środa, 31 grudnia 2008

Szczęśliwego Nowego Roku !

Nocne bułeczki


Poszukiwałam właśnie takich bułeczek , które mogłabym zrobić na śniadanie i to bez wstawania o nieludzko wczesnej porze. Idealny przepis znalazłam na blogu Atiny. Ciasto zagniata się dzień wcześniej wieczorem , tak , że na rano pozostaje już tylko formowanie , powtórne wyrastanie i pieczenie. Bułeczki są pyszne , a do tego jeszcze można je sobie ciekawie zapleść :-)


Składniki na około 12 bułeczek:

- 3 szklanki mąki pszennej typ 650

- 1 łyżka mąki ziemniaczanej

- 1 łyżka cukru

- 40 g drożdży (dałam 4 płaskie łyżeczki suszonych)

- ½ szklanki wody

- ½ szklanki mleka

- 1 łyżeczka soli

- 1/3 szklanki oleju

Dodatkowo:

- do posmarowania: 1 jajko i mleko

- do posypania: sezam, mak, siemię lniane

Wieczorem:

Mąkę (pszenną i ziemniaczaną) przesiać do miski. W małej miseczce lub filiżance rozkruszyć drożdże i zasypać je cukrem. Poczekać, aż się rozpuszczą (jeżeli nie mogą "ruszyć", to można im pomóc rozgniatając je i mieszając łyżeczką). Do mąki dodać łyżeczkę soli, mleko, wodę, olej i rozpuszczone drożdże. Wszystko wymieszać łyżką , aż do połączenia się składników. Następnie ciasto przełożyć na blat posypany mąką i zagniatać przez około 5 minut (gdy mocno klei się do rąk, podsypać jeszcze mąką). Przykryć miską i zostawić na następne 5 minut. Po odpoczynku wyrabiać jeszcze przez około 3 minuty. Wyrobione ciasto włożyć do lekko naoliwionej miski, przykryć folią spożywczą i wstawić do lodówki na całą noc. Powinno dużo urosnąć.

Rano:

Ciasto wyłożyć na blat i podzielić na około 12 części. Uformować bułki w dowolnych kształtach i ułożyć je na blaszce. Przykryć ściereczką i zostawić do wyrośnięcia na około 20 minut. Przed włożeniem do piekarnika bułki posmarować roztrzepanym jajkiem z odrobiną mleka i ew. posypać sezamem, makiem lub siemieniem.

Piec w temperaturze 220ºC, przez około 20 - 25 minut. Studzić na kratce kuchennej.

Uwagi:
Swoje bułeczki uformowałam podobnie , jak Atina , z tą różnicą , że jeszcze raz dodatkowo zaiwnęłam jeden koniec do środka.
Od początku wyglądało to tak:
1. Z każdej porcji ciasta uformowałam wałeczek (ok. 22 cm)
2. Wałeczek zawiązałam w węzełek , ale nie na środku , tylko bliżej brzegu.
3. Krótszy koniec zawinęłam pod spód.
4. Dłuższy koniec przeplotłam przez środek (od góry) , a potem jeszcze raz tak samo.


poniedziałek, 29 grudnia 2008

Tortille pszenne


Co prawda tortille najczęściej robi się z mąki kukurydzianej , jednak tym razem proponuję przepis w wersji pszennej. Można je podawać z nadzieniem mięsnym , warzywnym , do sałatek lub jako samodzielną przekąskę (np. maczane w gęstym sosie). Ja swoje celowo dłużej podpiekłam , żeby bardziej przypominały chipsy i można je było pochrupać :-)

Przepis pochodzi z mojej niezawodnej książki "chlebowej".


Składniki na 12 sztuk:
- 225 g mąki pszennej
- 1 łyżeczka soli (jak dla mnie to za dużo)
- 3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
- 40 g smalcu lub tłuszczu roślinnego
- 150 ml ciepłej wody

Mąkę wymieszać z solą i proszkiem do pieczenia , rozetrzeć z tłuszczem , dodać wodę i lekko zagnieść miękkie ciasto. Przykryć folią i zostawić na 15 minut. Ciasto podzielić na 12 równych części i uformować z nich kulki. Każdą z nich rozwałkować na lekko posypanej mąką stolnicy na 15-18 cm placki. Ponownie przykryć , żeby nie wysychały. Rozgrzać patelnię z grubym dnem , kłaść po jednej tortilli i smażyć 1 i 1/2 - 2 minut , w międzyczasie przewracając na drugą stronę jak tylko na powierzchni pojawią się bąbelki. Tortille powinny pozostać elastyczne. Zdejmować z patelni i zawijać w kuchenną ściereczkę , żeby pozostały ciepłe zanim wszystkie się upieką.
poniedziałek, 8 grudnia 2008

Chlebki pitta


Pitty pochodzą z Turcji , ale zdobyły sobie popularność już niemalże na całym świecie. Mięciutkie , płaskie chlebki z charakterystyczną kieszonką w środku , doskonale nadają się do nadziewania warzywami , sałatkami lub mięsem. U mnie co prawda nie były one nadziewane , ale doskonale smakowały z sałatką gyros , którą również polecam :-)
P.S. Chlebki pitta nie muszą być zarumienione. U mnie część z nich była rumiana , a część zupełnie biała , dlatego , że piekłam je jednocześnie na dwóch poziomach w piekarniku , który grzeje tylko od dołu.


Składniki na 6 chlebków:
- 225 g białej mąki chlebowej
- 1 łyżeczka soli
- 15 g świeżych drożdży (dałam 1 i 1/2 łyżeczki suszonych)
- 140 ml ciepłej wody
- 2 łyżeczki oliwy z oliwek

Mąkę przesiać z solą. Drożdże rozpuścić w wodzie , dodać oliwę i wlać do mąki. Dokładnie wymieszać formując miękkie ciasto. Przełożyć na lekko posypaną mąką stolnicę i wyrabiać przez 5 minut , aż będzie gładkie i elastyczne. Włożyć do miski , przykryć folią i odstawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na ok. 1 godzinę (do podwojenia objętości). Następnie ponownie wyłożyć na stolnicę , podzielić na 6 równych części , przykryć folią i zostawić na 5 minut. Każdą porcję rozwałkować na kształt owalu o długości ok. 15 cm i grubości 5 mm. Poukładać na posypanej mąką ściereczce , przykryć i pozostawić do wyrośnięcia na 20-30 minut. W międzyczasie nagrzać piekarnik razem z blaszką do 230 st.C. Układać wyrośnięte chlebki i piec 4-6 minut lub do momentu , aż "napuchną" - nie muszą się zarumienić.

Uwagi:
Jeśli ktoś lubi , połowę mąki można zastąpić razową mąką chlebową.

środa, 3 grudnia 2008

Piernik


Co prawda w nazwie piernik ten miał jeszcze dopisek "świąteczny" , ale ja nie upiekłabym go na święta , więc zrezygnowałam z pełnej nazwy. To już drugi z kolei przepis , który nie przypadł mi do gustu. Jak dla mnie piernik wyszedł po prostu zbyt suchy , ale tak naprawdę nigdy nie piekłam typowego piernika , więc może one takie mają być...
Przepis znalazłam na opakowaniu przyprawy piernikowej Kamisa , ale widziałam go również w innych źródłach , więc możliwe , że ma on jednak wielu zwolenników.


Składniki:
- 400 g mąki
- 250 g miodu (może być sztuczny)
- 250 g cukru
- 1/2 szkl. mleka
- 2 jajka
- 25 g masła
- 50 g posiekanych bakalii (dałam więcej)
- 1/2 łyżeczki sody
- szczypta soli
- 2 łyżki powideł śliwkowych
- przyprawa do piernika (całe opakowanie , ale ja dałam mniej)

Mleko wlać do garnka , wsypać cukier , dodać miód i podgrzać. Gdy miód i cukier rozpuszczą się , zdjąć z ognia , dodać masło , przyprawę i sól. Po ostudzeniu wbić jajka i ubić. Wsypać mąkę z sodą i dokładnie wymieszać. Dodać powidła , bakalie , wymieszać , przykryć ściereczką i pozostawić w temperaturze pokojowej na minimum 2 dni do fermentacji. Długą , wąską formę wyłożyć pergaminem , wlać ciasto i piec ok. 1 godziny w temp. 180 st.C. Po ostudzeniu zawinąć w folię i odstawić na co najmniej 3-4 dni. Piernik zachowuje świeżość przez 4 tygodnie.

sobota, 29 listopada 2008

Banana-Cranberry Spice Muffins


Z okazji Weekendu korzennego postanowiłam wypróbować taki oto przepis na muffiny. Wcale nie spodziewałam się , że będą zachwycały smakiem , bo to wersja trochę dietetyczna , no i rzeczywiście wyszły przeciętne (jak na mój gust oczywiście) , ale przynajmniej dosyć zdrowe , więc może komuś przypadną do gustu :-) Przepis pochodzi z tej strony.


Składniki na 12 muffinów:
- 1 szkl. pełnoziarnistych płatków śniadaniowych
- 1 jajko
- 3/4 szkl. mleka beztłuszczowego
- 3 łyżki oleju
- 1 szkl. rozgniecionych bananów (2 średnie banany)
- 1 i 1/4 szkl. mąki
- 1/2 szkl. cukru (ja dałam 2/3 szkl.)
- 3 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka zmielonego cynamonu
- 1/4 łyżeczki zmielonej gałki muszkatołowej
- 1/4 łyżeczki soli
- 1/2 szkl. suszonej żurawiny

Płatki śniadaniowe zemleć lub wsypać do woreczka foliowego i zmiażdżyć wałkiem. Jajko roztrzepać widelcem , połączyć z mlekiem i olejem oraz bananami. Na koniec wsypać zmielone płatki i zostawić na 5 minut. Następnie dodać resztę składników (oprócz żurawiny) , wymieszać i wsypać żurawinę. Nakładać do foremek muffinkowych i piec 20-25 minut w temp. ok. 200 st.C.

piątek, 21 listopada 2008

Chleb casereccio


Znowu nazbierało mi się kilka przepisów do wstawienia , tylko jakiś leń mnie dopadł i nie mogę się zebrać , żeby je tu zamieścić. Jednym z nich jest właśnie Chleb Casereccio , który wypatrzyłam na blogu Eli z My best food. Ogólnie chleby bez zakwasu nie należą do moich ulubionych i chyba wolę zamiast nich upiec po prostu bułeczki , ale od czasu do czasu wypróbowuję nowe przepisy , tak na odmianę od mojego codziennego zakwasowca. Jednak tym razem przepis naprawdę przypadł mi do gustu i wiem , że będę do niego wracała. Czym różni się od pozostałych tego typu chlebów ? Ano przede wszystkim tym , że dość długo wyrasta , a to ma bardzo pozytywny wpływ na strukturę chleba. Poza tym zachowuje świeżość nawet kilka dni , co w przypadku chlebów "bułkowatych" jest rzadkością :-)


Składniki:
- 500 g mąki chlebowej
- 300 ml ciepłej wody
- 5 g świeżych drożdży (ja użyłam trochę mniej niż pół łyżeczki drożdży suszonych)
- 1-2 łyżeczki soli (dałam 1 i 1/2)
- 1 łyżeczka miodu

Podane składniki wymieszać, a następnie wyrobić na gładkie, elastyczne ciasto. Złożyć je metodą Bertineta (nie stosowałam tej metody) , włożyć do naoliwionej miski, przykryć i zostawić do wyrośnięcia na 5 godzin. W połowie wyrastania jeszcze raz złożyć ciasto. Po tym czasie wyłożyć ciasto chlebowe na blat wysypany mąką i uformować bochenek. Miskę wyłożyć ściereczką kuchenną, posypać mąką , włożyć do niej uformowany bochenek (złączeniem do góry) i zostawić do wyrośnięcia jeszcze na godzine. W tym czasie rozgrzać piekarnik razem z blachą do temp. 220 st.C. Gdy bochenek urośnie , na blachę nasypać trochę mąki, na to wyłożyć chleb (odwracając łączeniem do dołu), zrobić nacięcia i wsunąć blachę do piekarnika. Piec na rumiano.

niedziela, 16 listopada 2008

Ciasto migdałowo-pistacjowe


Na zakończenie Orzechowego tygodnia upiekłam jeszcze takie oto ciasto. W oryginale było ono dosłownie seledynowe w środku , a moje wyszło takie jak widać (może dlatego , że nie chciało mi się "obierać" wszystkich migdałów) , ale w smaku bardzo dobre - orzechowe i wilgotne , zdecydowanie w naszym guście. Uprzedzam jednak , że to ciasto o podwyższonym ryzyku zakalcowym ;-)
Przepis pochodzi z tej strony.


Składniki:

- ok. 1/2 szkl. pistacji (bez skorupek)
- ok. 1/2 szkl. migdałów lub orzechów laskowych
- 4 jajka
- 100 g cukru
- 150 g masła (rozpuszczonego)
- 1 szkl. mleka
- 50 g cukru pudru
- 2 szkl. mąki
- 1 łyżka proszku do pieczenia

Orzechy (wszystkie) zanurzyć w gorącej wodzie na kilka sekund i zdjąć ciemne osłonki. Osuszyć i zemleć na "mąkę".
Jajka ubić z cukrem i cukrem pudrem na puszystą , kremową masę. Dodać rozpuszczone masło , zmielone orzechy i mleko. Dokładnie wymieszać. Na koniec dodać mąkę z proszkiem do pieczenia. Ciasto wyłożyć do średniej wielkości blaszki (u mnie była to forma do babek , ale chyba jednak lepiej , żeby ciasto było cieńsze). Piec 25-30 minut w temp. 180 st.C.

sobota, 15 listopada 2008

Rolada "bananowe oczko"


Niedawno uświadomiłam sobie , że już dawno nie piekłam żadnego ciasta z kremem i pomyślałam , że czas to nadrobić. Ten przepis wycięłam z jakiejś gazety jeszcze w czasach szkolnych i właściwie nigdy wcześniej z niego nie skorzystałam. Na zdjęciu rolada wyglądała bardzo ciekawie i zachęcająco , więc nie zwlekając już ani chwili dłużej , postanowiłam wziąć się do roboty. Wyszła bardzo smaczna - dwie warstwy delikatnego biszkoptu kakaowego , w środku banany otoczone kremem orzechowym , a całość oblana polewą czekoladową.



Biszkopt:
- 5 jaj
- 8 dag cukru
- 8 dag mąki
- 2 dag kakao

Białka ubić na sztywno , następnie dodawać żółtka i cukier ciągle ubijając. Na koniec wsypać mąkę przesianą z kakao i delikatnie wymieszać łyżką. Ciasto przełożyć do wysmarowanej tłuszczem i posypanej mąką (lub wyłożonej pergaminem) formy. Piec w temp. 180 st.C. przez ok. 35 minut (ja piekłam zdecydowanie krócej).

Masa:
- 10 dag zmielonych orzechów laskowych
- 1/2 szkl. mleka
- 12 dag cukru pudru
- 2/3 kostki margaryny
- 2 duże , w miarę proste banany lub 3 mniejsze

Orzechy sparzyć wrzącym mlekiem i wystudzić. Miękką margarynę utrzeć z cukrem i połączyć z orzechami.
Biszkopt przekroić na połowę wzdłuż dłuższego boku. Jedną część posmarować grubą warstwą kremu , na środku zrobić łyżeczką wgłębienie i ułożyć w nim banany. Przykryć drugą , posmarowaną resztą kremu , połówką biszkoptu. Całość oblać polewą czekoladową lub orzechową. Kiedyś można było kupić gotowe polewy firmy "Schwartau", nie wiem , czy jeszcze takie są - orzechowa była pyszna ;-). Ja natomiast zrobiłam polewę z takiego przepisu:

Polewa:
- 1/2 szkl. kuleczek czekoladowych (oczywiście może być pokruszona czekolada)
- 2 łyżki tłuszczu roślinnego (typu "Planta")
- 1/2 łyżki syropu kukurydzianego typu 'light'

Wszystkie składniki podgrzewać na parze aż się rozpuszczą. Wymieszać , lekko przestudzić i polać ciasto.

Uwagi:
1. Moja blacha miała wymiary 23 x 33 cm , ale lepsza byłaby nieco większa.
2. Krem tuż po przygotowaniu był dość rzadki , więc wstawiłam go na jakiś czas do lodówki , żeby nie wypływał na boki podczas składania ciasta.

piątek, 14 listopada 2008

Pecan Tarts



To wersja mini , popularnego w USA 'Pecan pie'. Spód i boki formy do niego wykleja się cienkim , kruchym ciastem , posypuje grubo pokrojonymi orzechami pekan , a całość zalewa się karmelowo - waniliową masą. U mnie wyszła ona jaśniejsza i trochę delikatniejsza niż w oryginale , ponieważ użyłam jasnego , brązowego cukru zamiast ciemnego.

Przepis pochodzi z tej strony.



Składniki na 12 sztuk:

Ciasto:
- 170 g serka kremowego
- 150 g masła
- 2 szkl. mąki
- szczypta soli

Masa:
- 3 duże jajka
- 1 szkl. ciemnego brązowego cukru
- 3/4 szkl. syropu kukurydzianego typu 'light'
- 2 łyżki masła
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
- 1/2 łyżeczki soli (w ogóle nie dodawałam , ale moje orzechy były solone)
- 1 szkl. grubo posiekanych orzechów pekan

Miękkie masło i serek ubić mikserem , wsypać mąkę z solą i dokładnie wymieszać. Ciasto podzielić na połowę , uformować dwa grube krążki , zawinąć w folię i schłodzić w lodówce przez 1 godzinę. Następnie każdy z krążków podzielić na 6 części i uformować z nich kulki. Każdą z kulek spłaszczyć i wylepić foremki muffinkowe (delikatnie wyciągnąć ponad krawędź). Do każdego "kubeczka" nasypać po równo orzechów.
Jajka , cukier , syrop kukurydziany , roztopione masło , wanilię i ew. sól ubić razem (nie długo). Gotową masę równo ponalewać do "kubeczków" z orzechami. Piec w temp. 180 st.C. przez 30-35 minut.

czwartek, 13 listopada 2008

Keks serowy


Tak naprawdę nie czuje się w nim sera , ale dzięki niemu ciasto jest wilgotne i puszyste. Jak dotąd najbardziej lubiłam typowe zwarte "cegiełki" , jednak taki efekt rzadko udawało mi się uzyskać , gdyż moje keksy często wychodziły za suche lub zbyt puszyste. Z tym keksem nie ma takiego problemu - jest idealny pod każdym względem. I nawet nie trzeba specjalnie długo ubijać ciasta , jak w przypadku tradycyjnych keksów.
Przepis zaczerpnięty z tego bloga.


Składniki:
- 125 g masła
- 125 g serka kremowego
- 185 g drobnego cukru
- 3 jajka
- 200 g mąki
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- ok. 250 g mieszanki orzechów i owoców kandyzowanych

Wszystkie składniki ogrzać do temperatury pokojowej. Masło , serek i cukier utrzeć na kremową masę. Dodawać po jednym jajku , za każdym razem dobrze ubijając. Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia. Z tego nadebrać 2 łyżki i wymieszać z mieszanką bakaliową. Resztę mąki wsypać do ciasta i dokładnie wymieszać. Na koniec dodać orzechy i owoce. Ciasto wyłożyć do formy keksowej i piec ok. 1 godziny w temp. 175 st.C.

środa, 12 listopada 2008

Pain Aux Noix



Jest to francuski chleb razowy wzbogacony masłem i mlekiem , a w środku wypełniony orzechami włoskimi. Przyznaję , że nie jestem wielbicielką razowców , ale dzięki orzechom ten chlebek nabiera zupełnie innego wyrazu. Podobno najlepiej smakuje z serem :-)
Przepis pochodzi z książki Ch. Ingram i J.Shapter "The book of bread".




Składniki na 2 małe bochenki:
- 50 g masła
- 350 g razowej mąki pszennej chlebowej
- 115 g białej mąki pszennej chlebowej
- 15 ml (1 łyżka) jasnego brązowego cukru
- 1 i 1/2 łyżeczki soli
- 20 g świeżych drożdży (lub 7 g suszonych)
- 275 ml letniego mleka
- 175 g grubo posiekanych orzechów włoskich

Masło rozpuścić w garnuszku i podgrzewać do momentu , aż zacznie lekko brązowieć. Zestawić z ognia i ostudzić.
Obydwie mąki wymieszać z cukrem i solą w dużej misce. Na środku zrobić wgłębienie i wlać do niego drożdże rozpuszczone w połowie mleka , a następnie resztę mleka i przecedzone masło. Wszystko razem wymieszać , zaczynając od środka i powoli dodając mąkę z boków miski , formując miękkie ciasto. Przełożyć na posypaną mąką stolnicę i wyrabiać przez 6-8 minut. Następnie włożyć do lekko naoliwionej miski i zostawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę (do podwojenia objętości). Wyłożyć z powrotem na stolnicę , rozpłaszczyć rękami lub rozwałkować i posypać orzechami , delikatnie wciskając je w ciasto. Wszystko razem zwinąć jak roladę i włożyć znowu do miski na 30 minut. Ponownie wyłożyć na stolnicę , podzielić na połowę , a z każdej z nich uformować bochenek. Przełożyć na lekko posmarowaną tłuszczem dużą blachę , przykryć naoliwioną folią i zostawić do wyrośnięcia na 45 minut lub do podwojenia objętości. W międzyczasie nagrzać piekarnik do 220 st.C. Wyrośnięte bochenki naciąć 3 razy i wstawić do piekarnika na około 35 minut (postukane od spodu powinny wydawać głuchy dźwięk).

Ciasteczka z masłem orzechowym (Peanut Butter Cookies)


Kiedyś bardzo lubiłam masło orzechowe , tylko ostatnio jakoś zalegało na półce i nie było na niego amatorów. Pomyślałam sobie , że w ciasteczkach smakowałoby ono zupełnie inaczej i byłby to dobry pomysł na jego zużycie. Piekłam już Peanut butter bread , bułeczki , za to ciastka zrobiłam po raz pierwszy. Wyszły całkiem smaczne , a najlepsze tuż po upieczeniu - pachnące i chrupiące.
To moja druga propozycja na Orzechowy tydzień.

Składniki:
- 11 dag miękkiego masła
- 1/3 szkl. masła orzechowego z grubo posiekanymi orzeszkami
- 1 szkl. cukru
- 1 jajko
- 1 czubata szkl. mąki + dodatkowo do posypywania
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1/2 szkl. grubo posiekanych orzeszków ziemnych

Masło i masło orzechowe utrzeć z cukrem , dodać jajko i dobrze ubić. Makę z proszkiem do pieczenia przesiać na masę , dodać orzeszki i wszystko razem dokładnie wymieszać. Powinno powstać miękkie ciasto , które należy zawinąć w folię i włożyć do lodówki na 30 minut.
Następnie podzielić na 20 części , a z każdej z nich uformować kulkę na posypanej mąką stolnicy. Układać na lekko posmarowanej tłuszczem blasze , lekko spłaszczać dłonią (można widelcem zrobić wzorek) i piec w temp. 180 st.C przez około 15 minut , na złotobrązowo.


poniedziałek, 10 listopada 2008

Rogale marcińskie


Podawałam już przepis na Rogale (niby) marcińskie , a teraz przyszedł czas na tę bardziej skomplikowaną wersję. Mam tu na myśli przede wszystkim przygotowywanie ciasta , które zajmuje dużo czasu , bo nadzienie właściwie pozostawiłam bez zmian (z tamtego przepisu) , tylko podwoiłam porcję. Nie jestem aż tak wielką fanką maku , żeby specjalnie go zamawiać (w sklepach jest raczej nieosiągalny) , więc nadzienie zrobiłam z samymi migdałami. Tak , że moje rogale są raczej improwizacją tych oryginalnych , ale mam nadzieję , że chociaż zbliżone w smaku. Przepis na ciasto znalazłam w swojej poczciwej Kuchni polskiej , a dokładniej mówiąc składniki na nie , bo jeśli chodzi o sposób wykonania , to musiałam zdać się na siebie (czasami te przepisy są naprawdę bardzo ogólnikowe i niedokładne). Trochę pomęczyłam się , ale w efekcie wyszły mi bardzo smaczne rogaliki. Niestety to wersja tylko dla osób cierpliwych ;-)
Jako , że właśnie zaczął się Orzechowy tydzień , a jutro przypada dzień św. Marcina , zatem korzystam z okazji i tymi oto rogalami marcińskimi zaczynam świętowanie :-)


Ciasto:
- 50 dag mąki
- 4 dag drożdży
- 1/2 - 1 szkl. ciepłego mleka
- 5 dag cukru
- 2 żółtka
- 20 dag + 5 dag masła
- szczypta soli
- ew. odrobina ekstraktu waniliowego
- 1 jajko do smarowania

Z drożdży , kilku łyżek mleka i 1 łyżki cukru zrobić rozczyn gęstości śmietany. Po wyrośnięciu dodać przesianą mąkę (5 dag zostawić do posypywania), resztę mleka , cukru , żółtka , sól , wanilię i dokładnie zagnieść. Na koniec dodać 5 dag stopionego masła i jeszcze raz wyrobić. Przykryte ciasto pozostawić do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę.
Wyłożyć na stolnicę i rozwałkować na kształt koła. Na środku rozsmarować miękkie masło (20 dag) w formie kwadratu , złożyć w "kopertę" jak ciasto francuskie , dokładnie zlepiając brzegi. Całość delikatnie rozwałkować na prostokąt i złożyć na 3 razy (tak , jak papier listowy) , wstawić do lodówki na ok. 1 godzinę. Po schłodzeniu ponownie rozwałkować i złożyć. Wałkowanie i składanie powtórzyć jeszcze 3 razy , po każdym razie schładzając ciasto przez 20-30 minut. Po ostatnim składaniu ciasto wstawić do lodówki na kilka godzin (można na całą noc).
Schłodzone ciasto podzielić na dwie części , każdą z nich rozwałkować na prostokąt (a jeszcze lepiej na taki "kopnięty" prostokąt , coś jak romb) o grubości 1/2 cm i szerokości ok. 15 cm (długość taka , jak wyjdzie). Pokroić na trójkąty (z jednej porcji wychodzi ok. 10 sztuk) , smarować masą i zwijać od podstawy do wierzchołka. Następnie zaginać "rogi" do środka , w ten sposób , aby wierzchołek trójkąta również był skierowany do środka. Gotowe rogaliki ułożyć na blasze i odstawić do wyrośnięcia na 1 - 1,5 godziny (aż podwoją swoją objętość). Po wyrośnięciu posmarować roztrzepanym jajkiem i piec ok. 20 minut w temperaturze 180-200 st.C. Ciepłe polukrować.

Masa:
- 20 dag migdałów
- 15 dag cukru pudru
- kwaśna śmietana
- ew. kilka kropli olejku migdałowego

Migdały zemleć , wymieszać z cukrem pudrem i dodać tyle śmietany , żeby masa była gęsta , ale dała się rozsmarowywać.

Uwagi:
Podobnie można przygotować masę z dodatkiem maku. Wystarczy 1/3 migdałów zastąpić białym makiem (sparzonym i zmielonym).


środa, 5 listopada 2008

Sourdough Bagels


Bardzo dobry przepis , choć nieco kłopotliwy , ze względu na proporcje podane z dokładnością apteczną ;-) Nie posiadam wagi elektronicznej , więc jak zwykle zrobiłam tak trochę "na oko". Moja mąka też nie była idealna (użyłam zwyczajnej chlebowej) no i nie miałam jeszcze okazji zaopatrzyć się w słód , więc zastąpiłam go brązowym cukrem. Pomimo napotkanych trudności , "bajgle" wyszły bardzo smaczne. Miały zwarty miąższ , a jednocześnie sprężysty i były łagodne w smaku. Zakwas nie był mocno wyczuwalny (tak , jak na przykład w chlebie) , a to dlatego , że proces wyrastania odbywał się w lodówce.
Przepis znalazłam na tej stronie i na pewno jeszcze tam powrócę.


Składniki:
- 693 g wysokoglutenowej mąki pszennej
- 304 g zakwasu (100% hydracji)
- 308 g zimnej wody
- 2,5 g (7/8 łyżeczki) drożdży instant
- 13,5 g (2 i 1/4 łyżeczki) soli
- 18 g (1 łyżka) cukru
- 15 g (4 i 1/3 łyżeczki) proszku słodowego (dałam 1 łyżkę brązowego cukru)
- 47 g mleka w proszku (dałam mleko w płynie zamiast części wody)
- 1 łyżka sody do gotowania
- kasza manna do posypania blachy
- ew. sezam , mak lub inne dodatki do posypania na wierzch

Wymieszać razem mąkę , zakwas , wodę , drożdże , sól , cukier , słód i mleko w proszku. Zagniatać ciasto przez 7-10 minut - powinno być gęste , gładkie , o prawie gumowej konsystencji. Uformować kulę , przykryć folią i zostawić na 10 minut , żeby ciasto "odpoczęło". Następnie podzielić na 16 kawałków (o wadze ok. 85 g każdy) , uformować z nich kulki , przykryć i ponownie zostawić na 10 minut.
W międzyczasie blachy wyścielić pergaminem i posypać kaszą manną.
Z lekko wyrośniętych kulek formować bajgle (bez podsypywania mąką). Można to robić na dwa sposoby: każdą kulkę "przedzurawić" na środku kciukiem , lekko rozciągnąć i wyrównać brzegi (ja tak zawsze robię) albo z każdej kulki uformować wałeczek o długości 20-25 cm , a następnie dobrze połączyć obydwa końce. Jeśli ciasto wydaje się zbyt suche , należy je lekko spryskać wodą. Uformowane bułeczki poukładać na przygotowanych wcześniej blachach , przykryć folią i wstawić na noc do lodówki.
Na drugi dzień rano zagotować wodę w dużym garnku. W międzyczasie nagrzać piekarnik do ok. 230 st.C. Kiedy wodą już zacznie się mocno gotować , dodać 1 łyżkę sody i wkładać bajgle prosto z lodówki (po 3-4 na raz) i gotować ok. 20 sekund. Jeśli bajgle od razu wypływają na powierzchnię , to należy je przewrócić w połowie gotowania na drugą stronę. Jeżeli natomiast długo nie wypływają , to trzeba poczekać chwilę dłużej lub odkleić je od dna garnka ;-) Odcedzić , wyjąć na kratkę kuchenną (pod spód podłożyć papierowy ręcznik) i pozostawić na ok. 30 sekund. Po tym czasie przenieść z powrotem na blachę (wcześniej bajgle można obtaczać z jednej strony w sezamie , maku lub innych dodatkach). Wstawić do nagrzanego piekarnika i od razu zmniejszyć temperaturę do 200 st.C. Piec około 20 minut , na rumiano.

poniedziałek, 3 listopada 2008

Bran Muffins


Kolejny przepis na muffiny , tym razem w bardzo zdrowej wersji - z mąką razową i otrębami. Osobiście lubię jak są dodane do tego jeszcze rodzynki , ale obawiałam się , że i tak może wyjść za duża porcja (zawsze staram się upchnąć wszystko do 12 foremek) , więc tym razem zrezygnowałam z nich.

Składniki na 12 muffinów:
- 2 szkl. otrębów pszennych
- 1 szkl. otrębów owsianych
- 1 szkl. mąki pszennej razowej
- 2 łyżeczki sody
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1/2 łyżeczki soli

- 2 duże jajka
- 2/3 szkl. mleka
- 2/3 szkl. jogurtu
- 1/3 szkl. oleju
- 1/3 szkl. melasy
- 1/3 szkl. miodu
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

W jednej misce wymieszać suche składniki , a w drugiej mokre. Wszystko razem połączyć i krótko wymieszać. Napełniać foremki muffinkowe (do pełna , a nawet z lekkim czubkiem). Piec w temperaturze 200 st.C. przez 20 - 25 minut.

Uwagi:
Zamiast melasy można dodać tylko miód lub odwrotnie - zamiast miodu melasę.