środa, 11 października 2017

Dwukolorowe kruche ciasto z budyniową pianką



To ciasto powstało w oparciu o dwa różne przepisy. Każdy z osobna był już wykorzystywany i bardzo lubiany, pomyślałam więc, dlaczego by nie spróbować tym razem połączyć ich w jeden. 
Na spód dałam cienkie ciasto kruche, na to dżem jabłkowo-rabarbarowy (zużyłam ostatnie łodyżki swojego rabarbaru), dalej starte ciasto kakaowe, pianka budyniowa i na wierzch znowu ciasto kruche. Dżemu co prawda nie widać, ale zapewniam, że dałam go całkiem sporo, tylko przemieszał się z ciastem kakaowym.
Czy eksperyment się powiódł ? Jak najbardziej ! Wypiek znakomity i już nawet była powtórka :-)
piątek, 29 września 2017

Chleb codzienny



Prosty chleb pszenny na zakwasie żytnim. Zawiera co prawda niewielki dodatek drożdży, ale dzięki nim ciasto wyrasta szybciej i nie jest takie "kapryśne". Dlatego też nawet na słabym zakwasie będzie miało dobre wspomaganie ;-)
Po upieczeniu chlebek ma dosyć cienką, miękką skórkę, lekko wilgotne wnętrze i wspaniały smak. Zachęcam do wypróbowania przepisu.

wtorek, 5 września 2017

Kruche ciasto z masłem orzechowym i dżemem



Kruche ciasto z dżemem, z dodatkiem masła orzechowego. Wymyśliłam je sobie i wyszło nawet lepsze niż się spodziewałam. Smakowało tak, jakby 'peanut butter cookies' przełożyć dżemem. Pyszne, wręcz uzależniające.

Surowe ciasto jest dosyć kruche, dlatego najlepiej wałkować je pomiędzy kawałkami folii lub na macie silikonowej i razem z nią przenosić do blaszki. W ten sposób ciasto pozostanie w jednym kawałku. Oczywiście matę lub folię odwracamy ciastem do dołu, a na koniec odrywamy, nie pieczemy jej razem z ciastem ;-)

piątek, 18 sierpnia 2017

Budyniowy snickers na herbatnikach



Kolejne ciasto bez pieczenia. W smaku przypominające trochę popularny batonik, ale... tylko trochę. Niemniej jednak jest bardzo dobre. Składa się z kilku warstw herbatników przełożonych budyniem z różnymi dodatkami - czekoladą z "Nutellą", masą krówkową i masłem orzechowym. Budyniu jest całkiem sporo, więc nawilża herbatniki już kilka godzin po przełożeniu. 
Po nocy spędzonej w lodówce moje ciasto było mięciutkie i trzęsące się jak galaretka :-) Być może dlatego, że przekładałam je lekko ciepłą masą, a podobno powinna być całkiem zimna, aby herbatniki zachowały choć trochę chrupkości. Sama nie wiem, czy tak by było lepiej, ale następnym razem na pewno dołożyłabym przynajmniej jeszcze jeden rządek ciastek, żeby warstwy budyniu były nieco cieńsze (choć i tak nikt oprócz mnie nie miał co do tego zastrzeżeń ;-))