czwartek, 8 listopada 2007

Bułeczki drożdżowe


Lekko słodkie , mięciutkie , najlepsze tuż po upieczeniu. Można posmarować masłem lub dżemem , albo bez niczego - zajadać popijając mlekiem :-)

Przepis w oryginale znajduje się tutaj. Robiłam z połowy porcji i tak też podaję poniżej.

Składniki:
- 1 op. drożdży suszonych (7 g)
- 1/2 szkl. ciepłej wody
- 1/4 kostki masła
- 1/4 kostki tłuszczu roślinnego (coś w rodzaju "Planty")
- 3-3,5 szkl. mąki
- 1/2 szkl. gorącej wody
- 1/3 szkl. cukru
- 1/2 łyżeczki soli
- 1 jajko

Drożdże rozpuścić w ciepłej wodzie z 1 łyżeczką cukru , odstawić na 5 minut. Wymieszać pozostały cukier , sól i tłuszcz w dużej misce. Wlać gorącą wodę i mieszać , aż tłuszcz się rozpuści. Przestudzić , dodać rozpuszczone drożdże , lekko ubite jajko i połowę mąki , dobrze wymieszać na gładką masę. Następnie dodawać stopniowo resztę mąki , aż powstanie miękkie ciasto. Umieścić w wysmarowanej tłuszczem misce , przewrócić ciasto , żeby całe pokryło się tłuszczem. Przykryć i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na 1,5 godziny lub aż podwoi swoją objętość. Wyłożyć na dobrze posypaną mąką stolnicę i kilkakrotnie ugnieść. Formować kulki wielkości ok. 5 cm średnicy. Układać na wysmarowanej tłuszczem blaszce , przykryć i odstawić do wyrośnięcia na 30-40 minut. Piec 20-25 minut w temp. ok. 180 st.C. na złotobrązowy kolor.

4 komentarze:

  1. Evenko, pisałaś, że moje ciasteczka są zgrabne i równe, ale przy Twoich bułeczkach, moje odpadają w przedbiegach ;) Aż mi się zachciało śniadania o tej porze ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nougatinko dziękuję , ale ośmielę się z Tobą nie zgodzić :-) Uważam , że łatwiej jest zrobić "zgrabne" bułeczki , niż biszkopciki - u mnie na pewno by się porozlewały w niekształtne placki ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne evenko! :)
    Niech mi ktoś wytłumaczy, co bułeczki drożdżowe (wszelakie: z nadzieniem i bez, mocno słodkie i mniej słodkie) mają takiego w sobie, że ile by ich człowiek nie zjadł - to ciągle mało i mało...

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziekuję Małgoś :-)
    Z bułeczkami jest podobnie jak z chlebem - można je jeść codziennie i nigdy nie mieć dość. To chyba drożdże mają taką magiczną moc ;-)

    OdpowiedzUsuń