czwartek, 30 grudnia 2010

Tort rumuński



Na Święta nie piekłam typowego piernika, ale taki oto tort składający się z sześciu orzechowo-miodowych placków i masy orzechowo-śmietanowej. Z początku pomyślałam sobie, że znowu trafiłam na wybrakowany przepis, bo w składnikach do ciasta nie było tłuszczu. Postanowiłam zaryzykować, ale z niepokojem obserwowałam jak ciasto klei się do stołu i rąk. Poradziłam sobie z tym jednak, używając podczas wałkowania folii, choć i tak nie było łatwo zważywszy, że moja forma była większa od tej zalecanej i placki wyszły bardzo cieniutkie. Po upieczeniu pierwszego udanego placka odetchnęłam z ulgą i dalej poszło już gładko - z każdym kolejnym nabierałam większej wprawy. Napracowałam się, ale było warto. Tort, co prawda bardzo słodki (można dać mniej cukru do masy), ale przepyszny ! Za każdym razem jak miałam ochotę na ciasto (na Święta było oczywiście kilka do wyboru), to właśnie po niego sięgałam w pierwszej kolejności.
poniedziałek, 20 grudnia 2010

Keks daktylowy



Wygląda jak piernik, nazywa się keks, a w smaku... nie przypomina ani jednego ani drugiego. Niemniej jednak jest bardzo smaczny i aromatyczny. Jak dla mnie mógłby być trochę bardziej wilgotny, ale może z mąką pełnoziarnistą i cukrem trzcinowym taki właśnie by wyszedł (ja dałam zwykłą mąkę i zwykły brązowy cukier). Na koniec ciasto polałam lukrem z małym dodatkiem syropu klonowego i tym oto sposobem jeszcze bardziej go dosłodziłam, ale nam to akurat odpowiadało.
sobota, 18 grudnia 2010

Piernik na śmietanie



Prosty i bardzo szybki piernik - nie musi leżakować i można go upiec w ostatniej chwili. Przepis znalazłam na tym blogu. Zmniejszyłam tylko porcję o połowę i dodałam jedną łyżeczkę sody (w oryginale był amoniak zamiast proszku do pieczenia).
środa, 15 grudnia 2010

Rogaliki marchewkowe



Przepis na te pyszne rogaliki podała Pinkcake w ramach październikowej "Weekendowej cukierni". Od tamtej pory minęło już trochę czasu i pojawiały się one na wielu blogach, ale w końcu i ja je upiekłam. Najbardziej przypominają mi serowe ciasteczka (u mnie znane pod nazwą rożki niby-francuskie), z tą tylko różnicą, że mają taki bajecznie pomarańczowy kolor :-)
sobota, 11 grudnia 2010

Sernikobrownie



Kolejny sernik i znowu w wersji czarno-białej, tym razem na spodzie z ciasta 'brownie'. Coś dla wielbicieli zarówno czekolady jak i serników, czyli chyba dla wszystkich, bo nawet jeśli ktoś nie przepada za sernikami, to nie znam osoby, która nie lubiłaby czekolady ;-)

czwartek, 9 grudnia 2010

Ciasto z nadzieniem marcepanowo-śliwkowym



Z tym ciastem wszystko wyszło nie tak jak trzeba (ale było smaczne, dlatego zamieszczam ten przepis) Z wyglądu wcale nie przypominało oryginału, formę miałam za szeroką, dżem śliwkowy był za jasny i użyłam typowego marcepanu zamiast pasty migdałowej (ostatecznie może być, ale nie polecam, bo zbytnio się rozrzedza podczas pieczenia). Ciasto miało być gładkie i jednolite, a masa ciemna i zwarta. U mnie wyszło na opak, ale przynajmniej było dobre w smaku. Ja sama zawsze powtarzam, że najważniejszy jest smak, ale dobrze by było, gdyby i wyglądem ciasto nie odstraszało (tak jak to tutaj) ;-)
wtorek, 7 grudnia 2010

Polski chleb wiejski (Polish Cottage Rye)



Kolejny wspaniały chlebek znaleziony na blogu Gosii99. A skoro "polski", to wiadomo, że dobry ;-) Tylko dlaczego te najlepsze przepisy na polskie chleby są podawane przez niepolskich autorów...? (ten tutaj np. pochodzi z książki Daniela Leader'a "Local Breads"). Nic to, dobrze, że w ogóle są tacy, którzy dzielą się tymi przepisami :-)
sobota, 4 grudnia 2010

Plecionka serowo-jagodowa


No tak , Polska śniegiem zasypana , a ja wyskakuję tutaj z jagodami. Jednak użyłam jagód ze słoiczka , a nie świeżych , jak podaje przepis , czyli zrobiłam wersję bardziej zimową ;-) Plecionka wyszła oczywiście pyszna , ale nie mogło być inaczej , bo recepturę na nią wzięłam z tej strony. Jeszcze tylko dodam , że ciasto należy przygotować wieczorem dnia poprzedzającego pieczenie. I to by było na tyle ;-) Smacznego !


Składniki na 2 plecionki:

Zaczyn:
- 1 łyżka drożdży instant
- 1 łyżka cukru
- 1 i 1/2 szkl. ciepłego mleka
- 2 szkl. mąki

Wszystkie składniki wymieszać w misce na gładkie ciasto. Miskę przykryć folią i odstawić na pół godziny.

Ciasto:
- 2 jajka
- 1 i 1/2 łyżeczki soli (dałam tylko połowę)
- 1/3 szkl. cukru
- 2 i 1/2 - 3 szkl. mąki
- 1/2 kostki masła

Do wyrośniętego zaczynu dodać jajka, sól , cukier i 1 szklankę mąki. Zmiksować na gładkie ciasto. Następnie dodać masło (temp. pokojowa) pokrojone na małe kawałeczki i ponownie zmiksować. Stopniowo dodawać resztę mąki (po 1 dużej garści). Wyrabiać mikserem lub ręką do uzyskania miękkiego , ale nadającego się do zagniatania ciasta i do momentu , aż masło całkowicie się rozprowadzi. Wyrabiać przez około 5 minut. Przełożyć do natłuszczonej miski , przykryć folią i zostawić do wyrośnięcia w temp. pokojowej do podwojenia objętości (1 i 1/2 - 2 godz.). Po tym czasie ciasto odgazować , z powrotem przykryć folią i wstawić na noc do lodówki.
Następnego dnia najpierw należy przygotować nadzienie , zanim zabierzemy się za formowanie plecionek.

Nadzienie jagodowe (użyłam gotowego dżemu jagodowego):
- 2 szkl. jagód
- 1/4 szkl. cukru
- 1/4 szkl. mąki ziemniaczanej lub kukurydzianej
- 2 łyżki soku z cytryny

Wszystkie składniki wymieszać w garnuszku i zagotować od czasu do czasu mieszając. Zmniejszyć płomień i podgrzewać przez 5 minut , a następnie zdjąć z ognia i ostudzić.

Nadzienie serowe:
- 200 g serka kremowego (użyłam zwykłego białego sera)
- 2 łyżki cukru
- 1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
- 1 łyżka mikstury jajecznej (1 jajko wymieszane z 1 łyżką mleka - to co zostanie będzie użyte do posmarowania plecionek)

Wszystkie składniki dokładnie ze sobą zmiksować.

Kiedy nadzienie jagodowe już wystygnie , można brać się za formowanie ciasta. W tym celu należy wyjąć je z lodówki , lekko odgazować i podzielić na dwie części. Każdą z nich rozwałkować na prostokąt o grubości ok. 1 cm. Na środku rozsmarować najpierw nadzienie serowe , a potem na wierzchu jagodowe. Po bokach pociąć ciasto na ok. 3 cm paski i zakładać je na przemian na nadzieniu (tak jak tutaj). Po uformowaniu plecionek posmarować po wierzchu resztą mikstury jajeczno-mlecznej. Odstawić w cieple do wyrośnięcia na ok. 45 minut. Tuż przed włożeniem do piekarnika ponownie posmarować roztrzepanym jajkiem (o ile jeszcze zostało). Piec w temp. 180 st.C przez 35-40 minut.

środa, 1 grudnia 2010

Placek budański


Tak jak zapowiadałam , znowu będzie serowo. Tym razem placek na kruchym, orzechowym cieście z kratką na wierzchu. Kiedy piekłam go pierwszy raz , ciasto wydało mi się aż za bardzo kruche , więc tym razem dałam tylko połowę orzechów - i tak mi bardziej odpowiada. Do masy serowej dodaje się jeszcze jabłka (czy raczej jedno duże) , które nadają kwaskowatego akcentu , a wszystko razem tworzy pyszną kompozycję.
Przepis znalazłam dawno temu na stronie Czarnej Oliwki.


Ciasto:
- 300 g mąki tortowej
- 200 g masła
- 100 g cukru pudru
- 100 g orzechów włoskich (dałam 50 g , resztę dosypałam mąki)
- 1 cukier waniliowy
- 3 żółtka
- skórka z połowy cytryny

Orzechy włoskie zmielić , skórkę z cytryny bardzo drobno pokroić (lub zetrzeć). Z wszystkich powyższych składników zagnieść ciasto , podzielić na dwie części i włożyć do lodówki (na czas przygotowywania masy serowej).

Masa serowa:
- 350 g białego sera (półtłustego)
- 150 g cukru
- 150 g masła
- 3 białka
- 30 g kaszy manny
- skórka z połowy cytryny (zastąpiłam ekstraktem waniliowym)
- 200 g jabłek

Jabłka obrać i pokroić w kostkę. Zmielony ser utrzeć z miękkim masłem oraz cukrem. Dodać startą skórkę z cytryny , kaszę i jabłka , wymieszać. Na koniec dodać pianę ubitą z białek (najlepiej tuż przed nałożeniem masy na podpieczony spód).

Jedną połowę ciasta rozwałkować na placek grubości ok. 3-5 mm , ułożyć w lekko natłuszczonej formie (u mnie okrągła , o średnicy 20 cm , ale może być też średniej wielkości blaszka). Piec wstępnie w temp. 180-200 st.C przez ok. 15 minut (aż struktura ciasta zacznie się wiązać). Wyjąć z piekarnika , nałożyć nadzienie serowe , a wierzch przykryć wałeczkami uformowanymi z drugiej połowy ciasta , tak , aby tworzyły kratkę. Całość ponownie wstawić do piekarnika i piec ok. 40 minut (aż ciasto się zarumieni).

Uwagi:
Ja swoją formę wyłożyłam ciastem łącznie z bokami , ale jeżeli używamy większej , to można położyć tylko na dnie.

wtorek, 30 listopada 2010

Ciasto z ananasem (Pineapple Shortcake)


Niezbyt duże , niezbyt grube ciasto i takie dobre , że znika w mgnieniu oka. Sam spód ogólnie mógłby być trochę bardziej wilgotny , ale w połączeniu z grubą warstwą soczystego ananasa , wymieszanego z orzechami , brązowym cukrem i przypieczonego tworzy całkiem zgraną parę ;-)
Przepis znaleziony na
tym blogu.

Ciasto:
- 125 g masła
- 2 łyżki kwaśnej śmietany
- 1/3 szkl. cukru
- 2 jajka
- 2 łyżki mleka
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
- 1 i 1/2 szkl. mąki
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1/4 łyżeczki soli

Miękkie masło utrzeć z cukrem na kremową masę. Wbijać po jednym jajku , za każdym razem dokładnie ubijając masę na wysokich obrotach. Dodać śmietanę i wanilię , wymieszać.
Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia i solą. Wsypać do masy , wlać mleko , dokładnie wymieszać. Wyłożyć do wyścielonej pergaminem formy (20 x 20 cm) i wstawić do nagrzanego do 180 st.C piekarnika. Piec ok. 30 minut , aż ciasto lekko się zarumieni. Studzić przez 15 minut , a w międzyczasie przygotować mieszankę ananasową do obłożenia oraz nagrzać piekarnik do najwyższej temperatury.

Na wierzch:
- 3 łyżki masła
- 1/3 szkl. brązowego cukru
- 1 puszka ananasów , drobno pokrojonych i dokładnie odsączonych
- 1/2 szkl. posiekanych orzechów włoskich

Miękkie masło (myślę , że lepiej byłoby je po prostu rozpuścić) utrzeć z cukrem , wymieszać z ananasem i orzechami. Wyłożyć na upieczone ciasto i wstawić ponownie do piekarnika na 5-7 minut lub do momentu , aż wierzch zacznie "bąbelkować" i karmelizować się.

poniedziałek, 29 listopada 2010

Sernik czeski


Znowu sernik , a to jeszcze nie koniec "serowych" przepisów w najbliższym czasie. Dla wyjaśnienia , będą to same zaległe przepisy , bo w Adwencie robię przerwę w wypiekaniu słodkości. W końcu co to za Święta , jeśli i na co dzień je się takie pyszności ? A zatem przerwa jest jak najbardziej wskazana ;-)
Wracając do sernika. Jeszcze nie jadłam takiego ciasta z serem , które by mi nie smakowało , więc chyba nie muszę pisać , że i tym razem nie było wyjątku. Próbowałam już kilka rodzajów takich czarno-białych serników , a każdy z nich był trochę inny w smaku. Jeśli chodzi o wygląd to nawet z tego samego przepisu mogą wyjść dwa różnie wyglądające ciasta , ale tak to już bywa.
Przepis znalazłam na blogu Ewelajny.

Ciasto:
- 2 szkl. mąki

- 1/2 szkl. cukru

- 2 łyżki kakao

- 2 łyżki ciemnego dżemu

- 1łyżeczka sody

- 1 łyżeczka proszku do pieczenia

- 2 jajka

- 1 szkl. mleka

- 1 szkl. oleju

Wszystkie składniki wymieszać łyżką , później zmiksować. Blaszkę (u mnie 23 x 33 cm) wysmarować masłem i posypać mąką lub bułką tartą , bądź wyłóż papierem do pieczenia. Wlać ciasto.

Masa serowa:
- 1/2 kg twarogu

- 1/2 margaryny "Palmy"

- 3 żółtka + osobno białka ubite na sztywną pianę

- 3 łyżki mąki ziemniaczanej

- cukier waniliowy

- 1/2 szkl. cukru

- sok z jednej cytryny i skórka z niej starta

Twaróg utrzeć z margaryną i cukrem , dodać żółtka i ucierać na pulchną masę. Dodać mąkę ziemniaczaną i cukier waniliowy oraz sok i skórkę z cytryny , wymieszać. Na koniec dodać pianę z białek i jeszcze raz delikatnie wymieszać. Przygotowaną masę nakładać łyżką w formie kopczyków na surowe ciasto. Piec ok. 45 minut w temperaturze 200 st.C.

piątek, 26 listopada 2010

Ciastka z masłem orzechowym


Nie ma to jak sprawdzony przepis z opakowania. W oryginalnej nazwie był jeszcze dopisek , że to ciastka , którym nie można się oprzeć - i ja się z tym zgadzam :-) No chyba , że ktoś nie przepada za masłem orzechowym , ale myślę , że i takie osoby pokuszą się o chrupiące ciasteczko ;-)

Składniki na ok. 36 ciastek:
- 3/4 szkl. kremowego masła orzechowego
- 120 g tłuszczu roślinnego typu "Planta"
- 1 i 1/4 szkl. brązowego cukru
- 3 łyżki mleka
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (w oryginale 1 łyżka)
- 1 duże jajko
- 1 i 3/4 szkl. mąki
- 3/4 łyżeczki sody
- 3/4 łyżeczki soli (dałam tylko szczyptę)

W dużej misce połączyć masło orzechowe , tłuszcz , cukier , mleko i wanilię. Ubijać mikserem na średnich obrotach do połączenia się składników. Wbić jajko i ponownie ubić. Mąkę wymieszać z sodą i solą , dodać do masy i zmiksować na małych obrotach. Kłaść łyżką "kupki" z ciasta na natłuszczonej lub wyłożonej pergaminem blasze , w dość dużych odstępach (ciasto wyszło na tyle gęste , że formowałam z niego w dłoniach kulki i spłaszczałam , zamiast nakładać łyżką). Na wierzchu każdego ciasteczka można zrobić wzorek za pomocą widelca.Piec w temp. 200 st.C przez 7-8 minut lub do momentu aż brzegi ciastek zaczną się rumienić. Studzić na blasze przez 2 minuty , a następnie wyłożyć na kratkę kuchenną do całkowitego ostygnięcia.

środa, 24 listopada 2010

Sernik meksykański (Pay de queso)


Powiem krótko: ten sernik jest po prostu wspaniały ! Być może robiony ściśle według przepisu byłby bardziej kremowy , ale zapewniam , że i ze zwykłym białym serem wychodzi pyszny - delikatny , wilgotny , wręcz soczysty , a do tego bardzo dobrze daje się kroić. Wierzch można ozdobić owocami lub tartą czekoladą - ja jeszcze lekko ciepły posypałam groszkami czekoladowymi , które pod wpływem temperatury nieco się roztopiły i przykleiły do ciasta.
Za przepis dziękuję Agnieszce , która go wyszperała na forum oraz Atinie , która także z niego skorzystała , a tym samym skutecznie zachęciła mnie do wypróbowania.


Składniki na formę 23 - 26 cm:

- ok. 300 g herbatników typu "petit beurre" lub "digestive" (zużyłam ok. 200 g)
- 250 g roztopionego masła (u mnie trochę więcej niż 1/2 kostki)
- 8 jajek
- 500 g serka kremowego typu 'Philadelphia'
- 500 g gęstego serka homogenizowanego
- 1 duża puszka (411 g) skondensowanego mleka niesłodzonego
- 1 duża puszka (533 g) mleka skondensowanego słodzonego

Ciastka zmielić (lub zetrzeć na tarce) i wymieszać z masłem, aż będą miały wygląd mokrego piasku. Formę wyłożyć papierem do pieczenia . Masę ciasteczkową wysypać na dno tortownicy i dokładnie ugnieść. Na czas przygotowywania masy, tortownicę włożyć do lodówki.
Jajka ubić z 2 rodzajami mleka oraz serkiem. Powstałą płynną masę wlać do przygotowanej formy. Piec w piekarniku nagrzanym do 180ºC, przez 1 godzinę. Po wyłączeniu piekarnika zostawić w nim ciasto aż do wystygnięcia.
Przed podaniem udekorować tartą czekoladą lub owocami.

Uwagi:
1.Użyłam zwykłego białego sera twarogowego zamiast homogenizowanego i 'Philadelphia'.
2.Moje puszki z mlekiem miały mniejszą wagę.
3.Masa serowa jest dosyć rzadka i ma tendencję do wyciekania , dlatego należy jak najlepiej uszczelnić tortownicę.
4.Po wyjęciu z piekarnika , jeszcze lekko ciepły sernik posypałam groszkami czekoladowymi , żeby trochę się roztopiły i przykleiły.



czwartek, 18 listopada 2010

Bagietki na zakwasie


Kolejny już przepis na bagietki , tym razem na zakwasie. Z chrupiącą skórką , miękkim i wilgotnym wnętrzem , o dosyć wyrazistym smaku. Niektórzy twierdzą , że to bagietki "jak z Paryża". Nie mam porównania , ale są bardzo smaczne :-) Przepis znalazłam na tym blogu.


Składniki:
- 100 g aktywnego zakwasu (100% hydracji)
- 375 g mąki pszennej
- 125 g mąki chlebowej
- 270 ml wody (temp. pokojowa)
- 1/2 łyżeczki drożdży instant
- 1 i 1/4 łyżeczki soli

Wszystkie składniki dokładnie wymieszać. Wyrabiać 8-10 minut , aż gluten będzie dobrze rozwinięty. Zostawić w temp. pokojowej na 1 godz. do wyrośnięcia.
Następnie podzielić ciasto na 3 lub 4 równe części. Z każdej uformować bagietkę i ułożyć na blasze wyłożonej dużą ścierką grubo obsypaną mąką (ja użyłam formę bagietkową). Ze ścierki zrobić przegrody oddzielające bagietki od siebie. Włożyć całość do plastikowego worka i odstawić na 90 minut w temp. pokojowej.
Piekarnik nagrzać do maksymalnej temperatury. Wyrośnięte bagietki przełożyć (czy raczej stoczyć ze ściereczki) na blachę i ponacinać. Na dno piekarnika wstawić żaroodporne naczynie i wlać do niego kubek wrzącej wody. Włożyć bagietki i natychmiast obniżyć temperaturę do 220 st.C. Piec przez 10 minut, następnie obrócić blachę, żeby bagietki równo się przyrumieniły i piec dalsze 10-15 minut.

wtorek, 16 listopada 2010

Bahama Mama Carrot Cake


I znowu ciasto marchewkowe. Tym razem bez masy , ale z dodatkami - ananas , wiórki kokosowe , orzechy , rodzynki...
A to wszystko jeszcze z delikatnie piernikową nutą , za sprawą przypraw korzennych. Gdy tylko zobaczyłam ten przepis u
Majanki , od razu wiedziałam , że prędzej , czy później z niego skorzystam. Wyszło "później" , ale w końcu doczekał się. Ciasto było (już go nie ma , jakby ktoś pytał ;-) bardzo smaczne - wilgotne , aromatyczne , z całą gamą różnych smaków. Jedyne , co bym w nim zmieniła (a dokładniej zmniejszyła) , to ilość oleju , bo wydało mi się trochę za tłuste.


Składniki:

- 2 szklanki cukru

- 1 i 1/2 szklanki oleju (radzę dać tylko 1 szkl.)

- 3 jajka

- 2 szklanki mąki

- 1 łyżeczka sody

- 2 łyżeczki cynamonu

- 1 łyżeczka zmielonych goździków, ziela angielskiego, gałki muszkatołowej i kardamonu

- 1 łyżeczka soli (dałam mniej)

- 2 szklanki startej marchewki

- 1 szklanka pokrojonego i odsączonego ananasa

- 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego

- 1 szklanka wiórków kokosowych i orzechów włoskich (np. po połowie)

- 1/2 szklanki rodzynków

Zmiksować cukier, olej i jajka. Składniki sypkie wymieszać w osobnym naczyniu i dodawać do masy cały czas miksując. Następnie dodać wiórki kokosowe, marchew, ananasa , rodzynki i wanilię , wymieszać. Ciasto przełożyć do formy keksowej wysmarowanej masłem i wysypanej bułką tartą. Piec w temp. 180 st.C przez około 1 godzinę.

środa, 10 listopada 2010

Muffiny z syropem klonowym i orzechami


Dawno nie było u mnie muffinów. Skusiłam się na te z bloga Edysi , bo lubię wszystko , co orzechowe :-) Dodatek syropu klonowego też mi pasuje - kiedyś już piekłam muffiny z jego użyciem i bardzo mi smakowały. Te wyszły jeszcze lepsze , bo bardziej wilgotne w środku , a jak dla mnie to duża zaleta. Proporcje składników dostosowałam do ilości swoich foremek (w oryginale 20-24).


Składniki na 12 sztuk:
- 100 g orzechów włoskich lub pekanów
- 200 g mąki
- 2/3 łyżeczki proszku do pieczenia
- 2/3 łyżeczki sody oczyszczonej
- szczypta soli
- szczypta cynamonu
- 80 g drobnego cukru
- 40 g brązowego cukru
- 30 ml syropu klonowego
- 100 g masła 2 jajka
- 200 ml maślanki
- ew. 12 połówek orzechów do dekoracji

Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia i sodą , dodać sól i cynamon.
W oddzielnym naczyniu utrzeć miękkie masło z dwoma rodzajami cukru oraz syropem klonowym na jasny , puszysty krem. Wbijać po jednym jajku , za każdym razem dokładnie ubijając. Zmniejszyć obroty miksera , dodawać na przemian trochę maślanki (temp. pokojowa) i mąki z dodatkami , ucierać na gładkie ciasto. Na koniec wsypać posiekane orzechy i wymieszać łyżką. Nakładać do wyłożonych papilotkami foremek , na wierzchu każdej babeczki można położyć połówkę orzecha. Piec w temp. 180 st.C przez 20-25 minut. Po upieczeniu studzić przez 5 minut , a następnie wyjąć na kratkę kuchenną do całkowitego ostygnięcia.

czwartek, 4 listopada 2010

Zakręcone bułeczki z serem


Znowu posiałam gdzieś linka do przepisu , a natknęłam się na niego nie więcej niż kilka tygodni temu (przynajmniej tak mi się wydaje). Właścicielkę bloga (tyle zapamiętałam) proszę o kontakt :-)
Jeśli zaś chodzi o bułeczki z tego przepisu... Na początku wydawało mi się , że ciasto wyszło jakby za gęste , za tłuste i słabo wyrastało (nie było też mowy o ponownym wyrastaniu już uformowanych bułek). Nic to , pogodziłam się z faktem , że tym razem bułeczki z moim ulubionym , serowym nadzieniem będą "gniotowate" i , że pewnie w recepturze pojawił się jakiś błąd ;-) Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu i uciesze , bułeczki wyszły wspaniałe ! Nie takie typowo drożdżowe - lekkie i puszyste , bardziej krucho-drożdżowe , ale naprawdę bardzo smaczne i nawet na drugi dzień zachowały świeżość.

P.S. Jak się okazało , przepis jest autorstwa Oliwki , choć miałam go z innego źródła ;-)


Składniki na około 12 sztuk:
- 500 g mąki
- 50 g drożdży (dałam 2 torebki suszonych + nieco więcej mleka)
- 1/2 szklanki mleka
- 1/4 łyżeczki soli
- 1/4 kostki masła
- 1/3 szklanki oleju
- 2 żółtka
- 1 cukier wanilinowy lub 8 g cukru waniliowego
- 1/2 szklanki cukru

Drożdże pokruszyć do miseczki, posypać łyżką cukru i mąki, dodać 2-3 łyżki ciepłego mleka. Przykryć ściereczką i odstawić na 10 minut.
Masło rozpuścić z cukrem i cukrem waniliowym, przestudzić.
Wszystkie składniki połączyć w misce i wyrabiać, aż ciasto stanie się zwarte i elastyczne. Odstawić przykryte do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę.
Po tym czasie ciasto wyjąć na oprószony mąką blat, rozwałkować na prostokąt , posmarować masą serową. Złożyć dwa razy, jak papier listowy (wzdłuż dłuższego boku - najpierw z jednej strony założyć 1/3 ciasta , a potem z drugiej), pokroić na 3-4 cm pasy (powinno ich wyjść ok. 12). Każdy przekręcić przez środek (jak świderka) i ułożyć na blaszce. Tak przygotowane bułeczki można posmarować roztrzepanym jajkiem (nie trzeba tego robić , jeśli zamierzamy je później polukrować). Piec ok. 25 minut w temp. 180 st.C na złoty kolor. Po upieczeniu przestudzić i jeszcze ciepłe polukrować.
Uwaga: przed pieczeniem nie trzeba bułeczek odstawiać do wyrośnięcia.

Masa serowa:
- 250 g sera białego
- 1 jajko
- 1 łyżeczka esencji waniliowej
- cukier do smaku

Wszystkie składniki połączyć ze sobą , dokładnie rozcierając.

Dodatkowo:
- 1 jajko do posmarowania bułeczek (nie używałam)
- lukier (ok. 3/4 szkl. cukru pudru wymieszać z niewielką ilością mleka lub wody z sokiem cytrynowym)

środa, 3 listopada 2010

Bułki wrocławskie


Bułka wrocławska - ta nazwa przynajmniej niektórym z Was na pewno jest znana i kojarzona. Ja do tych osób nie należę , choć możliwe , że jadłam w dzieciństwie taką bułkę nawet o tym nie wiedząc (u nas w domu każda długa bułka zawsze była nazywana batonem). Nie wiem , czy jest to wersja zbliżona do oryginału , ale smaczna. Najlepsza oczywiście tuż po upieczeniu , a na drugi dzień można z niej zrobić np. tosty francuskie lub 'bread pudding' , do którego przymierzam się już od bardzo dawna , tylko jakoś nigdy nie zostaje mi wystarczająca ilość bułki ;-) Przepis pochodzi z Pracowni wypieków Liski.

Składniki:
- 600 g pszennej mąki (dowolnego typu)
- 160 ml mleka
- 200-220 ml wody
- 15 g świeżych drożdży + 2 łyżeczki cukru
- 12 g soli (ok. 1 i 1/2 łyżeczki)
- 30 g oleju słonecznikowego

Drożdże pokruszyć i zasypać 2 łyżeczkami cukru. Kiedy sie roztopią, dodać do ciepłego (nie gorącego) mleka i odstawić na chwilę, by 'ruszyły'.
Następnie do miski wsypać mąkę, na środku zrobić dołek, wlać drożdże i dodać pozostałe składniki. Zagnieść ciasto - powinno być miękkie i niezbyt klejące. Ręcznie należy je wyrabiać ok. 15 minut, mikserem - ok. 7.
Wyjąć na oprószony mąką blat, uformować z niego kulę, delikatnie posmarować olejem i przełożyć do miski. Przykryć folią i odstawić do wyrastania na 1-1 i 1/2 godz.
Wyjąć ciasto, lekko spłaszczyć, podzielić na 2 (u mnie 3) części. Z każdej uformować podłużną, niezbyt cienką bułkę. Ułożyć na blasze wyłożonej papierem, przykryć ściereczką i zostawić do wyrastania na 45-60 minut.
Piekarnik nagrzać do 230 st C.
Na dno wsypać 1/2 - 1 szklanki kostek lodu. Kiedy się roztopią, naciąć bułki ostrym nożem lub żyletką, powierzchnię posmarować delikatnie wodą (może być lekko posłodzona , wtedy bułki mocniej się zarumienią) i wstawić do piekarnika. Po 10 minutach, obniżyć temperaturę do 210 st.C i piec kolejne 20-30 minut (moje bułki były cieńsze , więc piekłam je krócej).
Jeśli wierzch bułek zbyt szybko się rumieni, przykryć je folią aluminiową.
Po upieczeniu posmarować jeszcze raz wodą i wstawić do wyłączonego, ale gorącego piekarnika na 3 minuty. Ostudzić na kratce kuchennej.

poniedziałek, 1 listopada 2010

Ciasto marchewkowo-cukiniowe


Ostatnio na blogach króluje dynia , a u mnie... coś innego , ale chociaż pasuje kolorem. Nie wyrabiam się , przepisy wstawiam z dużym poślizgiem i dlatego już jakiś czas temu postanowiłam zrezygnować z udziału w akcjach kulinarnych (nawet w tych ulubionych , żeby było sprawiedliwie).
A zatem dzisiaj proponuję ciasto marchewkowo-cukiniowe. Piekłam już samo marchewkowe i z cukinią (obydwa bardzo mi smakowały) , ale dwóch w jednym jeszcze nie próbowałam. Aż do tej pory. Ciasto wyszło bardzo smaczne , mocno wilgotne i korzenne , choć ja znacznie zmniejszyłam ilość przypraw. W oryginale to ciasto powinno być okrągłe i składać się z trzech placków , ja jednak upiekłam jeden duży i przekroiłam na połowę. Masy też zrobiłam tylko połowę , dlatego wyszło jej dosyć mało , ale mi to pasowało. Przy okazji dodam , że według oryginalnego przepisu do masy daje się aż 5 szklanek cukru pudru. Ja dałam mniej niż połowę , bo chciałam uzyskać krem , a nie lukier , ale Wy zrobicie jak będziecie uważali ;-)
Przepis pochodzi z
tej strony.

Ciasto:
- 4 jajka
- 2 szkl. cukru
- 1 i 1/3 szkl. oleju
- 2 i 1/2 szkl. mąki
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 2 łyżeczki sody (dałam trochę mniej)
- 2 łyżeczki cynamonu
- 1 łyżeczka mielonych goździków
- 1 łyżeczka mielonego ziela angielskiego
- 1 łyżeczka mielonego imbiru
- 1/2 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej
- 1 łyżeczka soli
- 2 szkl. drobno startej marchwi
- 2 szkl. drobno startej cukinii
- 1 szkl. grubo posiekanych orzechów włoskich lub pekanów

W dużej misce ubić jajka z cukrem , stopniowo dodając olej. Wymieszać wszystkie suche składniki i dodać do masy. Ubijać 4 minuty. Dodać marchew , cukinię i orzechy , wymieszać. Ciasto wylać do trzech jednakowych , okrągłych form ( 23 cm średnicy) i piec ok. 35 minut w temp. 180 st.C (ja piekłam w jednej blaszce , 23 x 33 cm , przez 1 godz. 10 minut ).

Masa:
- 225 g serka kremowego
- 110 g masła
- 2 szkl. cukru pudru (w oryginale aż 5 szklanek !)
- 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego

Najpierw utrzeć miękkie masło z serkiem , a potem dodać cukier puder i wanilię. Gotową masą przełożyć wystudzone placki , na koniec posmarować wierzch i boki ciasta (ja swoje ciasto przekroiłam na połowę i cienko przełożyłam masą - z połowy porcji).

Uwagi:
Do swojego ciasta dodałam znacznie mniej przypraw niż podaje oryginalny przepis , ale to kwestia gustu.

czwartek, 28 października 2010

Chleb kielecki


Bardzo zaciekawił mnie ten przepis na chleb kielecki z Weekendowej Piekarni po godzinach. Nigdy wcześniej nie piekłam niczego na ziemniaczano-maślankowym zaczynie i nie mogłam się doczekać , kiedy spróbuję efektu końcowego. A ten przeszedł moje najśmielsze oczekiwania - chlebek okazał się fantastyczny ! Miał cienką skórkę , wilgotny , dosyć zwarty , ale sprężysty miąższ i cudowny smak. Zakochałam się w nim od pierwszego upieczenia ;-)

Składniki:
- 200 g ugotowanych ziemniaków, przeciśniętych przez praskę (zmielonych)
- 200 g mąki żytniej białej (lub średniej)
- 300 g białej pszennej mąki chlebowej wysokobiałkowej (np. Manitoby)
- 6 łyżek aktywnego żytniego zakwasu razowego , 130% hydracji
- 1 łyżka soli
- 200 g maślanki (zsiadłego mleka)

Ziemniaki wymieszać z maślanką i zakwasem. Zostawić szczelnie przykryte na 12 godzin w temperaturze pokojowej.
Następnie dodać obie mąki i sól , wyrobić gładkie, odrobinę lepkie ciasto (13 minut). Fermentacja trwa ok. 3 i 1/2 godziny, w czasie której ciasto należy złożyć dwukrotnie. Potem uformować owalny bochenek i umieścić go w koszu złączeniem do góry. Zostawić do wyrośnięcia na nieco ponad godzinę.
Przed wsunięciem bochenka do pieca, wierzch naciąć. Piec z parą 15 minut w 250 st.C, później kolejne 30 minut już bez pary , zmniejszając temperaturę do 200 st.C.

piątek, 22 października 2010

Bułeczki z miodem na maślance


Te bułeczki są po prostu cudowne ! Mięciutkie , pulchniutkie i wilgotne w środku. Mało tego , na drugi dzień wcale nie tracą wiele ze swojej świeżości i są równie smaczne jak w dniu pieczenia.
Przepis pochodzi z bloga Gosii99 , a dodam , że będzie więcej przepisów pochodzących z tego źródła , bo autorka już od jakiegoś czasu bardzo celnie trafia w mój gust ;-)


Składniki:
- 1 opakowanie suszonych drożdży
- 1/3 szklanki ciepłej wody
- 1 szklanka ciepłej maślanki
- 2 łyżki miodu
- 3 łyżki roztopionego masła
- 1 duże jajko
- 2 łyżeczki soli
- 4 do 4 i 1/2 szklanki mąki pszennej

Miód, drożdże i wodę wymieszać razem i odstawić na około 10 minut.
Do dużej miski wlać maślankę, masło, jajko, sól i rozpuszczone drożdże. Wsypać 1 i 1/2 szklanki mąki i całość dokładnie połączyć. Następnie powoli dosypywać resztę mąki do czasu, aż ciasto zacznie odchodzić od miski. Przełożyć na lekko oprószony mąką blat i wyrabiać przez 7 -10 minut, aż zrobi się gładkie i elastyczne. Uformować kulę i włożyć do natłuszczonej miski. Przykryć i odstawić na 1 i 1/2 godziny w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
Następnie ciasto podzielić na 18 (u mnie 14) części, z każdej formować owalną bułeczkę lub inny dowolny kształt i układać na natłuszczonej lub wyłożonej pergaminem blasze. Przykryć i ponownie odstawić do wyrośnięcia na około 30 minut.
Przed pieczeniem bułeczki można posmarować jajkiem i posypać np. makiem. Piec w 190 st.C przez 15 -18 minut.


Nawet brzdącowi smakowały ;-)

piątek, 15 października 2010

Kokosowa drożdżówka z owocami

Ciasto drożdżowe z owocami zatopionymi w masie kokosowej ,
a to wszystko posypane kruszonką. Czy potrzeba coś jeszcze dodawać ? Dla mnie pycha ! Przepis znalazłam na
tej stronie , tylko dostosowałam go do wymiarów mojej blaszki i zmieniłam parę szczegółów.

Ciasto:
- 250 g mąki
- 1 łyżka cukru
- szczypta soli
- 15 g świeżych drożdży lub 1 i 1/2 łyżeczki suszonych
- ok. 1/3 szkl. letniego mleka
- 1 opakowanie cukru waniliowego
- 40 g masła

Mąkę przesiać do miski , w środku zrobić dołek , wlać mleko , wsypać cukier i pokruszone drożdże. Odstawić na 10-15 minut , aż drożdże zaczną bąbelkować. Następnie dodać sól , cukier waniliowy , rozpuszczone i ostudzone masło. Wyrobić gładkie , lśniące ciasto i od razu wyłożyć do natłuszczonej blaszki (23 x 33cm). Odstawić do wyrośnięcia na ok. 30 minut.

Kruszonka:
- 100 g masła
- 150 g mąki
- 100 g cukru
- odrobina aromatu śmietankowego lub waniliowego

Masło posiekać (lub rozpuścić i wymieszać) z resztą składników.

Masa kokosowa:
- 100 g cukru
- 250 g śmietanki kremówki
- 4 żółtka
- 150 g wiórków kokosowych

Żółtka ubić z cukrem na jasną , kremową masę , wymieszać ze śmietanką i wiórkami kokosowymi.

Dodatkowo:
- 2 brzoskwinie
- 2 duże jabłka
- sok z cytryny

Jabłka obrać , usunąć gniazda nasienne , pokroić na kawałki i skropić sokiem z cytryny. Z brzoskwiń wyjąć pestki i również pokroić.

Na wyrośnięte ciasto wyłożyć masę kokosową , na niej ułożyć "szachownicę" z owoców , wierzch posypać kruszonką. Piec w temp. 180 st.C przez 45-50 minut.

Uwagi:
Można użyć dowolnych owoców: nektarynek , śliwek...


piątek, 8 października 2010

Bułki kubańskie (Cuban Bread)


Cuban bread jest chlebem tylko z nazwy i żeby nie wprowadzać nikogo w błąd , ja nazwałam go bułką. Od razu muszę dodać , że bardzo puszystą bułką. Te oryginalne (ze sklepu) są czasami tak napowietrzone , że aż puste w środku - nam to jednak nie przeszkadza , bo i tak je lubimy ;-) Natomiast domowy 'cuban bread' oczywiście różni się od sklepowego , ale też jest bardzo smaczny. Piekłam go już dwa razy - musiałam przecież zużyć cały zaczyn ;-) Pierwszy raz wyrastał w cieple , a drugi w lodówce i muszę przyznać , że ten "lodówkowy" jest smaczniejszy - ma bardziej wilgotne wnętrze. Przepis pochodzi z tej strony.


Zaczyn:
- 3/4 łyżeczki drożdży suszonych
- 1/3 szkl. ciepłej wody
- 1/3 szkl. mąki chlebowej

Dzień przed pieczeniem wymieszać wszystkie składniki zaczynu , zaczynając od rozpuszczenia drożdży w wodzie. Przykryć folią i wstawić do lodówki na 24 godziny.

Ciasto:
- 2 opakowania suszonych drożdży (4 i 1/2 łyżeczki)
- 1 łyżka cukru
- 1 i 1/2 szkl. ciepłej wody
- 3-4 łyżki smalcu lub tłuszczu roślinnego (typu "Planta"), o temp. pokojowej
- 1 łyżka soli
- 4-5 szkl. mąki chlebowej (lub zwykłej)
- 1/2 zaczynu

W dużej misce rozpuścić drożdże z cukrem i 3 łyżkami wody. Zostawić na 5-10 minut , aż mikstura zacznie bąbelkować , a następnie dodać tłuszcz , resztę wody i połowę zaczątka (resztę można przechowywać w lodówce przez kilka dni albo zamrozić). Wymieszać , dodać sól oraz stopniowo dosypywać mąkę (po jednej szklance). Powinno powstać na tyle gęste ciasto , żeby łatwo je było zagniatać rękoma. Wyłożyć na stolnicę i wyrabiać 6-8 minut , aż będzie gładkie i elastyczne (w razie potrzeby podsypywać mąką). Włożyć do naoliwionej miski , przykryć i zostawić w cieple do wyrośnięcia na ok. 45 minut - jeśli potrzeba dłużej (do podwojenia objętości).
Wyrośnięte ciasto uderzyć z góry w celu odgazowania , wyłożyć na stolnicę i podzielić na 3-4 równe części. Z każdej z nich uformować długą bułkę (jak bagietka), ułożyć na blasze w dużych odstępach (ja użyłam formy bagietkowej) , przykryć zwilżoną ściereczką i zostawić do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę w cieple lub na kilka godzin w chłodnym miejscu (może być lodówka , ale wtedy bułki raczej nie podwoją objętości i trzeba potrzymać je potem jeszcze jakiś czas w cieple).
Wzdłuż , po środku każdej wyrośniętej bułki położyć gruby , namoczony w wodzie sznurek (pominęłam to). Wstawić do piekarnika nagrzanego do temp. 180 st.C i piec ok. 30 minut. Bułki powinny pozostać dosyć blade i wydawać głuchy odgłos przy stukaniu palcami. Lekko ostudzić i usunąć sznurki - powstanie wtedy ozdobny rowek.