środa, 24 października 2007

Nadziewane paluszki



Przyznaję, że zrobienie ciasta francuskiego było dla mnie nie lada wyzwaniem, ale jakoś sobie z tym poradziłam. Co prawda mogłam użyć gotowej mrożonki, bo chodziło głównie o pomysł na wykorzystanie ciasta, ale uparłam się, że zrobię je sama. No i zrobiłam - połowę zamroziłam, więc będę miała gotowe na później, do czegoś innego.
A jeśli chodzi o same paluszki (czy raczej paluchy, bo są dość duże), to wyszły całkiem dobre, nawet moje dziecię zajadało się nimi :-)



Ciasto francuskie
(na ok. 600 g):

- 25 dag masła

- 25 dag mąki

- 150 ml wody

- szczypta soli


Z kostki masła odkroić 5 dag i pozostawić w temperaturze pokojowej na ok. 30 minut, aby się ogrzało. Resztę masła schować z powrotem do lodówki. Mąkę przesiać do miski, dodać 5 dag masła i wodę, dokładnie wymieszać. Uformować kulę i wstawić na ok. 20 minut do lodówki. Następnie włożyć z powrotem do miski, na górze naciąć krzyżyk. Gdy wierzchołki nacięcia lekko się wygną, ciasto jest już gotowe do dalszego przerobu. Należy przykryć je folią i ustawić w ciepłym miejscu na ok. 20 minut, a potem rozwałkować na kształt kwadratu, na stolnicy posypanej mąką (najlepiej posypywać przez sitko). Następnie schłodzone masło pokroić w plastry o grubości ok. 1 cm. i ułożyć na środku ciasta tak, aby po założeniu jego boków do środka, powstała "koperta".

Złożone ciasto rozwałkować na wąski prostokąt (wałkując w jedną stronę). Z obu końców złożyć ok. 1/3 długości do środka. Ciasto odwrócić o 90 stopni i ponownie rozwałkować w formę wąskiego prostokąta i tak jak przedtem, złożyć końce do środka (od góry i od dołu). Teraz ciasto włożyć na co najmniej 15 minut do lodówki (ja chłodziłam dłużej - wyjmowałam wtedy, gdy miałam czas ;-) ) i powtarzać operację składania, wałkowania i chłodzenia jeszcze 2-3 razy (im więcej wałkowania, tym więcej warstw).


Nadzienie:

Podane proporcje składników są orientacyjne i można je dowolnie modyfikować, według tego, co akurat mamy "pod ręką". Może to być po prostu mieszanka bakaliowa z przewagą rodzynek.


- po 5 dag jasnych i ciemnych rodzynek (dałam 10 dag jednego rodzaju)

- 5 dag orzechów laskowych (dodałam mieszankę różnych orzechów)

- 2 suszone figi (pominęłam)

- 2 suszone śliwki (dodałam kilka)

- 2,5 dag pestek pinii (pominęłam)

- 2,5 dag czekolady (kilka kostek)

- kandyzowana skórka pomarańczowa lub zapach (dałam to drugie)

- 1 łyżka tartej bułki (dałam starte biszkopty)

- 1 małe jajko

- 1 żółtko

- ok. 3 łyżki cukru do piany

- kilka łyżek cukru do posypania


Rodzynki skropić rumem lub tylko sparzyć gorącą wodą i dobrze odcedzić. Orzechy, suszone owoce i czekoladę niezbyt drobno posiekać. Wszystko razem wymieszać, dodać tartą bułkę, żółtko - wymieszać. Na koniec dodać pianę ubitą z 1 białka i 3 łyżek cukru.

Ciasto francuskie rozwałkować tak, aby osiągnęło wymiary 65x44 cm. Na 10 minut przykryć ściereczką. Następnie pokroić w paski o szerokości 5cm (65:5). Żółtko rozmieszać z odrobiną wody i posmarować brzegi pasków. Na każdą połowę paska rozłożyć ok.1 łyżkę nadzienia, przykryć drugą połową paska i mocno docisnąć brzegi. Nadziane paski zwijać w spiralę. Górną powierzchnię posmarować resztą żółtka i odstawić na 10-15 minut. Następnie paluszki ułożyć na blasze opłukanej zimną wodą. Piec ok. 25 minut w temp. 200-220 st. C. Natychmiast po upieczeniu posypać cukrem (myślę, że równie dobrze można to zrobić jeszcze przed pieczeniem, ale tym razem trzymałam się przepisu).

P.S. Takie paluszki można również nadziewać mielonym, gotowanym mięsem, przyprawionym na ostro.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza