Znowu udało mi się dołączyć do grona weekendowych piekarzy. Zdecydowałam się na upieczenie zawijanych bułeczek Mariany, na które przepis podała Tatter - gospodyni 34. Weekendowej Piekarni. Miałam tylko mały problem z konsystencją ciasta - było wręcz rzadkie i musiałam dosyć mocno podsypywać mąką, która swoją drogą do najlepszych gatunkowo nie należy, ale bułeczki wyszły bardzo smaczne, pomimo burego wyglądu ;-)
Składniki:
- 100 g dojrzałego białego zakwasu pszennego* (100% hydracji)
- 450 g mąki
- 5 g świeżych drożdży (w oryg. 7.5 g x 2 = 15 g) - dałam 1/2 łyżeczki suszonych
- 1 łyżeczka soli
- 12 g cukru
- 10 g masla
- 350 g wody (u mnie to było zdecydowanie za dużo)
Wszystkie składniki dokładnie wymieszać, następnie zagnieść elastyczne, nieco lepkie ciasto (moje było wręcz rzadkie, więc dosypałam mąki). Zostawić do wyrośnięcia na 3 godziny, składając ciasto w tym czasie dwukrotnie. Wyrośnięte odgazować i podzielić na kawałki (u mnie 6). Z każdej części uformować kulę i zostawić na kolejne 10 minut. Następnie rozwałkować na cienkie placki o owalnym kształcie i zwinąć je w rulon, ułożyć na blasze łączeniem do dołu. Zostawić do ponownego wyrośnięcia. Gdy prawie podwoją objętość, wstawić do pieca rozgrzanego do 240 st.C i piec z parą 10 minut, następnie obniżyć temperaturę do 220 st.C i dopiekać jeszcze 10-15 minut. Wystudzić na kratce.
* Zakwas pszenny przygotowałam dzień wcześniej z 2 łyżek zakwasu żytniego wymieszanego z 50 g mąki pszennej i 50 g wody.
- 100 g dojrzałego białego zakwasu pszennego* (100% hydracji)
- 450 g mąki
- 5 g świeżych drożdży (w oryg. 7.5 g x 2 = 15 g) - dałam 1/2 łyżeczki suszonych
- 1 łyżeczka soli
- 12 g cukru
- 10 g masla
- 350 g wody (u mnie to było zdecydowanie za dużo)
Wszystkie składniki dokładnie wymieszać, następnie zagnieść elastyczne, nieco lepkie ciasto (moje było wręcz rzadkie, więc dosypałam mąki). Zostawić do wyrośnięcia na 3 godziny, składając ciasto w tym czasie dwukrotnie. Wyrośnięte odgazować i podzielić na kawałki (u mnie 6). Z każdej części uformować kulę i zostawić na kolejne 10 minut. Następnie rozwałkować na cienkie placki o owalnym kształcie i zwinąć je w rulon, ułożyć na blasze łączeniem do dołu. Zostawić do ponownego wyrośnięcia. Gdy prawie podwoją objętość, wstawić do pieca rozgrzanego do 240 st.C i piec z parą 10 minut, następnie obniżyć temperaturę do 220 st.C i dopiekać jeszcze 10-15 minut. Wystudzić na kratce.
* Zakwas pszenny przygotowałam dzień wcześniej z 2 łyżek zakwasu żytniego wymieszanego z 50 g mąki pszennej i 50 g wody.
wg mnie bardzo ladnie wygladaja:)
OdpowiedzUsuńmi się tam te Twoje bułeczki podobają!
OdpowiedzUsuńwyglądają tak smakowicie, że chętnie bym wypróbowała, ale jeszcze mam opory przed zrobieniem zakwasu :)
OdpowiedzUsuńPysznie wyglądają:) Tez mam zamiar je zrobić:)
OdpowiedzUsuńDziękuję Wam :-)
OdpowiedzUsuńOne naprawdę są bardzo dobre i gdybym nie widziała oryginału , to nie marudziłabym też na temat ich wyglądu ;-)
One sa bardzo urodziwe, nie wiem co od nich chcesz?
OdpowiedzUsuńJa piekę jutro, pozdrawiam.
Kass , bo wyglądają jak małe chlebki , a nie jak bułki ;-) W każdym razie ich smak wynagradza wszystko :-)
OdpowiedzUsuńPodobają mi się te bułeczki Evenko! :)) Są śliczne :)
OdpowiedzUsuńDzięki Majanko , Ty zawsze potrafisz podnieść na duchu :-))
OdpowiedzUsuńEvenka, ładne są - marudzisz :D
OdpowiedzUsuńBo one są takie małe bułki -chlebki ,czyli wyszły tak jak trzeba
Też się zgadzam ,że te bułki smakują rewelacyjnie
No marudzę , marudzę , ale miałam nadzieję , że wyjdą choć podobne do Twoich ;-)
OdpowiedzUsuń