczora w lodówce , tylko potem wyjąć je co najmniej godzinę przed planowanym smażeniem faworków.

    OdpowiedzUsuń
  14. Polecam przepis na faworki, jakie robi moja babcia. Smacznego.

    OdpowiedzUsuń
  15. NERWY MI PUŚCIŁY JUŻ PRZY ROBIENIU CIASTA, GDYZ POŁOWA ZOSTAŁA NA DESCE A RUGA POMIĘDZY MOIMI PALCAMI I W TEN OTO SPOSÓB STRACIŁAM 1/3 CIASTA. COŚ TU CHYBA NIE PASUJE, WSZYSTKO SIĘ KLEIŁO I MAM WRAZENIE, ZE PRZEPIS JEST NIESPRECYZOWANY.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie miałam takiego problemu , w przeciwnym razie wspomniałabym o tym w przepisie lub nawet go zmieniła. Czasami po prostu szklanka szklance jest nierówna (moja ma zawsze 250 ml) albo jajka są większe , łyżka czubata zamiast płaskiej , ale wystarczyło dosypać trochę więcej mąki i po kłopocie :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Solidaryzuję się z "Anonimowym", gdyż moje ciasto też wylądowało w śmieciach. Nie polecam tego przepisu.

    OdpowiedzUsuń
  18. Robilam przed chwila faworki z tego przepisu i wyszly dobre:),lecz dodalam troche wiecej smietany niz w przepisie.pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń